Archiwum kategorii ‘anarchizm’
panoptykon wykłada, niezleżni targują
staram się nie publikować tu informacji o imprezach, ale czasami nie zaszkodzi:
w warszawie, jutro:

przy okazji chciałem przypomnieć z deka bolszewickie zachowanie krytyki politycznej odnośnie nazwy uniwersytet krytyczny
w dublinie, w niedzielę:

więcej po polsku na blogu FA Dublin, cały dochód uzyskany tego dnia przez FA Dublin pójdzie na parników prawników dla osób zatrzymanych w trakcie akcji 11 listopada.
stare encykliki przeglądając…
wygrzebane w archiwum pewnej anarchistycznej listy mejlingowej, dyskusja z udziałem 3 osób circa pół roku temu
marksistowskie encykliki jpII tez potrafily wzruszyc, niestety nie katolikow :)
a jakie byly marksistowskie encykliki jp2? pytam, bo szczerze nie wiem, jp2 jako przeciwnik teologii wyzwoilenia jakos mi do nich nie pasuje.. zreszta watykan juz od czasow rerum novarum stoi na pozycjach mocno reformistycznych – na pewno bardziej blekitnych niz czerwonych, na marksizm trzeba poczekac na papieza z ameryki poludniowej…
o szajse, jak tu trzeba uwazac na slowa – wszytsko jest odbierane doslownie i na maksa serio… ja ci teraz nie powymieniam nazw poszczegolnych encyklik bez przeszperania archiwów – jedna, bardzo imponujaca nazywala sie ‘laborem ex-costam” – z pieknymi fragmentami o wyzysku, godnosci pracy, konflikcie pracy i kapitalu, znaczeniu zwiazkow zawodowych itp. :) jak latwo się domyslić nie byla ona marksistowska czy promarksistowska, ale sporo wniej fascynujacych zzynek i zabawnych zbieznosci z lewacka propaganda
Pewnie chodzi o pisaną pod “Solidarność” Laborem exercens z zawrtą w niej pochwałą roli związków zawodowych i wołaniem o humanizacje pracy.
humanizacje pracy, walke z komunizmem i pederastia. w tej nowej encyklice tez jest o rodzinie i ochronie zycia, bo jak wiadomo za nierownosci spoleczne i wyzysk poludnia odpowiada penetracja analna
Oczywiscie, stad powiedzenie “ruchac pracownikow”. To wszystko sie laczy w jedna logiczna calosc.
zautomatyzowana rewolucja
jeszcze nie o wykorzystaniu maszyn do walki z rządem, chociaż widziałem już takie pomysły;
w ramach żartu z konwencji kolejnych coraz wymyślniejszych nazw ataków/praktyk z dziedziny bezpieczeństwa komputerowego powstał “security buzzword generator” losowo generujący nowe hasełka które niedługo mogą pojawić się w nagłówkach publikacji z tego zakresu,
tak samo w ramach krytyki przesadnie rozbudowanego stylu niektórych odezw/manifestów i z myślą o rewolucyjnych anarchistach napisany został uroczy programik “automatic insurrection” generujący insurekcjonistyczne (ładne stare słowo na rewolucję, bez negatywnych konotacji ;]) manifesty w całej krasie tego fascynującego nurtu prozy. program open source więc nic nie stoi na przeszkodzi w jego przetłumaczeniu jeśli ktoś cierpi na nadmiar weny.
Celem tego programu jest zwrócenie uwagi na uwodzicielską retorykę, bez krytykowania podjętych działań. Pomimo mojego podziwu dla wielu z akcji podjętych w imię rewolucji, jestem ostrożny wobec tego jak łatwo jest przedłożyć styl ponad treść w komunikatach opisujących te akcje. Nie twierdzę że wszystkie ‘insurekcjonistyczne’ teksty są pozbawione znaczenia, pomimo jej skomplikowania uważam “Coming Insurrection“, ze wszystkimi jej ekscesami, za poważny (choć sporny) wkład w myśl rewolucyjną. Żeby wskazać jeszcze tylko jeden przykład, niedawny “Communique from an Absent Future: The Terminus of Student Life” jest zdecydowanie świetnym przykładem analizy. Ten program ma na celu tylko zaprezentowanie pułapek języka który brzmi za dobrze żeby ciągle coś znaczyć.
