Spin Boniego
Media zelektryfikowała wiadomość o kolejnym hakerskim ataku tym razem na wiceministra cyfryzacji. W artykule Policyjni eksperci badają laptopa wiceministra cyfryzacji czytam;
Do urzędnika zostali już wysłani policyjni eksperci, którzy mają przebadać laptopa. – Musimy dokładnie przeanalizować zawartość tego komputera, sprawdzić połączenia wchodzące i wychodzące, a także ustalić jakie dane mogły zostać wykradzione – mówi insp. Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji
Czyli jeszcze tego nie zrobili. Boni za to wyraźnie mówi że podli i nikczemni hakerzy
mojemu wiceministrowi, który akurat jest po stronie Creative Commons i wolności w internecie, wczoraj ktoś się włamał do laptopa, to jest to przestępstwo. Cała jego dokumentacja, łącznie z telefonami osobistymi jest skradziona. Walcząc o wolność nie można popełniać przestępstw – mówił Boni w TOK FM.
Najwyraźniej atak rozpoznał sam Boni albo wiceminister, najprawdopodobniej po tym że pliki skradziono i nie ma ich na dysku? Tak na serio – myślę że w tej zapowiedzi zawarte jest meritum „który akurat jest po stronie Creative Commons i wolności w internecie” – jesteśmy z wami, atakuje ludzi którzy was popierają itd. Idę o zakład że żadnego ataku nie było, danych nie „skradziono” ani nawet nie skopiowano, a cała sprawa zniknie za parę dni. Jest potrzebna teraz żeby pokazać że obywatelski protest posuwa się za daleko i że „atakujący” nie wiedzą co robią.
Tymczasem jakiś czas temu byłem na konferencji panoptykonu w PJWSTK gdzie miałem okazję podziwiać Boniego w akcji, zaprzeczającego samemu sobie i zwodzącemu całą salę specjalistów, ignorując wszelkie zastrzeżenia do swojej wersji.
oh media you so random…
Oglądający dwie kamery internetowe z ulicy Marszałkowskiej i Pl. Konstytucji mogli wczoraj oglądać następujące sceny; chwilę po godzinie 12 zawiązuje się demonstracja-blokada na ulicy Marszałkowskiej, chwilę przed 15 zawiązuje się demonstracja na placu konstytucji.
Kamera z Marszałkowskiej mogła być dość nudna, ludzie bawili się piłkami plażowymi, stali, siedzieli, machali flagami, ze dwa razy musieli bronić się przed kibolami którzy przeszli sobie pod komisariatem na Wilczej żeby ich zaatakować. No ale tego praktycznie nie było widać. No i tak do godziny 17 kiedy policja łaskawie pozwoliła im wyjść, w jednym z najmniej bezpiecznych dla nich momentów.
Tymczasem kamera z Pl. Konstytucji to było coś. A to wbiegająca truchtem grupa 200 kiboli w kominiarkach, a to grupka dziwnych nie biało-czerwonych a kolorowych flag niesionych przez ONR. No ale hitem tego programu był moment w którym kilkuset kiboli rzuca się na policję oddzielającą ich od blokujących. Poszły szyby na przystankach, w ruch poszła kostka brukowa, metalowe kratownice z pod drzew, kosze na śmieci i wszystko co tylko się dało poleciało na policję. Kamera spokojnie obserwowało jak najpierw zdezorientowana policja cofa się a potem wraca wsparta 4 armatkami wodnymi, chmurami gazu łzawiącego oraz pieprzowego i szarżami z pałowaniem. Starcie trwało przez dobre pół godziny, 10 policjantów skończyło po nim w szpitalu. Potem, poza obrazem kamery, były jeszcze okazjonalne pobicia dziennikarzy, zniszczenie wozu transmisyjnego czy dwóch (trzech), zrzucenie kamery z wiaduktu i kamerzyści uciekający przed pobiciem.

W wyniku działań tak zwanych patriotów zdewastowany został plac Konstytucji, serce budowanego rękami mojego pradziadka MDMu. Centrum Warszawy zdewastowane przez zwiezionych przez ONR i MW z całego kraju stadionowych „patriotów”.
