pedofile 3
dość dużo osób wchodzi na tego i pozostałe posty o tym temacie wyszukując hasło “pedofile” lub “pedofilia” więc wydzieliłem kategorię grupującą wszystkie posty na ten niewdzięczny temat – posty związane z tematem pedofilii
umorzono sprawę wobec Sierpa – nie doszukano się pedofilii w jego tekstach (tłumaczeniach) ani niczym co mu zarekwirowano, Wychowałek dalej musi czekać na podobne łaskawe oświadczenie
dla przypomnienia, sądzę że oskarżenie o pedofilię to nowy sposób niszczenia niewygodnych aktywistów społecznych, o ile w przypadku Sierpa może to być nadgorliwość jakiegoś idioty (Sierp tłumaczył teksty o pedofilii) to w przypadku Wychowałka może to być nadgorliwość kretyna (podobno hiszpańskie służby przekazały “jego” IP – tak jak by IP cokolwiek znaczyło) ale fakt że rekwiruje się kilkanaście komputerów bardzo niewygodnego dla miasta aktywisty ekologicznego paraliżując jego pracę brzmi raczej na walkę polityczną…


W moim przypadku zaczęło się od donosu – wiem, bo przeglądałem akta.
Jacek Sierpiński
21 październik, 2007 at 12:23
wiesz czyjego? w sensie czy było to podyktowane czyimś uprzedzeniem do ciebie, polityką, czy kogoś zbulwersowały tłumaczenia?
harce
21 październik, 2007 at 21:08
Wiem, czyjego. Nie chcę tego ujawniać póki co, bo nie wiem, czy nie podpada to pod art. 241 kk.
Prawdopodobnie tę osobę zbulwersował któryś z tekstów. Mogło to też mieć podtekst ideologiczny.
Jacek Sierpiński
21 październik, 2007 at 21:55
W moim przypadku zaczęło się od niewyraźnego faksu przysłanego przez Gwardię Cywilną z Hiszpanii, na której podobno był wpisany numer IP łączą zainstalowanego w moim domu (mówię “podobno”, bo nie traktuję tego niewyraźnego wydruku jako dowód, który miałby jakiekolwiek znaczenie w polskim systemie prawnym), w tłumaczeniu przysięgłym na język polski numer już jest wpisany inny (”czeski błąd” w cyferkach). Z łącza korzystało więcej osób – np. zupełnie oficjalnie sąsiedzi podpięci kablem do mojego routera, oraz zupełnie nieoficjalnie wszyscy ci, którzy moje wi-fi traktowali sobie jako hotspot.
Z powodu tego faksu zaliczyłem:
- wjazd “na chatę” uzbrojonej ekipy o 6 rano
- trzy tygodnie aresztu
- materiały w mediach jak to “rozbito międzynarodową szajkę pedofilów” w której uczestniczyłem
- konfiskatę pamiątkowych zdjęć żony i jej siostry z dzieciństwa, wykonanych w latach 70-tych na negatywie ORWO
- pobyt ciężarnej żony w szpitalu na patologii ciąży (efekt wizyty miłych panów o 6 rano)
- konfiskatę kilkunastu komputerów, z domu, z biura a nawet serwera z serwerowni – oczywiście tylko w celu “sprawdzenia”, które trwa już prawie 2 lata
- wielomiesięczne PTSD które musiałem leczyć farmakologicznie
- wielomiesięczny proces, w którym o dziwo wreszcie (po kilku rozprawach, na których sąd zajmował się wyłącznie sprawami proceduralnymi, zastanawiał się czy zwracać akt oskarżenia prokuraturze, czy nie zwracać, czy wzywać na świadka jakąś panią, która w ogóle nie wiedziała o co chodzi, czy tylko przeczytać jej zeznania – ograniczające się do 1 zdania, w którym mówi, że mnie nie zna i nie wie o co chodzi, itp. itd.)
udało się przesłuchać sąsiada (który potwierdził, że korzystał z mojego łącza, używał p2p oraz ściągał sobie różne pornole), nie udało się przesłuchać biegłych (którzy niezależnie od siebie badali wszystkie moje komputery, płyty i wszystko inne i nie znaleźli tam żadnego śladu po tych 6 plikach, które były wymienione na faksie z Hiszpanii, nie znaleźli nawet żadnego zainstalowanego programu p2p), ale wszystko jeszcze przed nami
- utratę szansy na miejsce w radzie nadzorczej WFOŚ (radni sejmiku posunęli się do fałszowania dokumentów, byle tylko nie wybrać człowieka, który co prawda dostał najwięcej głosów, ale właśnie go aresztowali za udział w szajce pedofilów)
- i pewnie jeszcze parę innych miłych rzeczy.
Nie mam żalu do nikogo. Czekam tylko na sprawiedliwy wyrok. Pozdrawiam.
Krzysztof
31 październik, 2007 at 13:18
Krzysztof mam nadzieję że niezależnie od żalu czy jego braku będziesz dochodził chociaż finansowego odszkodowania od państwa?
harce
31 październik, 2007 at 14:24
Od jakiego państwa? Z pieniędzy podatników? Sam sobie mam wypłacić odszkodowanie – z jednej kieszeni do drugiej? Nie, nie sądzę żebym miał chęć bawić się w takie “odszkodowania”. Może gdyby było tak, że nadgorliwi funkcjonariusze za swoje błędy coś płacą z własnej kieszeni, to może bym się zastanawiał – natomiast wyrywanie od Skarbu Państwa kwot rzędu… nie wiem? 2 tysiące? 5 tysięcy? – naprawdę jest poniżej mojej godności. Naprawdę wystarczy mi po prostu sprawiedliwy wyrok – nawet nie to, że stwierdzający, że “nie jestem pedofilem” – bo o tym akurat wszyscy wiedzą (a przynajmniej wszyscy ci, na których opinii mi zależy), tylko po prostu jakoś podsumowujący te żenujące 2 lata pracy policji, prokuratury, biegłych (za to też płaciliśmy z naszych podatków).
Krzysztof
31 październik, 2007 at 16:22
pieniądze i tak zostały nam już odebrane a i najprawdopodobniej odebrał byś je z budżetu policji, osobiście wolał bym żeby pieniądze z podatków trafiły do Twojej kieszeni tak żebyś mógł sobie wziąć zasłużone wakacje i odpocząć od tego kraju czy wykorzystać je w jakikolwiek inny sposób niż żeby trafiły do naszego “aparatu represji”.
a i jeszcze jedno – jeśli chodzi o kontekst tego posta – jak dla mnie fakt że pokazano ci jakąś kartkę papieru z IP wysłaną z hiszpanii nie jest żadnym dowodem, stałem na przeciwko policjanta który kłamał jakoby widział mnie rzucającego kamieniami za co miałem dostać 3 miesiące aresztu (i oskarżenia karane 10 latami więzienia) ten człowiek był tego świadom tak jak zapewne i jego przełożeni, ochoczo spisali wyssane z palca oskarżenia i przesłali prokuraturze – nie spodziewaj się że mają jakiekolwiek zahamowania jeśli ktoś jest dla nich niewygodny, moim zdaniem każdy skuteczny cios w tą organizację jest czymś pozytywnym.
harce
31 październik, 2007 at 17:23