teraz ciekaw jestem czy link do niego pojawi się na polskojęzycznym blogu publikującym insurekcjonistów? jak dla mnie umiejętność śmiania się z siebie i swoich przekonań to dość istotne odróżnienie od fanatyków.
tymczasem wszystkim gotowym zarzucać rewolucjonistą gołosłowność śpieszę przypomnieć że jednego z głównych, żyjących, ideologów tego nurtu; 72 letniego Alfredo Bonanno aresztowano niedawno podczas akcji ekspropriacji (kolejne piękne stare polskie słowo, bardziej kolokwialnie – napadu na bank).
migracja drupala na nowy serwer
wczoraj w nocy zmigrowałem anarchista.org na nowy serwer – przy wcześniejszym przygotowaniu zajęło mi to absurdalną ilość czasu ale dalej nie wiem jakim cudem bo tak na prawdę migracja drupala jest dość szybkim i łatwym procesem.
najprostszy sposób jaki znalazłem to użycie modułu Backup and Migrate do zrzucenia bazy danych (zrzucamy dokładnie wszystko), przy testach zrobiłem to najpierw przez panel mysql ale jak się okazało przy migracji między wersjami (ciekawe mieszanki wersji phpmyadmin i mysql’a na obu serwerach) spowodowało to dziwne problemy z kodowaniem które przy tym sposobie się nie pojawiły. żeby było szybciej bazę warto skompresować do .gz.
w moim wypadku serwer netartu pozwalał tylko na dostęp FTP więc fillezillą skopiowałem wszystko z serwera na dysk lokalny.
drugi krok to władowanie wszystkiego na nowy serwer i stworzone tam konto – wszystkie pliki wepchnąłem filezillą, łącznie z bazą danych (można to też zrobić używając funkcji backup wgeta), z pod shella rozpakowałem bazę danych
mysql -u 1 -p -h 2 3 < 4.sql
gdzie:
1 to nazwa użytkownika bazy danych
2 adres bazy danych (dla większości pewnie 127…)
3 nazwa bazy danych
4 plik/lokalizacja zrzutu poprzednie bazy danych
a wszystkie spacje są celowe
w razie ekscesów typu zmiana nazwy bazy danych, hasła czy inne tetegesy trzeba jeszcze edytować settings.php.
po władowaniu wszystkiego strona powinna już działać, w razie błędów warto odświeżyć cache drupala (twojadomenal/admin/settings/performance), na koniec przestawiamy dnsy (co dla mnie okazało się najbardziej bolesne w związku z wolną propagacją z netartu o0)
internets
w tym odcinku:
- przegląd anarchistyczny spogląda w internety
- w szaleńczym porywie ku nowoczesności anarchiści zaczynają używać technologii z lat 80
- anargeeki łączcie się!
- przegląd anarchistyczny to dość prestiżowym magazyn (w formie circa 300 stronicowej cegły) docierający do środowisk anarchistycznych, lewicowych i powiązanych kręgów akademickich. ostatnimi czasy nie tylko dorobił się własnej strony publikującej materiały z poprzednich numerów, ale też w wiosennym numerze ma się znaleźć dział na temat internetu, którego redakcję (merytoryczną) mi zaproponowano.
- teksty nie mogą być tekstami eksperckimi, zrozumiałymi tylko dla garstki osób – obraz rzeczywisty, bez straszenia i teorii spiskowych
główny zakres tematów: aktywistyczne – ideologiczne – praktyczne
jeśli ktoś jest zainteresowany współpracą, jak prawie wszystko co ostatnio robię – powstała grupa robocza na crabgrassie z dokładniejszymi informacjami i propozycjami tematów – zapraszam do udziału, dodawania pomysłów i modyfikowania treści. liczę rozruszać trochę projekt w ciągu tego miesiąca, przynajmniej w ramach zakreślenia tematów artykułów, deadline to styczeń.