Jak dowiaduje się dziś z mediów oba obrazy są równoważne, co potwierdza policja statystykami swoich łapanek. Są równoważne bo w wyniku sprzeczki na Nowym Świecie grupa aktywistów uciekła przed policją a potem dobrowolnie opuściła lokal w którym się zamknęła i została zatrzymana. Nie ucierpieli policjanci, przechodnie ani aktywiści, poza tym że ci ostatni spędzili dzień w areszcie. Koronnym argumentem jest fakt że część z nich mówi po niemiecku (a część to najwyraźniej opcja niemiecka bo zamknięto też ludzi ze Śląska…). Policja urządzała wieczorem regularną łapankę na osoby które nie mówiły po polsku, w ten sposób bez problemu mogą sobie nabić statystyki i uniknąć problemów politycznych kiedy trzeba będzie przyznać że to tak zwani patrioci posłali ich kolegów i uczestników naszej blokady do szpitala.
Wkurwili mnie. Policja swoją niekompetencją faktem że bardzo chętnie aresztowali nie grążących ich niczym aktywistów, ale unikali 100 osobowych kibolskich/brunatnych bojówek biegających przez pół dnia po całym centrum, rzecznikiem prasowym który opisywał w superlatywach karność nacjonalistycznych pacho
łków a demonizował zdecentralizowany proces decyzyjny aktywistów. Liberalne media które siląc się na neutralność nie nazywają rzeczy po imieniu i starają ‘wyrównać wydarzenia’, bojąc się krytyki ze strony prawicy która straciła wszelkie zahamowania w przeinaczaniu faktów na swoją korzyść. I w końcu media prawicowe z Rzepą na czele które starają się udowodnić że wszystko co stało się wczoraj jest naszą winą. Nawet na cholernej Frondzie mieli dość odwagi żeby przyznać że to uczestnicy marszu zaatakowali policję, fakt który rzepa uparcie próbuje przemilczeć albo zepchnąć na drugi, jeśli nie trzeci plan – hej udało się pojmać złapać 100 Niemców!
Boją się czy mobilizują uproszczonym wrogiem?
Na szeregu faszolskich stron pojawił się artykuł „Anarchiści wzywają Niemców na pomoc” w którym to artykuł na stronie niemieckiej antify przedstawiający historię akcji na 11 listopada staje się przyczynką do paniki, propagandowych aspiracji i wygrażania pięścią, jak to zwykle. Jak zwykle też artykuł dość liberalnie traktuje koncepcję prawdy.
Poniżej wersja z komentarzem powstałym przy okazji dyskusji na jednej z publikujących go stron, tekst oryginalnie opublikowano na serwisie nie dopuszczającym komentarzy, ja hobbystycznie „dyskutuję” na takim który pozwala i nawet jeszcze nie skasował moich wypowiedzi;
http://narodowcy.net/anarchisci-wzywaja-niemcow-na-pomoc/2011/10/14/
Dla lepszej zabawy warto też przeczytać tekst o którym mowa; Infoveranstaltung: Nazis in Polen, (automatyczne tłumaczenie)
„Anarchiści wzywają Niemców na pomoc”
Jak czytamy na stronach niemieckich bojówek anarchistycznych, grupy lewackich ekstremistów zza Odry skrzykują się, by 11 listopada atakować warszawski Marsz Niepodległości. Niemcy piszą m.in: „Naszą serią newsów chcielibyśmy zwrócić uwagę na ów problem i wezwać do wspierania naszych polskich towarzyszy w Warszawie 11 XI 2011″.
Antifa to nie bojówka anarchistyczna tylko ruch antyfaszystowski, a więc mogą w nim działać równie dobrze (i działają) osoby o zgoła nie anarchistyczny przekonaniach.
Jak seria newsów prowadzona przez serwis informacyjny przekłada się na rzekome wzywanie pomocy z Niemiec czy budowę ‘brygad międzynarodowych’? Ekstrapolacja w najlepszym wypadku.
Przypomnijmy – Marsz Niepodległości, inicjatywa zorganizowana przez młodych narodowców, po raz pierwszy przeszedł ulicami stolicy 11 listopada ubiegłego roku.
Zeszłoroczny ‘marsz niepodległości’ był pierwszym co najwyżej z nazwy, te akcje odbywają się od lat, na youtubie można znaleźć nagrania z ONRowcami dziarsko kroczącymi ramię w ramię ze znanymi działaczami neonazistowskimi przez lata 90te i pierwszą dekadę 2000, w Warszawie rok rocznie 11 listopada dochodziło do starć, ataków na skłoty itd, to niestety długa i niechlubna tradycja tzw. „ruchu narodowego” i neonazistów.
