ubuntu i windoza w jednej puszce
12 styczeń, 2008skacząc po blogach na wordpress trafiłem na post o nowej użytkowniczce linuxa (co się zawsze chwali) po lekturze stwierdziłem że dorzucę swoje 3 grosze; moja rodzina ma parę komputerów pod windows XP część z nich ma też ubuntu, dobrych parę razy dłubałem to na swoim blaszaku i laptopie (na którym obecnie mam już tylko ubuntu) więc wypraktykowałem sobie pewne sposoby, może komuś się przyda:
z doświadczenia potwierdzam, najszybszym sposobem naprawy instalacji windowsa jest format; wszystkie istotne pliki skopiować, resztę potraktować dericks boot a nuke (usunie wszystkie “usunięte” pliki), do wszelkich tego typu prac zdecydowanie polecam ultimate boot cd
w żadnym wypadku nie formatował bym dysku “na pół” tak jak to zrobił autor wspomnianego posta - przy dwóch systemach zazwyczaj robię tak: (oczywiście zależy od wielkości dysku) windoza potrzebuje do 10GB na siebie i oprogramowanie, podobnie można policzyć na ubuntu (chociaż wątpię żeby ktoś dał radę wykorzystać więcej niż 6GB z oprogramowanie przy ubuntu), w przypadku ubuntu potrzeba jeszcze partycji swap oczywiście i moja ulubiona czyli osobna partycja na home czyli wszystkie pliki użytkownika linuxa w ten sposób mam wszystkie ustawienia programów, zapisy i tak dalej trzymane razem z innymi plikami użytkownika na osobnej partycji, systemową można reinstalować, zainstalować od nowa oprogramowanie a ustawienia już są :] można pociągnąć to dalej - edytując rejestr windozy można zmienić położenie “documents and settings”, jaki z tego pożytek? taki że po zainstalowaniu sterowników dla windowsa można odpalać partycje linuxowe (formaty w których zapisuje linux są publicznie dostępne, czyli łatwiej napisać na windowsa coś co rozumie jak działa linux niż odwrotnie), tak więc na home można mieć ustawienia i pliki użytkownika obu systemów :] ja by trochę bardziej pogmerać pewnie nawet dało by się większość tego zintegrować w te same katalogi (ale trzeba by wymyślić jak ukrywać pliki systemowe przed oboma systemami)
z ciekawostek dodam że w przypadku blaszaków mojej rodziny zawsze mam ten sam problem - windows XP w wersji z CD dostarczonych przez producenta (Siemens) często nie chce się zainstalować sam z siebie; po pierwszym etapie instalacji (”niebieskim”) restartuje się i zamiast przejść do drugiego etapu wpada w pętle wraca do etapu “niebieskiego” i od nowa chce formatować dysk itd itd, rozwiązaniem tego które nie do końca wiem jak działa jest zainstalowanie na dysku linuxa a potem windowsa - wtedy działa bez problemu. nie pytajcie czemu i jak; nie wiem. jest też jakieś drugie rozwiązanie bo na blaszaku ojca chodzi tylko XP ale za cholerę nie pamiętam jak tego dokonałem.
kolejną ciekawostką jest że dostarczone przez Fujitsu Simens płyty instalacyjne win XP nie posiadają trybu naprawy systemu…


27 styczeń, 2008 @ 1:52 pm
No no, muszę w końcu wymodzić posta o swoim świeżutkim slackware. :>