harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

Archiwum kategorii ‘infoanarchizm

trim te dane

without comments

parę osób śledzi mnie na mikroblogach; identi.ca i twitter, w tej chwili przeważnie na obu jest to samo bo uaktualniam je przy użyciu programu gwibber, jednak wbrew domyślmy ustawieniom obu używam własnego serwisu do skracania adresów stron, zresztą o ile identi.ca w duchu open source pozwala na wybranie jednej z preferowanych usług to twitter wciska nam swoje własne rozwiązanie.

kogo obchodzi jak skrócony jest adres? ku mojemu własnemu zaskoczeniu – mnie. mój stały powód do daleko posuniętego sceptycyzmu wobec usług komercyjnych polega na problemie uzależnienia się od takiej czy innej firmy. jeśli padnie gmail to połowa firm w dublinie jest sparaliżowana i nie wie jak sobie poradzić. jeśli zniknie serwis filmowy gdzie publikowało się swój materiał to traci się kopię swojej pracy (albo całość jeśli nie ma się kopii, widziałem taki przypadek), ale skracanie url to jeszcze ciekawsza sprawa bo skrócone url psują internet.

częściowo ten temat adresuje anglojęzyczna wikipedia w haśle link rot, bez problemu można znaleźć na ten temat sporo tekstów (1,2,3). streszczając: dane o prawdziwych adresach mogą zostać utracone wraz z zamknięciem komercyjnej usługi (cli.gs, chociaż pewnie było ich więcej, ale kogo to obchodzi….), w wyniku włamania linki mogą zostać przekierowane na inną stronę (znowu cli.gs), pośrednik (usługa skracania) dodaje nowe ogniwo do już złożonego zestawu DNSów i serwerów które mogą paść, przejmuje też informacje o ruchu, staje się takim MITM którego sami tam wciskamy.
długo moim rozwiązaniem było po prostu w miarę możliwości trzymanie się z dala od skracania linków, usługi takie jednak istnieją oczywiście nie bez powodu (por. Why do we even need URL Shorteners?), ale tym co zmieniło moje podejście był post na blogu usługi tr.im – tr.im to be Community-Owned.

oryginalnie zainteresował mnie sam fakt przejścia usługi na open source, ale ma to dalsze konotacje – przede wszystkim udostępnienie bazy danych co umożliwi budowanie alternatyw, ale też pokazuje inicjatywę 301works.org mającą zwalczać zjawisko link-rot jako kampanie PRową właścicieli bit.ly, czemu właściciel trima się przeciwstawił uspołeczniając swoje przedsięwzięcie. polecam lekturze i zachęcam do używania skolektywizowanego tr.im zamiast usług komercyjnych.

update: właśnie zauważyłem że wordpress też udostępnia usługę skracania linków o0

Written by harce

7 październik, 2009 at 14:11

internets

z 2 komentarzami

w tym odcinku:
- przegląd anarchistyczny spogląda w internety
- w szaleńczym porywie ku nowoczesności anarchiści zaczynają używać technologii z lat 80
- anargeeki łączcie się!

- przegląd anarchistyczny to dość prestiżowym magazyn (w formie circa 300 stronicowej cegły) docierający do środowisk anarchistycznych, lewicowych i powiązanych kręgów akademickich. ostatnimi czasy nie tylko dorobił się własnej strony publikującej materiały z poprzednich numerów, ale też w wiosennym numerze ma się znaleźć dział na temat internetu, którego redakcję (merytoryczną) mi zaproponowano.

- teksty nie mogą być tekstami eksperckimi, zrozumiałymi tylko dla garstki osób – obraz rzeczywisty, bez straszenia i teorii spiskowych
główny zakres tematów: aktywistyczne – ideologiczne – praktyczne

jeśli ktoś jest zainteresowany współpracą, jak prawie wszystko co ostatnio robię – powstała grupa robocza na crabgrassie z dokładniejszymi informacjami i propozycjami tematów – zapraszam do udziału, dodawania pomysłów i modyfikowania treści. liczę rozruszać trochę projekt w ciągu tego miesiąca, przynajmniej w ramach zakreślenia tematów artykułów, deadline to styczeń.

- 10 września o godzinie 16:03 zarejestrowałem na freenode kanał #anarchizm, po tym jak z Krukiem (stojącym za portalem/vortalem anarchista.org) ustaliliśmy na kanale polskich indymediów (#poland @ irc.indymedia.org) że coś takiego by się przydało, od wtedy ku naszemu zaskoczeniu kanał się kręci oscylując w okolicach średnio 8-10 osób, chociaż myślę że do wielu potencjalnie zainteresowanych osób jeszcze ta informacja nie dotarła. tematyka jak to na ircach stanowi mieszankę informatyki, seksu i anarchii.

- podobnie w temacie crabgrasa; na we.riseup.net powstała grupa dla wszystkich skomputeryzowanych anarchistów mająca na celu ogarnięcie IT anarchii, pod powalająco błyskotliwą i oryginalną nazwą IT anarchia, zapraszam anarchistycznych administratorów, klikaczy, webdesignerów, programistów i wszelkich kapeluszników.