- 10 września o godzinie 16:03 zarejestrowałem na freenode kanał #anarchizm, po tym jak z Krukiem (stojącym za portalem/vortalem anarchista.org) ustaliliśmy na kanale polskich indymediów (#poland @ irc.indymedia.org) że coś takiego by się przydało, od wtedy ku naszemu zaskoczeniu kanał się kręci oscylując w okolicach średnio 8-10 osób, chociaż myślę że do wielu potencjalnie zainteresowanych osób jeszcze ta informacja nie dotarła. tematyka jak to na ircach stanowi mieszankę informatyki, seksu i anarchii.
- podobnie w temacie crabgrasa; na we.riseup.net powstała grupa dla wszystkich skomputeryzowanych anarchistów mająca na celu ogarnięcie IT anarchii, pod powalająco błyskotliwą i oryginalną nazwą IT anarchia, zapraszam anarchistycznych administratorów, klikaczy, webdesignerów, programistów i wszelkich kapeluszników.
Rafał potrzebuje pomocy
Rafał Górski, wieloletni uczestnik Federacji Anarchistycznej i autor pilnie potrzebuje wsparcia przy pokryciu kosztów jego leczenia, poniżej wezwanie krakowskiej sekcji federacji anarchistycznej rozsyłane na zachód, oczywiście wpłaty z kraju są równie potrzebne – sam transport to koszt 10 tysięcy złotych (ze względu na jego stan).
Help needed for anarchist Rafal Gorski!
Rafal Gorski; writer, anarchist, member of Anarchist Federation, based in Krakow, Poland has been fighting cancer for years. Now, his life is in danger again – cancer attacked his backbone. He’s in hospital and awaits his next surgery for which he has to go to the Netherlands. The biggest cost, which neither he or we can’t cover ourselves is his transport (hes not able to move), the treatment will be nearly fully refunded. We’re attempting to cover the transport cost of 2.500 euro, that’s our call for solidarity and support for our comrade and a prolific anarchist writer. Time is crucial here and we hope to have the money gathered by next week as he could be transported on the 16th of September. Contact us at fa_krakow@wp.pl.
If you can support Rafał please donate his treatment:
PKO BP POLAND
57 1020 2906 0000 1002 0138 1219
BIC/Swift code: BPKOPLPW
Jakub Rudnicki
ul. Komorowskiego 8/5
30 – 106 Kraków
Please add note: “Help for Rafal”With solidarity,
Anarchist Federation – Krakow branch.
parę uwag o procesie wdrażania ubuntu w pracowni komputerowej małej (nietypowej) społeczności:
tak jak już wspominałem w poprzednim poście mieszkam teraz w obozie solidarnościowym w Rossport i jednym z punktów honorowych było dla mnie wycofanie windowsa z użycia na obozowych komputerach.
jak wskazuje podtytuł sądzę że uwagi te mogą być adekwatne ogólnie dla małych społeczności, główną różnicą będą zapewne potrzebne do przekonania ’społeczności’ argumenty oraz niestandardowa dla normalnych społeczności ‘rotacja’ jej członków.
cały proces składał(składa) się u mnie z paru punktów;
• propozycja i wstępne wytłumaczenie, propozycja warsztatu
propozycja w moim wypadku była zgłoszeniem punktu na agendę spotkania obozowego (odbywają się raz na 2-3 dni), wszystkie decyzje podejmowane są konsensualnie ale wszyscy zgodzili się na to żeby sprawdzić czy się uda, zostawić jeden komputer z dual bootem i w razie porażki eksperymentu wrócić do windowsa (ta jasne). od razu zaproponowałem też warsztat przeszkalający.
