przez jeden z blogów które regularnie czytam trafiłem na poniższy, świetny, wykład w którym profesor prawa oraz doświadczony policjant tłumaczą dlaczego trzeba być idiotą żeby powiedzieć cokolwiek podczas przesłuchania. wykład oparty jest na amerykańskich realiach, ale dla każdego kto kiedykolwiek był przesłuchiwany mechanizmy na które powołuje się policjant są doskonale rozpoznawalne a i zasady funkcjonowania systemu prawnego niewiele się różnią (poza tym że u nas policja robi wszystko żeby podejrzani nic nie wiedzieli na temat swoich praw i nie specjalnie interesują się tym czy sami je łamią). wykłady niestety po angielsku ale zdecydowanie warto by to spisać i przetłumaczyć (może kiedyś), albo chociaż w oparciu o to pisać ulotki ACK.
tak poza tym warto by zacząć promować jakieś hasło typu “nigdy nie mów nic - mówią tylko idioci” (z tym że brzmiące lepiej) - wywieranie presji w ten sposób nie zaszkodzi, często argumenty nieracjonalne lepiej docierają do ludzi niż logika…
a dlaczego mnie to interesuje? bo zaliczyłem parę przesłuchań, w dwóch krajach (wszystkie sprawy związane z aktywizmem) i za każdym razem policja niezależnie od prawdy stara się dowieść że osoba którą mają jest winna. tak więc warto by doprowadzić do sytuacji w której wiedzą że anarchistów nie ma sensu wzywać na świadków i nie ma po co starać się na przesłuchaniach, bo nikt i tak nic nie powie. na mówienie jest czas w sądzie. zdarzyło mi się zgodzić na spisywanie zeznań, na zasadzie “może coś pomoże”, więcej tego błędu nie popełnię, ale warto żeby każdy jak najszybciej doszedł do etapu w którym rozumie jaka to głupota. imię nazwisko, adres, pesel ani słowa więcej.
pewien pan zwany maciej gnyszka (profil na serwisie CIA) ma ambicje. na spółkę ze swoimi równie powalonymi braćmi i siostrami w idei chce żeby 14 latki musiały rodzić, ale nie zaszkodzi też np. władać wykopem.
wykop jak pewnie większość wie to serwis społecznościowy gdzie ilość głosów decyduje co dostaje się na stronę główną. tak więc gnyszka w imię boże i zapewne z pieśnią (maryjną) na ustach przystąpił do organizowania masy jemu podobnych (ale też i jednego agenta-wykopowicza) i instruowaniu ich jak sprawić żeby nie zostali szybko odrzuceni za to kim są (pieprzonymi talibami w wydaniu katolickim) podczas gdy ku chwale (gnyszki i bożej) próbują przedstawić swoje działania jako społecznie akceptowalne.
stwierdziłem że o tym napiszę, głównie po to żeby przyczynić się do czarnego PR dla tego ścierwa. ścierwem jest dla mnie ktoś kto chce zmusić 14latkę do porodu. ścierwem jest ktoś dla kogo oddanie dziecka do sierocińca jest rozwiązaniem. reprezentuje pogląd polityczny określany często jako “radykalny” ale nienawidzę fanatyzmu niezależnie czy z lewej czy z prawej strony, a już szczególnie fanatyzmu w imię czegoś tak absurdalnego jak wierzenia religijne jakiegoś gnyszki. katolicy z frody pewnie czują się atakowani, bardzo dobrze - ten kraj już zbyt długo uginał się pod ciężarem kleru i ich fanaberii, całe szczęście nigdy nie było tak źle jak w irlandii ale odrzucenie całego tego zakłamania jest dla mnie pierwszym krokiem normalizacji życia społecznego.
a jeżeli ktoś nie kliknął pierwszego linku, to niech zerknie na te zrzuty ekranu i ten wątek na ich forum
motto na dziś dzień: nie chcesz aborcji to jej sobie nie rób.