Written by harce

3 październik, 2009 at 16:58

fundacja panoptykon

z 3 komentarzami

jakiś czas temu poprzez pewien wiodący anarchistyczny serwis informacyjny odkryłem fundację panoptykon. z zasady nie przepadam za NGO i o ile nie wymachują czarno-czerwoną flagą podchodzę do nich jeszcze bardziej sceptycznie. trochę inaczej sytuacja wygląda w kwestii panoptykonu. jest to młoda fundacja więc ciężko o niej pisać bo nie mają dużego dorobku, sądzę że mają jednak duży potencjał i dlatego właśnie pisać o nich warto.

na pierwszy rzut oka można się domyślić że panoptykon aspiruje do czegoś na kształt polskiej EFF, nie robią jednak tego w tradycyjny polski ‘tytułomański’ sposób ale poprzez pracę w tym kierunku, pierwszą głośniejszą inicjatywą jest walka ze śledzeniem pasażerów warszawskiego transportu miejskiego co zyskało moją natychmiastową sympatię, wiem też że planują tą akcję rozwijać o czym z pewnością będę pisał.

główne pytanie które jak sądzę należy zadać wobec takich inicjatyw to kto za nimi stoi. ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu nie jest to grupa standardowych podejrzanych – geeków, 1337 haxorów, machających flagą anarchistów i fanatyków open source – o ile mi wiadomo są to głównie (z przeproszeniem) akademicy, prawnicy i osoby które do bliskich mi kwestii zwalczania społeczeństwa nadzoru doszły z zupełnie innej strony (tzn w przeciwieństwie do mnie nie sądzą że będą w śród tych po których ‘przyjdą pierwsi’). ogólnie wygląda na to że właśnie brakuje im bardziej aktywistycznej strony. warto natomiasat wspomnieć jest wśród nich też vagla co niezależnie od sympatii/antypatii którą ludzie mogą go darzyć gwarantuje konkretne zaplecze i podnosi… credibility?.

nie chciał bym oczywiście żeby taka inicjatywa śmierdziała tylko i wyłącznie przepisami więc postanowiłem się w nią wmieszać z moim brudem i cokolwiek inną perspektywą, zgłosiłem się jako wolontariusz, spotkałem się też z Katarzyną Szymielewicz, prawniczką i członkinią zarządu. porozmawialiśmy, przetrwała serię propozycji i uwag z pewnego kanału ircowego który bardzo entuzjastycznie podszedł do info o tym że siedzi obok, pogadaliśmy o celach ambicjach i podejściu i sądzę że według mojej obecnej wiedzy jestem w stanie uznać ich za sensowną organizację z którą warto współpracować. moja współpraca polega na tym że zbieram co ciekawsze informacje z mojej codziennej prasówki do tworzonej przez nich (jeszcze nie publicznej) bazy danych artykułów na bliskie fundacji tematy. najprawdopodobniej zaangażuje się też w produkcję materiałów video dla fundacji bo mają takowe w planach.

żeby nie było za różowo mają też copyrighta na dole strony, kanał na youtube i nie szyfrują mejli ale myślę że się poprawią jeśli dać im szanse i trochę pomóc. internetz – sporo zależy do was.

warto też wspomnieć że niestety wspomniane spotkanie nie należało do najbardziej produktywnych w moim życiu o co wcześniej (nie w pełni świadomie) zadbali i za co dziękuję k8, jasiowi, wesołej kompaniji z blog de bart i procesowi fermentacji.

22:54:08 [harcesz]: właśnie siedze z założycielka fundacji panoptykon, ktoś ma jakieś pytania?
22:54:18 [kibel]: harcesz: pokacycki

Written by harce

22 sierpień, 2009 at 23:34

Napisane w infoanarchizm, internet

parę uwag o procesie wdrażania ubuntu w pracowni komputerowej małej (nietypowej) społeczności:

z 4 komentarzami

tak jak już wspominałem w poprzednim poście mieszkam teraz w obozie solidarnościowym w Rossport i jednym z punktów honorowych było dla mnie wycofanie windowsa z użycia na obozowych komputerach.
jak wskazuje podtytuł sądzę że uwagi te mogą być adekwatne ogólnie dla małych społeczności, główną różnicą będą zapewne potrzebne do przekonania ’społeczności’ argumenty oraz niestandardowa dla normalnych społeczności ‘rotacja’ jej członków.

cały proces składał(składa) się u mnie z paru punktów;
• propozycja i wstępne wytłumaczenie, propozycja warsztatu

propozycja w moim wypadku była zgłoszeniem punktu na agendę spotkania obozowego (odbywają się raz na 2-3 dni), wszystkie decyzje podejmowane są konsensualnie ale wszyscy zgodzili się na to żeby sprawdzić czy się uda, zostawić jeden komputer z dual bootem i w razie porażki eksperymentu wrócić do windowsa (ta jasne). od razu zaproponowałem też warsztat przeszkalający.