• rozmowy z poszczególnymi osobami które wydają się być przeciw albo mogą mieć wpływ na innych
w trakcie spotkania pojawiło się parę głosów niechętnych, jak się okazało głównym powodem były; problem z otwieraniem .odt na microsoft office (ludzie nie rozumieli różnicy w formatach, odt jest domyślne na openoffice), problemy ze starszymi wersjami linuxów (sporo ludzi testowało je 2-3 lata temu, tych jednak łatwo było przekonać) i standardowy nieracjonalny strach przed ‘nowym’ który odpierałem głównie anty-microsoftowym FUDem (niestety racjonalne techniczne argumenty nie odnoszą w tej sytuacji efektów)
• przeprowadzenie warsztatu informacyjno-użytkowego
warsztat był połączeniem sprofilowanego na aktywistów (w sporej mierze antykapitaliści, wszyscy nastawieni wrogo do korporacji, bardziej niż przeciętne osoby zainteresowani aspektami etycznymi) streszczenia koncepcji open source i kontrowersji wokół oprogramowania własnościowego, (w dużej mierze pominąłem tu historię ruchu – przytaczałem ją później wraz z odpowiedziami na kolejne pytania) ze stricte praktycznym warsztatem typu ‘jak to zrobić’ – zaprezentowaniem poszczególnych programów, przedyskutowaniem co może być potrzebne i przy okazji (mimochodem ;]) zaprezentowaniem procesu instalacji który nieodmiennie robi robi wrażenie
• stopniowe wprowadzanie systemu na kolejne komputery
pracuje komputer po komputerze, próbując najpierw dopracować wszystko na jednym i dopiero potem zajmować się kolejnym chociaż zostało to zachwiane przez kolejne pomysły, w każdym bądź razie daje ludziom czas żeby się zaaklimatyzować bez poczucia przymusu który w tej konkretnej grupie wywołał by natychmiastową reakcję alergiczną
• dopasowanie do lokalnych potrzeb
nic odkrywczego – ludzie chcą mieć to czego potrzebują (trochę dodatkowych programów) i nie chcą sobie zawracać głowy czymś co ich nie interesuje. warto zostawić gry, ale narzędzi administracyjnych i do tych do programowania (na widoku) nie ma po co. warto też było napisać w pliku pomocy że jest specjalnie dla aktywistów z rossport natychmiast zwiększyło to zainteresowanie
• ciągłe wsparcie dla nowych użytkowników, doprowadzenie do przekazywania wiedzy przez osoby które same niedawno poznały system
jeśli tylko w biurze jest ktoś inny kto może odpowiedzieć na pytanie albo pokazać jak coś zrobić, jestem nagle bardzo zajęty ;] (ZOMG! nowe video boxee!), tak poza tym dodałem do helpfile swój telefon i prośbę żeby spytać mnie w razie potrzeby – ludzie wolą to od tekstu. na obozowej tablicy wisi też jako propozycja miniwarsztat-wprowadzenie do linuxa dla zainteresowanych
parę uwag:
• chętnie zmienił bym domyślny format w moich instalkach openoffice na .doc z dodatkowym wyskakującym monitem informującym czemu nie należało by tego robić i odsyłającym do dłuższego wytłumaczenia – pewnie trochę kontrowersyjne ale zmniejszyło by ilość problemów z tym związaną a co za tym idzie ilość negatywnych skojarzeń z open source
• w sumie nie poszukałem, ale czy są jakieś gotowe, open-sourcowe warsztaty na temat open source? a jeśli nie to dlaczego?
• jeśli instaluje się jakieś minimalne wersje linuxa typu xubuntu warto też pokazać jakieś eyecandy na swojej maszynie – inaczej u ludzi zaczyna się kodować skojarzenie linuxa z wolną maszyną i marną grafiką
ważnym argumentem na aktywistów jest uświadomienie im że korzystanie z pirackiej wersji windowsa nie szkodzi microsoftowi (tak jak google zarabia na youtubie), szkodzi natomiast ruchowi opensource a więc ‘antykorporacyjnej’ alternatywie – uświadomienie im podobieństwa między walką z shellem a microsoftem praktycznie zamknęło temat.
• po warsztacie zgłosiły się do mnie 4 osoby chcące zainstalować ubuntu na swoich laptopach (jedna odpadła ze względu na final cut i problemy z wzajemnym odczytywaniem partycji), 2 instalacje gotowe, kolejna jak tylko znowu będę w dublinie – myślę że w żadnym wypadku nie można robić czystej instalki i zostawić z nią użytkownika – koniecznie trzeba pokazać dodanie kodeków własnościowych (medibuntu), instalacje skype itp – najlepiej być w pobliżu przez kolejne parę dni żeby pomóc w razie kłopotów, dramatycznie zwiększa to prawdopodobieństwo że ta osoba zostanie już na linuxie
rekonstruując Serbię
tłumaczenie artykuł z magazynu The Land, numer 6, zima 2008/9.