Pomimo trwającej przez ponad miesiąc nagonki prowadzonej przez media, zwłaszcza przez należące do koncernu „Agora” Metro i Gazetę Wyborczą,
Jeżeli opisywanie stanu faktycznego uchodzi za nagonkę proponuje przejrzeć publikację gazety wyborczej na temat organizowanego przez nas Antyszczytu w roku 2004, mam na myśli panikę w wyniku której zamykano szkoły, zabito dechami centrum i okolice i sprowadzono do miasta największe siły rządowe o czasu stanu wojennego.
wzięło w nim udział od 3 do 6 tysięcy osób. Marsz atakowany był jako „faszystowski” i „neonazistowski”.
3 a 6 tysięcy to niezły rozstrzał, o ile pamiętam nawet ich po marszowa propaganda z zeszłego roku aż tak nie szalała. 1 tysiąc? 1,5? To i tak były zawyżone wyniki, ale do większość artykułów na ten temat ciężko teraz dotrzeć, zgodnie z tradycją na nowo piszą historię?
Anarchiści, lewackie bojówki i organizacje homoseksualne podjęły kilka nieudanych prób zablokowania Marszu,
W wyniku tych ‘nieskutecznych’ blokad antyfaszyści maszerowali Krakowskim Przedmieściem i Nowym światem (vide tegoroczne video zaproszenie)
podczas których doszło do zamieszek i zatrzymania kilkuset lewaków.
Takie same zamieszki jak zatrzymanie kilkuset ‘lewaków’. Zamieszki czyli szarża kibiców uczestniczących w Marszu Niepodległości, tych samych którzy potem nawzajem pocięli się nożami po marszu, na antyfaszystów. Najbliżej zatrzymania kilkaset osób było kiedy policja zamknęła je w kotle, który moim zdaniem jest taktyką na pograniczu legalności i bezprawnego ograniczenia swobód obywatelskich jednak nie jest zatrzymaniem. Zresztą mnoży im się albo teleportuje to ledwie kilkaset osób.
Kilkudziesięciu, w tym „pierwszemu pederaście RP”, a obecnie posłowi z ramienia Ruchu Palikota, Robertowi Biedroniowi, postawiono zarzuty czynnej napaści na funkcjonariuszy.
Pomijając żałosne próby znieważenia Biedronia; źródło? Nie ma źródła bo i nie ma takiego zdarzenia. Osób z takim zarzutem było w sumie kilkanaście, o ile jestem w stanie to określić w tej grupie musiało znaleźć się znacznie więcej „patriotów” bo nasza grupa prawna wie tylko o paru sprawach, licząc Biedronia skończył ze standardowymi zarzutami kiedy policja chce uciszyć pobitego.
Marsz zakończył się sukcesem – w tym roku organizatorzy spodziewają się nawet ponad 10 000 uczestników.
Ba, iście bohaterskim przemarszem tylnymi uliczkami, brzegiem wisły i pod trasą Łazienkowską! Zresztą jak się później okazało trasą zawczasu ustaloną z policją.
Jak widać, anarchiści znad Wisły i Odry doszli do wniosku, że sami nie poradzą sobie z polskim patriotyzmem, dążeniem do niepodległości i narodową dumą. Niemieccy towarzysze śpieszą im więc na pomoc…
Ale przecież my radzimy sobie z naszym polskim patriotyzmem (i innymi głupimi koncepcjami) i zawsze dążymy do do niepodległości i wolności…
Gdzie komunikat o śpieszeniu na pomoc? Bo chyba go niedowidzę… Gdzie nasze prośby o nią? Pewnie na tej samej niewidzialnej stronie.
Nacjonaliści jak zwykle walczą z wiatrakami, czekam ogłoszenia o wielkim zwycięstwie kiedy zastępy niemieckiej antify nie przyjadą. Bo u nich jak zwykle wszystko prawda, jak w radiu Erewań.
Nacjonalistyczny sukces za wszelką cenę
Na stronie nacjonalistycznych obchodów 11 listopada pojawił się fascynujący tekst pod tytułem Wywiad z uczestnikiem zeszłorocznej kontry Marszu Niepodległości. Opisuje on umiarkowanie prawdopodobną historię umiarkowanie błyskotliwego i przenikliwego młodzieńca który w zeszłym roku blokował marsz nacjonalistów, w tym roku jednak pójdzie z nimi bo przejrzał na oczy… Całość od razu wydała mi się mętna, argumentacja jakby wyjęta z ust przeciwnej strony barykady więc o opinię poprosiłem więc koleżankę – doktorantkę zajmującą się analizą tekstów pytając czy tekstu napisała po prostu jedna osoba.
obstawiam młodociane,idealistyczne dziewczę (chyba,że to jednak chłopaczek,a mnie zmyliły okrąglutkie,szkolne zdania, ale wątpię) ;) Piękny miks cytatów z wyborczej + historia niemal bohatera mitycznego (początkowe błądzenie w dobrej wierze, rozczarowanie, nawrócenie) – mniam ;]
Tak więc obecnie idę o zakład że jak zwykle chłopaki z braku sukcesów musieli sobie sukces wymyślić. Pod grafiką zlinkowany zrzut w razie gdyby starym nawykiem skasowali tekst (tak jak ten o współpracy z policją).