• rozmowy z poszczególnymi osobami które wydają się być przeciw albo mogą mieć wpływ na innych

w trakcie spotkania pojawiło się parę głosów niechętnych, jak się okazało głównym powodem były; problem z otwieraniem .odt na microsoft office (ludzie nie rozumieli różnicy w formatach, odt jest domyślne na openoffice), problemy ze starszymi wersjami linuxów (sporo ludzi testowało je 2-3 lata temu, tych jednak łatwo było przekonać) i standardowy nieracjonalny strach przed ‘nowym’ który odpierałem głównie anty-microsoftowym FUDem (niestety racjonalne techniczne argumenty nie odnoszą w tej sytuacji efektów)

• przeprowadzenie warsztatu informacyjno-użytkowego

warsztat był połączeniem sprofilowanego na aktywistów (w sporej mierze antykapitaliści, wszyscy nastawieni wrogo do korporacji, bardziej niż przeciętne osoby zainteresowani aspektami etycznymi) streszczenia koncepcji open source i kontrowersji wokół oprogramowania własnościowego, (w dużej mierze pominąłem tu historię ruchu – przytaczałem ją później wraz z odpowiedziami na kolejne pytania) ze stricte praktycznym warsztatem typu ‘jak to zrobić’ – zaprezentowaniem poszczególnych programów, przedyskutowaniem co może być potrzebne i przy okazji (mimochodem ;]) zaprezentowaniem procesu instalacji który nieodmiennie robi robi wrażenie

• stopniowe wprowadzanie systemu na kolejne komputery

pracuje komputer po komputerze, próbując najpierw dopracować wszystko na jednym i dopiero potem zajmować się kolejnym chociaż zostało to zachwiane przez kolejne pomysły, w każdym bądź razie daje ludziom czas żeby się zaaklimatyzować bez poczucia przymusu który w tej konkretnej grupie wywołał by natychmiastową reakcję alergiczną

• dopasowanie do lokalnych potrzeb

nic odkrywczego – ludzie chcą mieć to czego potrzebują (trochę dodatkowych programów) i nie chcą sobie zawracać głowy czymś co ich nie interesuje. warto zostawić gry, ale narzędzi administracyjnych i do tych do programowania (na widoku) nie ma po co. warto też było napisać w pliku pomocy że jest specjalnie dla aktywistów z rossport natychmiast zwiększyło to zainteresowanie

• ciągłe wsparcie dla nowych użytkowników, doprowadzenie do przekazywania wiedzy przez osoby które same niedawno poznały system

jeśli tylko w biurze jest ktoś inny kto może odpowiedzieć na pytanie albo pokazać jak coś zrobić, jestem nagle bardzo zajęty ;] (ZOMG! nowe video boxee!), tak poza tym dodałem do helpfile swój telefon i prośbę żeby spytać mnie w razie potrzeby – ludzie wolą to od tekstu.
na obozowej tablicy wisi też jako propozycja miniwarsztat-wprowadzenie do linuxa dla zainteresowanych

parę uwag:
• chętnie zmienił bym domyślny format w moich instalkach openoffice na .doc z dodatkowym wyskakującym monitem informującym czemu nie należało by tego robić i odsyłającym do dłuższego wytłumaczenia – pewnie trochę kontrowersyjne ale zmniejszyło by ilość problemów z tym związaną a co za tym idzie ilość negatywnych skojarzeń z open source
• w sumie nie poszukałem, ale czy są jakieś gotowe, open-sourcowe warsztaty na temat open source? a jeśli nie to dlaczego?
• jeśli instaluje się jakieś minimalne wersje linuxa typu xubuntu warto też pokazać jakieś eyecandy na swojej maszynie – inaczej u ludzi zaczyna się kodować skojarzenie linuxa z wolną maszyną i marną grafiką
ważnym argumentem na aktywistów jest uświadomienie im że korzystanie z pirackiej wersji windowsa nie szkodzi microsoftowi (tak jak google zarabia na youtubie), szkodzi natomiast ruchowi opensource a więc ‘antykorporacyjnej’ alternatywie – uświadomienie im podobieństwa między walką z shellem a microsoftem praktycznie zamknęło temat.
• po warsztacie zgłosiły się do mnie 4 osoby chcące zainstalować ubuntu na swoich laptopach (jedna odpadła ze względu na final cut i problemy z wzajemnym odczytywaniem partycji), 2 instalacje gotowe, kolejna jak tylko znowu będę w dublinie – myślę że w żadnym wypadku nie można robić czystej instalki i zostawić z nią użytkownika – koniecznie trzeba pokazać dodanie kodeków własnościowych (medibuntu), instalacje skype itp – najlepiej być w pobliżu przez kolejne parę dni żeby pomóc w razie kłopotów, dramatycznie zwiększa to prawdopodobieństwo że ta osoba zostanie już na linuxie

Written by harce

22 lipiec, 2009 at 22:39

ubuntu dla aktywistów

z 9 komentarzami

ta notatka jest w równym stopniu dokumentacją dla mnie co dla innych osób które mogą znaleźć się w sytuacji przygotowywania komputerów do użycia przez aktywistów, prac dalej nie skończyłem (przez własne lenistwo), obecnie 2 z 3 komputerów chodzą na poniższych eksperymentalnych ustawieniach, jeden na dalej windozie, projekt i poniższe notatki nie są zamknięte i będą ulegać dalszym zmianom. jestem otwarty na wszelkie sugestie.

kontekst
przyobozowe biuro kampanii przeciwko dużej korporacji (shell), 3 komputery stacjonarne na windows XP (2,4Mgh, 512RAM i zawirusowane), sieć wfi, hasło do której jest publicznie dostępne dla obozowiczów (laptopy), większość użytkowników ma minimalną/znikomą wiedzę komputerową (aka hipisi), komputery wykorzystywane są do mejli, pisania tekstów, jeden do obróbki zdjęć i video.