-
W Serbii fabryki są zamykane w efekcie programu “rekonstrukcji” Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) – ale Isabelle Fremeaux i John Jordan odwiedzili trzy takie w których pracownicy przejęli kontrolę.tłumaczenie artykuł z magazynu The Land, numer 6, zima 2008/9.
Większość wiadomości z Serbii z ostatnich paru dekad dotyczyła czystek etnicznych, bombardowań NATO i sądów nad zbrodniami wojennymi. Ale jest też trochę dobrych wiadomości o których nie słyszymy. Ruch dążący do odzyskania praw do samostanowienia pracowników wbrew niosącym zniszczenie falą prywatyzacji zaczął odnosić zwycięstwa.
Ostatniej zimy odbyliśmy podróż przez zamarzające mgły do przemysłowego serca Serbii, położonego na północy przemysłowego miasta Zrenjanin żeby odwiedzić Jugoremedije, fabrykę farmaceutyczną, która w efekcie trwającej cztery lata walki, eksmisji jej skorumpowanego nowego właściciela (ściganego przez Interpol), oraz strajku i okupacji jest obecnie jedną z paru zarządzanych przez pracowników fabryk w europie, Jednak na parę dni przed naszym przyjazdem poinformowano nas że nie ma już tylko jednej okupowanej fabryki w tym mieście. Dwie inne które oczekiwały zamknięcia podążyły tym samym szlakiem – największa w kraju fabryka pociągów Sinvoz i zakład przetwórstwa mięsnego Bek.
Ivan, obszarpany, młody nałogowy palacz i aktywista, nazywany przez robotników “filozofem” organizuje opór razem z Zdravko, charyzmatycznym zbuntowanym robotnikiem z Jugoremedija, znanym jako “Che” Zrenjaninu. Spotkali się w fundowanym przez rząd biurze Ivana w Belgradzie, Radzie Antykorupcyjnej. Kiedy Ivan zaczął tą pracę był antynacjonalistą i aktywistą antywojennym. Nie był krytyczny wobec prywatyzacji jako że widział w niej sposób na rozbicie bastionu robotników którzy przeważnie wspierali ksenofobiczne nacjonalistyczne frakcje polityczne. Ale brnąc przez pudła dokumentów i setki osobistych relacji robotników o tym jak prywatyzacja zniszczyła ich miejsca pracy, Ivan szybko zrozumiał że proces prywatyzacji spowodował w społeczeństwie zniszczenia podobne do nacjonalistycznych wojen.
Serbia jest kolejnym studium przypadku [case study] ekonomicznej “terapii szokowej” narzuconej przez międzynarodowe instytucje takie jak MFW, Bank Światowy i Europejski Bank Rekonstrukcji i Rozwoju wszystkie nad wyraz zainteresowane narzuceniem tego co w Doktrynie Szoku Naomi Klein opisała jako neoliberalną “świętą trójcę”: prywatyzację, deregulację i cięcia w wydatkach ’społecznych’. W Jugosławii, program ten rozpoczął się w latach 80 zeszłego wieku, po tym jak dług zagraniczny kraju błyskawicznie rozrósł się po kryzysie paliwowym w 1973.
MFW wymusiło serię kroków, w tym przekierowanie produkcji na eksport, zamrożenie płac, cięcia wydatków i likwidację “przynoszących straty” firm, co doprowadziło do zwolnienia 1.9 z 2.7 miliona pracowników w ciągu jednego roku. Standard życia zaczął spadać w dramatycznym tempie a “reformy” odegrały znaczącą rolę jako punkt zapalny dla wojen które rozdarły kraj na większość lat 90-tych. Jak zauważył Michel Chossudovsky “tendencje secesyjne, karmiące się podziałami społecznymi i etnicznymi zyskały na sile dokładnie w kresie brutalnego zubożenia Jugosłowiańskiej populacji.”
foto:
Od lewa do prawa, autorka Isabelle Fremeaux z Ivanem, Milenko i Milovanem jednym z mechaników w sali konferencyjnej Jugoremedija.
