i po targach
targi i wszystkie imprezy towarzyszące już się skończyły, czas na moment refleksji (“na co ja k**** wydałem tyle pieniędzy?”). tak jak i w zeszłym roku, mały przegląd nowych pozycji – najpierw 3 antologie w przedziale wagowym 300-450 stron;

“Film and the anarchist imagination” – Richard Porton
antologia filmów anarchistów i o anarchistach, autor drąży stereotyp brodatego szaleńca z bombą analizując działa kulturowe i kontrkulturowe przez ponad 100 lat historii anarchistów w filmach (ironicznie) poczynając od “egzekucji Leona Czołgosza” z 1901 aż do drugiej połowy lat 90.

“Film & politics in the third world” – redakcja John Downing
antologia wywiadów z i artykułów na temat reżyserów(obu płci), przemysły filmowego, filmów i filmu w szerszym znaczeniu w różnych krajach “3 świata” (to pojęcie zresztą na pierwszych stronach autor najpierw kwestionuje a potem w najlepsze używa). dużą ilość kontrybutorów potraktowałem jako gwarancję że treść nie została przefiltrowana przez światopogląd autora.

“our word is our weapon” – subcomendante Marcos
pokaźny (ponad 400 stron) zbiór artykułów, przemówień i komunikatów sygnowanych jako subcomendante Marcos, co tu dużo mówić, teksty (zamaskowanej) twarzy zapatystów, jednego z największych, najistotniejszych i z pewnością najbardziej inspirujących ruchów społecznych naszych czasów
żeby trochę spuścić z tonu, mam też dwa ostatnie numery “class war“, nieźle przegiętej federacji grup anarchistycznych działającej głównie na terenie wielkiej brytanii, w ostatnim numerze między innymi konkurs na rozpoznanie psa (zdjęcia i numery 6 funkcjonariuszy którzy wyróżnili się podczas “utrzymywaniu porządku” na ostatniej dużej demonstracji), sporo artykułów utrzymanych w tonie brukowca podlanego radykalnie anarchistycznym sosem. ogólnie śmiesznie się to czyta, ale świetnym pomysłem są wkładki/rozkładówki (całość to papier gazetowy, A3 więc w sam raz) z plakatem np. do “ekologicznych burżujów” czy z wycinanką torebki w razie gdyby kogoś zemdliło od telewizyjnych raportów na temat romansów rodziny królewskiej, albo ich towarzystwa :), przypominam sobie co najmniej jedną “mać pariadkę” z plakatem, ale “class war” zrobił krok dalej :]
trzeba też przyznać że mieli w dystrybucji najlepsze koszulki na całej imprezie wykonane przez Fire and Flames z wrzutami klasy “Anarcho-Communism Or Death” – “anarcho-komunizm albo śmierć” (gotykiem) albo “the only force stronger than the love for freedom, is the hatred towards they who kill it – peace, love and petrol bombs” – “jedyną mocą silniejszą od umiłowania wolności jest nienawiść do tych którzy chcą ją zdławić – pokój, miłość i koktajle mołotowa” z trzema stosownymi obrazkami. oczywiście jako wielki fan koszulek z nadrukiem mam obie na stosie ciuchów koło łóżka, w końcu będę mógł wycofać z użycia moją ledwo trzymającą się “antifascists international” której ma już dość chyba każdy kto mnie spotkał więcej niż raz ;]

jakąś krótką relację z działalności stoiska FA wrzucę w następnym poście, muszę przeliczyć kasę, zrobić remanent i się ogarnąć, dokładniejszą wrzucę na forum wewnętrzne