moja koncepcja
gdzie tylko się da open source dla bezpieczeństwa, promowania alternatywy i walki z systemem. całość musi być noob proof (odporna na użyszkodników i jak najprostsza w obsłudze), umożliwiać łatwą współpracę między komputerami, serwisowalna na odległość oraz maksymalnie zabezpieczona przed utratą danych i inwigilacją (zdziwił bym się jeśli wydział “badań” czy “PR-u” shella nie postarał się o keylogery czy inne trojany na tych maszynach),

system
Xubuntu – Ubuntu poszło na tej konfiguracji ale powoli i wystarczyło parę zakładek firefoxa + openoffice żeby wszystko zaczęło zdychać. o modyfikacjach systemu dalej. dynebolic jest świetnym pomysłem i wydaje się tu na miejscu ale obawiam się że ma też spory ‘learning curve’ (jakiś adekwatny polski termin?) jeśli chodzi o sam interfejs, chodzi o natychmiastową dostępność dla wszystkich.

przeglądarka
firefox, normalnie użył bym iceweasel dla większej wydajności ale oduczenie używania internet explodera jest dostatecznym problemem i buduje zdrowy nawyk używania firefoxa na przyszłość, unikam też potencjalnych problemów ze nieprawidłowo działającymi stronami. na wszystkich zamontowałem też stworzoną na tą okazję kolekcję dodatków dla firefoxa; basic paranoia. zgodnie z opisem chodzi o pozbycie się reklam i zwiększenie bezpieczeństwa, nie ma w niej np. noscripta bo wszystko musi działać od razu i bez ingerencji użytkownika.

dodatkowe oprogramowanie
kino, avidemux, vlc, mencoder, openoffice, openSSh-server, inkscape, truecrypt,

tor
repozytoria:
## Just for Tor
deb http://mirror.noreply.org/pub/tor DYSTRYBUCJA main
deb-src http://mirror.noreply.org/pub/tor DYSTRYBUCJA main

gpg –keyserver subkeys.pgp.net –recv 94C09C7F
gpg –fingerprint 94C09C7F

zmiana helpfile
strona główna pomocy w xubutuntu to usr/share/xubuntu-docs/about/xubuntu-index.html w razie gdyby ktoś tego szukał na ubuntu jest tu: /usr/share/yelp/toc.xml – zedytowany helpfile różni się od normalnego tym że dodałem namiary na siebie i mini FAQ

medibuntu i flash
aktywiści kochają jutuba, blah.

sudo wget http://www.medibuntu.org/sources.list.d/`lsb_release -cs`.list –output-document=/etc/apt/sources.list.d/medibuntu.list; sudo apt-get -q update; sudo apt-get –yes -q –allow-unauthenticated install medibuntu-keyring; sudo apt-get -q update

sudo apt-get update && sudo apt-get install medibuntu-keyring && sudo apt-get update

sudo apt-get install libdvdcss2

sudo apt-get install w32codecs

zmiany wyglądu
nic specjalnego, w celu upodobnienia do tego co ludzie znają główne menu wylądowało na dole, przerzuciłem na nie pasek z otwartymi aplikacjami skasowałem drugą belkę

ustawienie autologinu
ssh -C -X ‘login@adres’ gksudo gdmsetup
autologin i logowanie z opóźnieniem po 10 sekundach – w razie gdyby ktoś się po prostu wylogował

ssh i hasło roota
sporo ostatnio było o tym że silne hasła wcale nie są dobre ale to nie ten przypadek – na omawianych stacjach użytkownik nie ma dostępu administracyjnego między innymi po to żeby zabezpieczyć przed jakimkolwiek dłubaniem w systemie no i dla zabezpieczenia dostępu zdalnego – stare dobre skomplikowane hasło na pareset lat bruteforca – nie broni to przed sporą kolekcją ataków mechanicznych ale wątpię żeby komuś się chciało (gdzieś tam mam parę przykładów takich ataków)

aktualizacje
w sesjach wyłączyłem aktualizacje żeby uniknąć wyskakującego okna, jeszcze szukam najlepszego rozwiązania żeby trzymać systemy maksymalnie zaktualizowane

pidgin
protokuł bonjure automatycznie wykrywa innych używających go użytkowników i jest fajny do budowania list znajomych ad-hoc – na potrzeby łatwego przesyłania plików czy linków
ciekawy. przy bonjure pidgin nie wykrywa localhosta i trzeba sprawdzić czy nie ma błędów, używanie znaku typu & potrafi wyłożyć pidgina na którego się pisze (później zgłoszę buga)

nautilus
sudo apt-get install nautilus – ze względu na zintegrowanie współdzielenia plików którego brakuje domyślnemu mangerowi, usunąć z sesji xfdesktop

problemy
sesje, zapamiętywanie sesji i automatyczne uruchamianie na xubuntu mnie wykańcza – mimo wyłączonej funkcji zapisywania sesji odpalone pidginy mi się mnożą przy włączeniu systemu, domyślny manager plików ciągle się czai itd.

post będę uaktualniał w miarę postępu projektu.

w międzyczasie prowadzimy też przymiarki do przeprowadzki strony kampanii na drupala i przygotowujemy projekt multimedialny z osobami mieszkającymi w tak zwanej strefie śmierci wokół planowanej trasy rurociągu.