Ale to nie był koniec ataków MFW: po tym jak w republikach byłej Jugosławii znów zapanował pokój, kontynuował on swoją strategię tym razem pod (obecnie powszechną) przykrywką “rekonstrukcji” i “przejścia do demokracji”. W 2001 podpisana została umowa zmuszająca Serbię do sprywatyzowania całej ekonomii w ciągu siedmiu lat, co było dodatkową dawką “terapii szokowej”. Efekty zwięźle przedstawił nam Mita, pracownik Sinovozu, pokazując opuszczone budynki gigantycznej fabryki pociągów która przerwała pracę po raz pierwszy od 120 lat: “Mamy inną nazwę na transformację do demokracji i nazywa się to rozkradanie”.
Żaden z robotników nie pała nostalgią za erą socjalizmu. Ale nie mogą też patrzeć jak kapitalistyczni potentaci kupują udziały w ich fabrykach i poprzez podejrzane interesy doprowadzają do ich bankructwa i zwolnienia jak największej ilości pracowników – tylko po to żeby kupić tą samą firmę, tym razem z pełną kontrolą i jeszcze większą ilością pieniędzy w banku. W Serbii wiele fabryk rzeczywiście częściowo należy do robotników, jako że podczas kolejnych faz prywatyzacji w latach 90-tych pracownikom oferowano możliwość zakupu udziałów w zatrudniających ich firmach. Po latach życia i pracy w społecznie kontrolowanych fabrykach (tzn. ani w pełni prywatnych ani państwowych), pod symbolicznym systemem samozarządzania za czasów Tito, pracownicy mieli silne poczucie zasadności ich prawa do własności miejsc pracy i brali na poważnie władzę zyskaną poprzez zostanie akcjonariuszami.
“Podczas walki o Jugoremedije, to było jedną z najbardziej frustrujących rzeczy”, wyznaje Ivan, “media nie mogły zrozumieć że strajkowali nie tylko robotnicy ale jednocześnie współwłaściciele fabryki”. To poczucie zasadności żądań nie jest oparte tylko na ich statusie prawnym: “Nasi ojcowie i dziadkowie zbudowali tą fabrykę” tłumaczy nam Mita “nie kapitalistów, nie rządu, nie polityków. Jest nasza i oni nam jej nie ukradną.”
Pracownicy Jugoremediji nie pozwolili na zmuszenie ich do sprzedaży akcji na rynek i odkryli że poprzez samoorganizację stworzyli potężną dźwignię przeciw nowym właścicielom. Począwszy na akcjach bezpośrednich a kończąc na ponownym uruchomieniu całego kompleksu fabryki farmaceutycznej pokazali że są w stanie zadecydować o własnej przyszłości. Jednym z największych sukcesów było oparcie się strategii ‘dziel i rządź’ wykorzystywanej przez drugą stronę. Kiedy pracownicy Jugoremediji odzyskali swoją fabrykę, po niezwykle ciężkich przejściach podczas strajku, dali pracę nawet łamistrajkom.
To właśnie ta niezwykła lekcja determinacji, zwarcia i solidarności zainspirowała robotników z Bek i Sinvozu. I mimo że ich sytuacja jest trochę inna, jako że nie mają większościowego udziału, nauczyli się odszyfrowywać złożone i nielegalne manewry złodziei którzy przejęli kontrolę nad ich firmami i starają się ich wszystkich zwolnić. Okupując zimne, ciche fabryki których bankructwo zostało już ogłoszone, robotnicy liczą że uda im się zmusić rząd żeby ich posłuchał.
foto. Robotnicy w okupowanej fabryce pociągów Sinvoz.