DigiNotar
Zmotywowany twittem ioerorra zdecydowanie radzę usunąć certyfikaty firmy DigiNotar z zaufanych certyfikatów. Według the register i paru innych stron w sieci krążą fałszywe certyfikaty googla wypuszczone przez diginotar tak więc trzeba się ich pozbyć. Nie chodzi tu tylko o bezpieczeństwo połączeń z googlem ale też potencjalnie jakąkolwiek inną stroną z którą chcemy się bezpieczniej komunikować – nie wiadomo czy to jedyne fałszywki sygnowane przez to authority.
Teoretycznie najnowsze aktualizacje firefoxa i chrome powinny wystarczyć ale dla pewności wolałem zablokować wszelkie certyfikaty wystawione przez tą firmę.
W firefoxie żeby usunąć certyfikat trzeba chwile poklikać;
edycja (menu) -> ustawienia (menu) -> zaawansowane (zakładka) -> wyświetl certyfikaty (przycisk) -> organy certyfikacji (zakładka) -> znajdujemy i zaznaczamy wpis diginotar -> usuń lub przestań ufać (przycisk, ok)
Poniżej to samo w 3 trochę bardziej treściwych zrzutach ekranu :]
Gdyby kogoś zastanawiał nagły radykalny wzrost aktywności na blogu – szykuje się do ‘kampanii wrześniowej’.
update:
Artykuł na slashdocie wspomina że firma pomimo zewnętrznego audytu nie zauważyła że certyfikat na który zwrócono im uwagę (googla czy jeszcze inny?) dalej jest poza ich kontrolą. Nie widzę żadnego powodu żeby zaufać im że nie dotyczy to większej ilości certyfikatów.
update (2011.09.01):
W zupełnie niespodziewanym zwrocie akcji diginotar przyznało że może jednak ukradziono im nie kilkanaście ale jakieś 200 certyfikatów…
„Hackers may have obtained more than 200 digital certificates from a Dutch company after breaking into its network, including ones for Mozilla, Yahoo and the Tor project — a considerably higher number than DigiNotar has acknowledged earlier this week when it said ‘several dozen’ certificates had been acquired by attackers.
Tymczasem aktualne wersje firefoxa, chroma a zaraz też systemu debian powinny być bezpieczne.
David Lyon
Jakoś to przegapiłem ale na stronie panoptykonu pojawiło się niedawno wykonane przez Kamila nagranie ze spotkania z Davidem Lyonem które odbyło niecały miesiąc temu. Warto obejrzeć i zapoznać się z krytyką postępującego nadzoru z perspektywy nie ‘prywatnościowej’ ale społecznej czy może wolnościowej. Lyon i zespół badawczy z którym pracuje rozwijają ciekawą krytykę tego jak nadzór kształtuje nasze życie w sferach o których często nawet byśmy nie pomyśleli.
Jedno czego mi zabrakło to odpowiedzi na pytanie jakie są efekty nadzoru na wielką skalę – ciekaw jestem wpływu na psychologię społeczną w skali miasta albo państwa, jednak najwyraźniej jest to na razie zbyt trudne do określenia.
Swoją drogą dzięki uprzejmości dziewczyn z panoptykonu i w ramach prezentu urodzinowego od K. przed wykładem zjedliśmy wspólny obiad z prelegentem. Prestiż.