Written by harce

19 lipiec, 2009 at 21:23

prasówka iran – technologia, rewolucje na twitterze i facebooku nie są fajne

z 4 komentarzami

najpierw przez prawie tydzień była u mnie w odwiedzinach koleżanka, potem pracowałem a teraz raczej pochłania mnie to jak by tu shellowi popsuć szyki ale praktycznie od pierwszych wiadomości na ten temat zamierzałem zmontować opracowanie o wykorzystaniu internetu w rewolcie w iranie oraz pobliskich tematycznie wydarzeniach (cenzura/filtrowania itd). wszystko poniekąd w myśl przewrotnej koncepcji ‘pożytku z pedofila‘ – pedofile to strefa buforowa której nie szkoda stracić i nieźli kamikadze-testerzy technologii które mogą być przydatne dla społeczeństwa do obrony przed rządem – siłą rzeczy rewolty i państwa totalitarne w zbliżony sposób pokazują co się sprawdza a co nie. może brzmi to cynicznie ale wolę się uczyć na błędach innych niż później sam żałować, oczywiście też w żadnym wypadku nie porównuje jednych do drugich.
na opracowanie czasu nie mam więc zrzucę tu linki które mi miały do niego posłużyć – coś w rodzaju prasówki na temat tego co się ostatnio działo (głównie w irańskim) internecie;

zdnet – Iranian opposition launches organized cyber attack against pro-Ahmadinejad sites

threatchaos – Hactivism in action. Twitter being used to spread DDoS instructions.

twitter – TehranBureau

twitter – persiankiwi

wybiórcza – Rewolucja na ulicach, rewolucja na Twitterze

slashdot – Iran Moves To End “Facebook Revolution”

renesys – Strange Changes in Iranian Transit

slashdot – 20 Years After Tiananmen, China Stifles Online Dissent
szczególnie istotny – opisuje jak na rocznice Tiananmen chiny po prostu zamykają/blokują dostęp do ‘groźnych’ usług.

parturbacje – The Revolution will be Tweeted

slashdot – Is China Creating the World’s Largest Botnet Army?

cse.umich – Analysis of the Green Dam Censorware System

cryptome – Iran Protest and Police Photos

slashdot – German Parliament Enacts Internet Censorship Law

slashdot – Proposed Canadian Law Would Allow Warrantless Searches

slashdot – Man Attacked In Ohio For Providing Iran Proxies
dowód na to jak realna jest przestrzeń wirtualna

indymedia – Wieści z Iranu

indymedia – Podłoże irańskiej rebelii

raporty wybiórczej – Zamieszki w Teheranie

twitspam – Fake Iran election Tweeters
tropienie rządowej dezinformacji na twitterze

slashdot – The State of Iran’s Ongoing Netwar

slashdot – Statistical Suspicions In Iran’s Election

slashdot – A Black Day For Internet Freedom In Germany

wired Danger Room – Web Attacks Expand in Iran’s Cyber Battle (Updated Again)

nic o internecie bez anonim*

wired Danger Room – Iran: Before You Have That Twitter-Gasm….
w zasadzie zbywa całą teorię ‘twitterowej’ rewolucji

slashdot – Researchers Find Gaps In Iranian Filtering

slashdot – Best Handset For Freedom?
przydało by sie połączyć z informacjami o możliwościach analizy sieci komórkowych, pisałem o tym na blogu albo jest w delicious

emergent chaos – Chaos in Iran

dark reading – Researchers Build Anonymous, Browser-Based ‘Darknet’

mckeay – Green Dam stops a lot more than just Pr0n

wall streat jurnal – Iran’s Web Spying Aided By Western Technology

slashdot – Mass Arrests of Journalists Follow Iran Elections

eweek – Chinese Web Filtering Plans Come Under Attack

arbornetworks – Iran DDoS Activity: Chatter, Tools and Traffic Rates

isc.sans Iranian hacktivism
oba powyższe de facto analizują standardowe techniki haktywistyczne

register – Iranian hacktivists hand-crank DDoS attack

neteffect – More on the unintended consequences of DDoS attacks on pro-Ahmadinejad web-sites
przy poziomie scentralizowania irańskiej sieci pospolite ruszenie z atakami ddos nie ma sensu i blokuje i tak obcięte limity łącz

indymedia – Ręce precz od Irańczyków: analiza HOPI

wybiórcza – Irańska państwowa telewizja “udowadnia” – protesty zainicjowała BBC

slashdot – Could We Beam Broadband Internet Into Iran?
trochę ciekawych uwag ale głównie dyskusja polityczna

zdnet – Remote code execution exploit for Green Dam in the wild

patronus analytical – Twitter and disinformation in Iran
analiza struktur dezinformacyjnych na twitterze przy użyciu maltego

andrew hay – Protesting Using Computers != Cyberwar
nie czytam za dużo polskich mediów i nie wiem na ile tego używają ale pewnie dobrze odrazu to podkreślać

reuters – Pentagon approves creation of cyber command
biorąc pod uwagę w miarę świeże raporty na temat wojskowej inwigilacji ruchów społecznych wewnątrz USA (crytone/wikileaks) ciężko mi wierzyć że to tylko inicjatywa ‘na zewnątrz’. enter little brother

inquirer – Iranian hackers attack the US
n00bs

Cyberwar Guide To Helping The Iranian Protesters

wybiórcza – Apel w sprawie “zielonej zapory” w internecie
cenzura bywa niewygodna dla korporacji

indymedia – Siemens dostawcą sprzętu inwigilującego dla Iranu

przydało by się znaleźć anglojęzyczny post zachwycającego się jak wspaniałym i przydatnym do organizacji narzędziem jest facebook (zmiana przepisów w Kanadzie?)