Najnowsze wiadomości z Zrejaninu nie są tak dobre jak byśmy chcieli, jednak dalej jest nadzieja na wygraną. Jest to żmudna walka, podczas której opór stawiany jest mimo miesięcy bez pensji, bez żadnej gwarancji wygranej, naprzeciw arogancji i chciwości milionerów i urzędników ciągnących za neoliberalną falą która która przetoczyła się przez ten kraj. Pracownicy Beka zdecydowali się złożyć broń parę miesięcy temu kiedy w ramach procesu sądowego przyznano im odszkodowanie. Jednak w Sinvozie walka toczy się dalej. W maju tego roku niektórzy pracownicy (w tym Zdravko i Milenko, lider rewolty w Beku) założyli nową partie polityczną po to żeby zasiąść w lokalnym zgromadzeniu i stamtąd udało im się wymusić założenie pierwszej w historii kraju parlamentarnej komisji mającej na celu zbadanie legalności prywatyzacji Sinvozu. Kolejny krok do odzyskania miejsc pracy i godności. Jeśli postępująca recesja spowoduje masowe zamknięcia fabryk w europie, powinniśmy spojrzeć na przykład Serbskich batalii i uczyć się z ich odwagi.
Podróż do Serbii była częścią siedmiomiesięcznej wyprawy przez Europę, w ramach której odwiedzaliśmy i dokumentowaliśmy utopijne projekty i społeczności stawiające opór kapitalizmowi. Efektem mają być książka i film opublikowane jesienią 2009 roku. Więcej na www.utopias.eu.
-
jeszcze jedno tłumaczenie z wczoraj: [irlandia] aktywistyczny abordaż statku Shell, jak na razie nikt nie zauważył że opublikowane 10 minut przed wersją angielską ;]
kopia powyższego na indymediach: pl.indymedia.org/pl/2009/07/45843.shtml
szyfrowanie TBwych dysków to nie rurki z kremem
na chwilę wpadłem do dublina przygotować małą niespodziankę dla policji w razie gdyby postanowili zarekwirować sprzęt na którym pracują video aktywiści w obozie solidarnościowym w Rossport.
dla osób które nie znają jeszcze tego programu; TrueCrypt to świetny open sourcowy (bezpłatny) program szyfrujący pozwalający na tworzenie zaszyfrowanych “schowków” (woluminów) lub zaszyfrowanie całych partycji/dysków (i w przypadku windowsa całego systemu), oraz tworzenie ukrytego wewnątrz tych kolejnego poziomu zaszyfrowanych danych których obecność jest trudna do udowodnienia. w razie konieczności pozwala to na podanie hasła do ‘zewnętrznej’ warstwy bez zagrożenia dla ukrytych danych.
co do samego video – kolektyw revolt video kolektywnie powstał z grobu i zaczął publikować towar z Rossport na politube jeszcze dziś dwa kolejne video z akcji (dokumentacja), a za parę dni może dużo ciekawszy i wyższej jakości towar. jutro wracam na północ i biorąc pod uwagę ostatnie wyroki ciężko powiedzieć kiedy wrócę.
btw. gazprom chyba wymyślił sposób na aktywistów – nazwa przeciw której politycznie poprawnie nie da się protestować – Gazprom seals $2.5bn Nigeria deal
prasówka 4 czerwca
tradycyjnie to co mi wyłapał alerts
indymedia – Kraków: demonstracja 4. czerwca – relacja
cia – Kraków: Obchody 4 VI – relacja
wybiórcza – Żart na manifestacji. Pozdrawiamy Wojtku!
wybiórcza – Zakończyła się manifestacja Federacji Anarchistycznej w Krakowie
wybiórcza – Manifestacja Federacji Anarchistycznej wyruszyła pod Wawel
interia – Kraków: Manifestacja Federacji Anarchistycznej
naszemiasto – Kowboje z plakatu, czyli dwa etosy
gadzinówka – W rocznicę zwycięstwa zabrzmi dzwon Zygmunta
rzepa – 4 czerwca w Gdańsku, Krakowie i Warszawie
gadzinówka – Szarpanina podczas wystąpienia prezydenta
trybuna – Platforma cudów
gadzinówka – Greenpeace ograł BOR
naszemiasto – Podzieleni 4 czerwca, czyli od Wawelu do stoczni
osobiście sądzę że nie wykorzystaliśmy w pełni potencjał okazji, mobilizacja była średnia, chociaż oczywiście nie było na nią dużo czasu, co tu dużo gadać sam nic nie pomogłem…