(wersja z tłumaczeniem na stronie panoptykonu)
Ostatnio (ze 2 miesiące temu? :P) przygotowywałem też napisy-tłumaczenie do starszego wywiadu przeprowadzonego z Lyonem odnośnie nadzoru;
Napisy nie wyglądają idealnie ale są niezłym przykładem amatorskiego authoringu na szybko używając opensourca. Napisy dostałem zsynchronizowane ale nie rozbite na linie, żeby je trochę pociąć użyłem Gaupola. Tłumaczenie jest zrobione dosłownie w związku z czym może nie opuszczono tekstu ale za to ciężej go zmieścić. Normalnie w takich sytuacjach opieram się na optymalnych, transmisyjnych standardach channel4 – opublikowali swój zestaw wytycznych dla subtitlingu/napisów. W skrócie maks 2 linijki po 34-38 znaków fontem 28 z cieniem. W tym wypadku była to jednak raczej próba wciśnięcia całości z mniejszym naciskiem na estetykę…
Do ‘wypalenia’ napisów na video używam avidemux który jest świetny i bardzo prostym programem do podstawowej edycji video (chociaż warto zaznaczyć że nie jest to NLE). W szczegóły konfiguracji nie będę wnikał, jest sporo tutoriali i można to samemu wymyślić bawiąc się nim przez chwilę.
Ewakuacja z EveryDNS
Jeśli ktoś jeszcze nie zdążył uciec z everydns najszybsze możliwe wyjście to skrypt migracyjny udostępniony przez cloudflare. Udostępniony przez nich bookmarklet pozwala na zaimportowanie wszystkich wpisów z konta na everydns do ich dość ciekawej usługi, z której można je eksportować do standardowego pliku BIND chociaż dopiero po pełnej konfiguracji i po jednej domenie na raz.
Cloudflare kreuje się na przykład preferowanego przeze mnie modelu biznesowego – zdobywania klientów jakością usługi i uszanowania własności danych, odwrotnie do dyndns.
I o ile nie trudno pogardzać dyndns który kupił i zniszczył wspaniałą usługę jaką był everydns, a obecnie próbuje wymusić haracz za migrację domen na ich system jednocześnie starając się uniemożliwić ich cywilizowane wyprowadzenie z ich „usługi”, to cloudflare też zdążyłem się zawieść… Serwis chwali się możliwością eksportu domen jednak możliwe jest to tylko po skonfigurowaniu/zapunktowaniu każdej domeny na ich usługę i nie ma możliwości masowego eksportu wszystkich domen.
Z everydnsa musiałem wynieść 1k rekordów w około setce domen, skonfigurowanie ich na cloudflare jest z pewnością mniej czasochłonne niż ręczne przeniesienie na inny dns, ale też upewnili się że mało komu będzie się chciało ruszać dalej. Dane niby są dostępne ale nie w nazbyt wygodny sposób, napewno nie umożliwiający wykorzystanie ich jako tylko pośrednika pomiędzy everydns a jakąś inną usługą.
No chyba że ktoś ma czas hacknąć ich skrypt tak żeby generował bindy albo stworzyć stosowny skrypt do ewakuacji z ich usługi ;]
Skrypt/bookmarklet nie działał mi pod firefoxem ale bez problemu poszedł na chromium.
Opcja generowania bindów znajduje się tutaj; CloudFlare.com > My websites > Settings (rozwijane menu koło poszczególnych *skonfigurowanych* domen) > DNS settings > „Export your DNS zone file”.
Zostały 3 dni do końca everydns, szkoda.
Migracja z drupala na wordpress
Zazwyczaj migruje rzeczy w przeciwnym kierunku ale załoga z obozu solidarnościowego w Rossport zdecydowała że drupal to więcej niż potrzebują i trudniej przyuczyć hipisów do jego obsługi więc trzeba przenieść stronę na wordpressa.
W całej operacji gro czasu poświęciłem na porządki w bazie danych. Nie wnikając w nudniejsze szczegóły config drupala kierował do nieistniejącej bazy danych a mimo to strona działała.
W każdym bądź razie zakładam że komuś może się przydać skrypt którego użyłem do migracji treści więc można go ściągnąć tutaj: d2w.sql. Wstawił bym tutaj jako kod, ale wordpress go psuł.
Jest to lekko poprawiony/zmodyfikowany skrypt migracji SQLowej znaleziony na blogu Scotta Andersona z room34.com. Powyższa wersja została dostosowana do moich potrzeb ale zasadniczo powinna działać dla wszystkich po wprowadzeniu stosownych zmian (minimum to zmiana WORDPRESS. i DRUPAL. na stosowne nazwy baz). Z jakiegoś powodu którego nie chciało mi się wyjaśniać komentarze były interpretowane jako SQL więc musiałem je usunąć, poza tym główna zmiana to dodanie poprawki ad komentarzy znajdującej się w komentarzach pod w/w postem i dodanie typu treści „story” domyślnego dla drupala.