harce – indymedia i grodzenie internetu
odpowiedź/komentarz do powyższego

moja zasadnicza konkluzja to konieczność rozwinięcia autonomicznych i zdecentralizowanych sieci które pozwoliły by ominąć rządową cenzurę, idealnie także z łączami przecinającymi granicę, oraz to że kluczowe jest przygotowanie jej zawczasu a nie obudzenie się z ręką w czymś niemiłym.
nie mam wątpliwości że niezależnie od zmian, każdy kolejny rząd będzie coraz bardziej cisnął w kierunku cenzury a obrazy z Irlandzkiej mieściny Rossport kolejny raz przypomniały mi jak blisko żyjemy od totalitarnej dyktatury; prawie wszystkie potrzebne elementy są już na miejscu, brakuje tylko większego konfliktu władzy ze społeczeństwem.

open wireless network
open mesh store
Netsukuku
w zasadzie to czego nam potrzeba

a yeah, i kilkadziesiąt zakładek mniej do ładowania :]

Written by harce

1 lipiec, 2009 at 10:27

D-M-C-A, tararara D-M-C-A…

z 3 komentarzami

niedawno głośno było o Bradzie Templetonie z EFF po tym jak koncern apple nie dopuścił do swojego sklepu aplikacji – czytnika rss przeznaczonego dla wiadomości electronic frontiers foundation tylko dlatego że jeden z linków prowadził do stworzonego przez Brada pastiszu “Upadku”, w którym, żeby było śmieszniej, Hitler próbuje przy użyciu DMCA zablokować właśnie pastisze “Upadku”. oficjalnym powodem było użycie słowa ‘fuck‘ (hehe link do youtuba)
Brad opisuje video i całą kwestię na swoim blogu i żeby dodać smaczku całej sytuacji podlinkowany tam inny przykład pastiszu ‘Upadku’ został przez googla wycięty na bazie praw autorskich (zrzut, zapis usunięcia na youtomb).

z tym większą przyjemnością oglądałem przygotowania i sukces operacji ponnytail czyli kolejnego rajdu porno na youtube. przedwczoraj po tym jak w (mniej więcej) zsynchronizowanym ataku na serwisie pojawiło się parę tysięcy klipów porno oznaczonych jako klipy gwiazd i wysoko ocenianych na wzajem przez uczestników akcji, administratorzy przez jakiś czas walczyli z rajdem przy użyciu standardowych metod, plus próbując podpuścić użytkowników forum 4chan z którego wyszedł atak do podawania linków do video po czym na jakiś czas ( nie wiem na ile dokładnie) youtube został zdjęty z sieci.

dla większości zaangażowanych motywacją było ‘for the lulz’ (co może być motywacją do całkiem sensownych działań vide ten wywiad) oraz odpłacenie koncernowi za masowe wykasowywanie klipów na bazie praw autorskich. akacja odbiła się szerszym echem w mediach (bbc, guardian), za jakiś czas może nawet polskie to zauważą ;]

w tym kontekście warto odesłać do wykładu o tutturu który wrzuciłem w poprzednim poście.

btw zdanie ‘I’m 12 years old and what is this?’ to internetowy mem na który kolejny raz łapią się (albo celowo wykorzystują) dziennikarze.

Written by harce

14 czerwiec, 2009 at 11:57

wyjazd i wykład

without comments

zgodnie z tradycją o wyjeździe pisze tydzień-dwa po sprawie, no ale cóż jakie życie taki rap

udałem się ostatnio do polski na zjazd kolektywu indymedia i żeby dać wykład na temat indymediów w ramach konferencji “Ekonomia alternatywna – Alternatywny ekonomiczne i medialne wobec kryzysu kapitalizmu” który chociaż nie poszedł tak jak bym chciał i mimo małej frekwencji obrodził nam nowym wolontariuszem więc uznaję go za udany.
w ramach radykalnej transparentności, dostępna jest prezentacja, konspekt, notatki i nagranie. nad treścią chce jeszcze popracować tak żeby na przyszłość gotowy był na prawdę dobry i dobrze udokumentowany materiał, będę bardzo wdzięczny za komentarze i wytknięcie braków.

bardzo ciekawy był też wykład chłopaków o tutturu – platformie sprzętowo/softwarowej umożliwiającej uproszczoną ‘logistykę mediów’, przy którym sporo też było mowy o youtube i wyłaniającym się groźnym modelu korporacyjno – własnościowej sieci. projekt jest dość masywny i wypadało by poświęcić oddzielną notatkę, tymczasem nagranie z wykładu, prezentacja.

najważniejszym punktem programu zdecydowanie było spotkanie indymedia które miało stanowić pierwszy krok w procesie rewitalizacji indymediów, tak kolektywu jak i strony – jak to zostało ujęte w prezentacji; nowe – lepsze – indymedia. prace w toku, wsparcie tak techniczne jak i intelektualne mile widziane, część prac toczy się na crabgrasie imc-pl można też wpaść na irca (#poland na irc.indymedia.org).
miło wiedzieć że poranne pogawędki przy kawie na angielskim dworku czasami przeradzają się w coś co ma szanse.

jako ciekawostka – statystyka – w niecały tydzień przemieszczałem się;
1 samolotem,
1 autokarem,
2 promami,
3/4 TIRami,
8 pociągami,
bliżej nieokreśloną liczbą samochodów.
na trasie zaliczyłem Londyn, Bruksele, Berlin, Poznań, Warszawę, oraz 3miasto i kolejny raz musiałem spać przy autostradzie w północnej francji, w związku z czym więcej na stopa tam nie jeżdżę, foch.