Oczywiście nie gwarantuje że zadziała i nie spali serwera, ale u mnie zrobiło robotę. Już niedługo nowa odsłona strony obozowej.
Co kiedy policja chce zamieszek?
Na indymediach [1,2] można przeczytać relację z dwóch dzisiejszych akcji, obserwowałem obie, w obu policja wybierała niepotrzebnie konfrontacyjne warianty zachowania. Uwerturą było nie wypuszczenie ani na zalegalizowaną, ani nawet na alternatywną trasę stosunkowo niedużej demonstracji ‘dni gniewu’. Głównym aktem natomiast cudowna kombinacja (przed)wczorajszych rajdów na biura Wolnych Konopi i dzisiejszego zatrzymania wszystkich 6 platform (załadowanych już sprzętem i przystrojonych tirów z naczepami) które miały uczestniczyć w marszu. Oczywiście rzecznik powie tylko o 2 których w ogóle nie dopuścili a nie o wszystkich które kazali rozładować i o zastraszonych kierowcach. Pozostała jedna furgonetka i licząc przyniesione przez anarchistów, młodych socjalistów i polikota 4 tuby.
Efektem tych działań organizatorzy zostali w dużej mierze pozbawieni jakichkolwiek środków do ogarnięcia blisko 10 tysięcznego tłumu. Planowałem robić relację na indymedia a musiałem pomagać nie mogącym się przebić z informacjami aktywistą ‘hemp army’. Przy braku muzyki rosło napięcie, wobec ograniczonych możliwości organizatorów demonstracje próbowała kontrolować policja co powodowało jeszcze większą frustrację. Z tego co właśnie czytam na swój sposób odnotowali to nawet dziennikarze (chociaż znalezienie informacji o marszu zajmuje chwilę…)
Na ul. Dobrej na Powiślu doszło do poważniejszych incydentów. W kierunku policjantów poleciało kilkanaście butelek po piwie i kilka jajek. Sytuacja zrobiła się napięta – policjanci założyli hełmy i tarcze oraz ściągnęli posiłki, marsz się zatrzymał. Napięcie rozładowali organizatorzy, których furgonetka wysunęła się na czoło manifestacji. Wezwali do pokojowego demonstrowania. Od tego czasu częstotliwość antypolicyjnych okrzyków wyraźnie spadła, nie było też kolejnych incydentów.
Tysiące ludzi na ulicach stolicy. „Sadzić, palić”
Organizatorzy robili co tylko mogli żeby masywna demonstracja przeszła spokojnie, dowództwo policji co tylko było w stanie żeby doprowadzić do zamieszek. Pięknym podsumowaniem była pikieta solidarnościowa z zatrzymanymi na Wilczej gdzie starszy stopniem policjant uprzejmie przywitał grupę z którą przyszedłem ciepłym „co tu robicie? domu nie macie? spierdalajcie!”. Następnie policja przystąpiła do ustawicznego spisywania wszystkich którzy odważyli się przyjść na zalegalizowaną uprzednio pikietę….
update:
Na facebookowym profilu Wolnych Konopi (działającym autonomicznie względem reszty organizacji) pojawił się opis zatrzymania ‘tylko dwóch z pośród ciężarówek’; facebook, pastebin (dostępne bez logowania).
Zresztą warto zauważyć że na blisko 10 tysięczną (5-6 według policji która jest tu stroną) demonstrację nie pofatygowali się dziennikarze żadnej z głównych korporacji medialnych, tylko PAP więc jak zwykle mediów dużo przekaz jeden.
Wtyczka delicious na firefox 4
Wraz z updatem do firefoxa 4 (całkiem ładnie działającego) straciłem parę wtyczek które nie mają wersji dostosowanych do jego aktualnej wersji, tak jak to bywa zazwyczaj. Jak zazwyczaj programiści z yahoo ociągają się też z aktualizacją oficjalnej wtyczki delicious której czasami używam do gromadzenia interesujących mnie stron. Po tygodniu odwyku stwierdziłem że wystarczy tego i poprawiłem sobie kod żeby się uruchamiała w obecnej wersji.
Wystarczy otworzyć ~/.mozilla/firefox/!!!twój profil!!!/extensions/{2fa4ed95-0317-4c6a-a74c-5f3e3912c1f9}/install.rdf (lokalizacja dla ubuntu) i podmienić linijkę
em:maxVersion="4.0b3pre" />
na
em:maxVersion="4.1" />
i problem rozwiązany do póki się nie ogarną.