Written by harce

13 czerwiec, 2009 at 19:07

piractwo i podejrzane liczby – tłumaczenie artykułu

z jednym komentarzem

przetłumaczyłem i wrzuciłem na indyka całkiem fajny artykuł z Bena Goldacre z Guardiana “Illegal downloads and dodgy figures“, publikacja indykowa; “[tłumaczenie] Guardian – Piractwo i podejrzane liczby”, a całość poniżej;

Piractwo i podejrzane liczby
Ben Goldacre

Zabijasz naszą branżę rozrywkową. “Piractwo kosztuje miliony” twierdzi the Sun. “Ponad 7 milionów Brytyjczyków używających nielegalnych pirackich stron kosztuje ekonomię miliony funtów, powiedzieli dzisiaj rządowi doradcy. Badacze odkryli że ponad milion ludzi używa pirackiej strony w ciągu JEDNEGO dnia i ocenili że w ciągu jednego roku skonsumują oni materiał wart 120 miliardów funtów.”

To mniej więcej jedna dziesiąta naszego PKB. Nic dziwnego że zaniepokoiło to też Daily Mail: “Sieć miała 1.3 miliona użytkowników dzielących się plikami w środku dnia, w dzień roboczy. Jeśli każdy z nich ściągnął tylko jeden plik w ciągu dnia, dało by to łączną wartość 4,7 miliarda funtów w mediach skonsumowanych za darmo, każdego roku”. Zawsze jestem podejrzliwy wobec tego przemysłu, ponieważ w ciągu ostatnich lat opublikowali już sporo podejrzanych danych. Wątpię też w to że każdy nielegalnie pobrany plik to stracony dochód, choćby dlatego że ludzie którzy więcej ściągają także kupują więcej muzyki*. Chciał bym więcej szczegółów.

Tak więc skąd pochodzą te opinie na temat miliardowych strat? Udało mi się znaleźć oryginalny raport. Został napisany przez pewnych pracowników akademickich których można wynająć w jednostce należącej do UCL nazywanej Ciber, Centre for Information Behaviour and the Evaluation of Research [mniej więcej; centrum zachowań informacyjnych i ocena badań] (którego celem jest “informuje poprzez odparcie faktami biernej spekulacji i nie opartych na wiedzy opinii)**. Raport został zlecony przez rządową instytucję pod nazwą Sabip, Strategic Advisory Board for Intellectual Property [rada strategicznego doradztwa d/s własności intelektualnej]. W zakresie traconych miliardów stwierdza: “Szacunki odnośnie ogólnie utraconych zysków, jeśli wliczymy wszystkie branże kreatywne których prace mogą być kopiowane cyfrowo, lub podrobione, osiągają wartość 10 miliardów funtów (IP rights, 2004), co najmniej, jako że dane pochodzą z 2004 roku, oraz utratę 4.000 miejsc pracy.”

Skąd pochodzi ta liczba? Udało mi się wytropić pełen raport Ciber, znalazłem biografię, podążyłem za linkiem który doprowadził mnie do oświadczenia prasowego prywatnej firmy adwokackiej Rouse specjalizującej się w prawie własności intelektualnej. To oświadczenie nie dotyczy wartości 10 miliardów funtów. W rzeczy samej jest jednostronicowym dokumentem, gratulującym rządowi stworzenia strategii przeciwdziałania kradzieżą własności intelektualnej. W krótkiej części zatytułowanej “kontekst”, pośród pięciu innych punktów, stwierdza: “Właściciele praw autorskich ocenili że tylko w zeszłym roku fałszerstwa i piractwo kosztowały ekonomię Wielkiej Brytanii 10 miliardów funtów i 4 tysiące miejsc pracy”. Ocena branży, jako notatka na boku, w oświadczeniu prasowym. Genialne.

Ale co z wszystkimi innymi wartościami podanymi w relacjach prasowych? Sporo z nich obracało się wokół liczby 4,73 miliarda plików ściąganych co roku, wartych 120 miliardów funtów. To by znaczyło że każdy ściągnięty plik, program, film, mp3, ebook, jest warty 25 funtów. Już to wygląda na raczej sporo. Nie jestem ekonomistą, ale na przykład dla mnie adekwatna wartość porównawcza dla kogoś kto ściąga film żeby obejrzeć go tylko raz to cena wypożyczenia filmu, nie cena sklepowa.

W każdym bądź razie, to 175£ tygodniowo albo 8,750£ rocznie potencjalnie nie wydane przez miliony ludzi. Czy to na prawdę stracony dla gospodarki przychód, jak twierdzi prasa? Wiele z tych osób to młodzież szkolna, studenci, a nawet jeśli nie, to ciągle jedna trzecia średniej krajowej. Przed opodatkowaniem.

Oh, ale dane były błędne; tak na prawdę było 473 miliony plików i 12 miliardów funtów (więc wartość jednego pliku to dalej 25£) ale błędne liczby znalazły się w finalnym podsumowaniu i oświadczeniu prasowym. Zmienili je po cichu po tym jak błędy zostały wytknięte przez BCC.

Zapytałem jakie kroki podjęli żeby poinformować prasę o swoim błędzie, który wyolbrzymił podane przez nich wartości dziesięciokrotnie w relacjach które już okrążyły świat. Pracownicy Sabip odmówili odpowiedzi na mejle, nalegali na kontakt telefoniczny, zapewnili że podjęli działania, ale nie wytłumaczyli jakie i zaczęli tłumaczyć jak to nie mogą być odpowiedzialni za leniwych dziennikarzy, po czym groteskowo zadzwonili po 10 minutach, próbując wstecznie poinformować że rozmowa była prywatna, nie do publikacji. Myślę że jest akceptowalnym żeby czuć z tego powodu zawiedzenie i skonfundowanie. Jak już powiedziałem: jeśli o mnie chodzi to wszelkie dane podawane przez tą branżę są fałszywe, o ile nie zostanie udowodnione inaczej.

* oczywiście nie tylko muzyki, ogólnie mediów, ale tak napisał autor
** komuś jeszcze przypomina się “dziękujemy za palenie”?

jak dla mnie wygodny artykuł żeby nim rzucić w twarz “obrońców praw autorskich” (najlepiej po przywiązaniu do czegoś ciężkiego), ale przede wszystkim autor urzekł mnie ostatnim zdaniem; “wszelkie dane podawane przez tą branżę są fałszywe, o ile nie zostanie udowodnione inaczej“. amen.

Written by harce

8 czerwiec, 2009 at 20:56

raport cryptohippie i statebook

without comments

w ciągu paru dni pojawiły się dwie ciekawe formy zwrócenia uwagi społeczeństwa na to jak dużo wie na nasz temat państwo;

statebook

statebook to strona przedstawiająca ‘facebook dla służb specjalnych’. po wejściu widzimy ‘news feed’ a’la ten z facebooka (czy twitter albo blip), tyle że zawierający informacje typu “Jack Smith zadzwonił do 12 osób, 3 firm i 4 organizacji w ciągu ostatnich dwóch dni”, “Jack Smith jeździ w każdy dzień powszedni między Croydon i Hammersmith i przejechał z Londynu do Bitmingham dwa dni temu.” i tym podobne informacje na temat różnych elementów codziennego życia (zdrowie, praca, podatki, przewinienia, komunikacja) a po kliknięciu na detale wyjaśnia w jaki sposób państwo zdobywa te informacje, na jakiej podstawie oraz jak długo je przetrzymuje. Strona jest przejawem niecnej działalności wywrotowej Open Rights Group, niestety dotyczy tylko Wielkiej Brytanii.

cryptohippie report

Firma Cryptohippie tymczasem opublikowała raport przedstawiający rozwój “elektronicznego państwa politycznego” w ponad 50 krajach w oparcie o 16 kategorii takich jak możliwość zdławienia prób nagłośnienia jego działań, legalność dokonywania zmian na komputerach podejrzanych czy możliwości przeszukiwania bez rozpatrzenia sprawy przez sąd. Raport składa się z całkiem ciekawego wprowadzenia teoretycznego;

Większość z nas jest świadoma że rządy monitorują prawie każdą formę cyfrowej komunikacji. Jesteśmy też świadomi że są prywatne firmy które robią to samo. Większość z nas uważa to za trochę niepokojące, ale bardzo mało osób rzeczywiście mówi na ten temat czy działa. Istnieją dwa główne powody:
1. Na prawdę nie widzimy jak może nam to zaszkodzić. Masowa inwigilacja jest z całą pewnością czymś nowym i być może złowieszczym, ale po prostu nie widzimy całości układanki czy bezsprzecznych dowodów.
2. Jesteśmy bezustannie bombardowani przekazami typu “Tylko szaleńcy uskarżają się na rząd.” (chociaż w polsce wygląda to trochę inaczej przyp. tłum.)

Elektroniczne państwo policyjne jest ciche jeśli nie niewidoczne [w przeciwieństwie do starszych wersji]. Wszystkie jego działa mają podstawę w licznych dowodach, sprawia pozory nieskazitelnego.
(…)
Być może wierzysz że władza będzie używać swoich archiwów dowodów przeciw złym ludziom. Czy będziesz ufać ich następcą? Czy ufasz też wszystkim ich podwładnym, każdemu pracownikowi rządu, każdemu policjantowi?

…oraz infografiki (powyżej) opartej o ich wyliczenia, dane udostępnili na stronie. w ocenie firmy polska jest w dość wczesnym stadium rozwoju i organizacji ale dąży w tym kierunku. czołówkę rankingu zajmują Korea Północna, Chiny, Rosja, USA i Wielka Brytania. Oczywiście jestem świadomy że ta publikacja podyktowana jest przede wszystkim promocją i chęcią napędzenia sobie klientów.

tymczasem w Polsce bycie na usługach aparatu represji jest dla uniwersytetu powodem do dumy; “Galera dla bezpieczeństwa obywateli“.

na pocieszenie po tym rządowo-inwigilacyjnym mroku – facebook Billa Gatesa.

Written by harce

12 maj, 2009 at 20:57