skacząc po blogach na wordpress trafiłem na post o nowej użytkowniczce linuxa (co się zawsze chwali) po lekturze stwierdziłem że dorzucę swoje 3 grosze; moja rodzina ma parę komputerów pod windows XP część z nich ma też ubuntu, dobrych parę razy dłubałem to na swoim blaszaku i laptopie (na którym obecnie mam już tylko ubuntu) więc wypraktykowałem sobie pewne sposoby, może komuś się przyda:
z doświadczenia potwierdzam, najszybszym sposobem naprawy instalacji windowsa jest format; wszystkie istotne pliki skopiować, resztę potraktować dericks boot a nuke (usunie wszystkie “usunięte” pliki), do wszelkich tego typu prac zdecydowanie polecam ultimate boot cd
w żadnym wypadku nie formatował bym dysku “na pół” tak jak to zrobił autor wspomnianego posta - przy dwóch systemach zazwyczaj robię tak: (oczywiście zależy od wielkości dysku) windoza potrzebuje do 10GB na siebie i oprogramowanie, podobnie można policzyć na ubuntu (chociaż wątpię żeby ktoś dał radę wykorzystać więcej niż 6GB z oprogramowanie przy ubuntu), w przypadku ubuntu potrzeba jeszcze partycji swap oczywiście i moja ulubiona czyli osobna partycja na home czyli wszystkie pliki użytkownika linuxa w ten sposób mam wszystkie ustawienia programów, zapisy i tak dalej trzymane razem z innymi plikami użytkownika na osobnej partycji, systemową można reinstalować, zainstalować od nowa oprogramowanie a ustawienia już są :] można pociągnąć to dalej - edytując rejestr windozy można zmienić położenie “documents and settings”, jaki z tego pożytek? taki że po zainstalowaniu sterowników dla windowsa można odpalać partycje linuxowe (formaty w których zapisuje linux są publicznie dostępne, czyli łatwiej napisać na windowsa coś co rozumie jak działa linux niż odwrotnie), tak więc na home można mieć ustawienia i pliki użytkownika obu systemów :] ja by trochę bardziej pogmerać pewnie nawet dało by się większość tego zintegrować w te same katalogi (ale trzeba by wymyślić jak ukrywać pliki systemowe przed oboma systemami)
z ciekawostek dodam że w przypadku blaszaków mojej rodziny zawsze mam ten sam problem - windows XP w wersji z CD dostarczonych przez producenta (Siemens) często nie chce się zainstalować sam z siebie; po pierwszym etapie instalacji (”niebieskim”) restartuje się i zamiast przejść do drugiego etapu wpada w pętle wraca do etapu “niebieskiego” i od nowa chce formatować dysk itd itd, rozwiązaniem tego które nie do końca wiem jak działa jest zainstalowanie na dysku linuxa a potem windowsa - wtedy działa bez problemu. nie pytajcie czemu i jak; nie wiem. jest też jakieś drugie rozwiązanie bo na blaszaku ojca chodzi tylko XP ale za cholerę nie pamiętam jak tego dokonałem.
kolejną ciekawostką jest że dostarczone przez Fujitsu Simens płyty instalacyjne win XP nie posiadają trybu naprawy systemu…
jakiś czas temu odgrażałem się że stworze osobnego bloga na notki o filmach które oglądam, bo mielę ich ostatnio dość dużo (pracuję w wypożyczalni) i może się to komuś przydać. tak więc dziś nudząc się w robocie rozpocząłem pracę nad tym wiekopomnym dziełem. obecnie garstka ostatnio oglądanych filmów, powoli będę się starał uzupełniać o kolejne oraz już dawno obejrzane, pewnie za jakiś czas dojdą też książki, komiksy i płyty.
do każdej notki w miarę możliwości, czasu i ochoty będę się starał dodać linki do filmweba, imdb czy innych stosownych serwisów i do torrenta, jeśli gdzieś brakuje linka a znajdziecie brakującą treść będę wdzięczny za dodanie.
oczywiście jak zawsze jestem otwarty na propozycje w kwestii tego co jest warte przeczytania lub obejrzenia.
pod koniec listopada w Zagrzebiu odbyła się konferencja Open Translation Tools i chociaż nie tylko uczestniczyłem w niej bezpośrednio ale też dopiero ostatnio przeczytałem wszystko co od jej rozpoczęcia pojawiło się na liście mejlingowej to myślę że warto poświęcić jej więcej uwagi;
dokładniej: na wiki dostępny jest pełen zestaw notatek z konferencji, warto przejrzeć chociaż listę tematów w notatkach bo myślę że każdy kto zajmuje się tłumaczeniami znajdzie tam coś ciekawego
z kolei ciekawym projektom o których dowiedziałem się z listy mejlingowej poświęciłem już osobnego posta, ale teraz mam wszystko w trochę wygodniejszej do przeglądania formie i dodałem nowe - linki na del.icio.us pod tagiem “OTT07″
niby nic niezwykłego poza śmiesznym zbiegiem okoliczności, ale przeczytałem sobie posta i mnie telepnęło po prostu… jak krótkowzrocznym i pozbawionym jakiejkolwiek odpowiedzialności społecznej trzeba być żeby coś takiego napisać? odpisałem w komentarzach ale dalej tego nie ogarniam. otóż rozchodzi się o to że ktoś miał czelność zapytać Tuska o stawki minimalne… ciekawe jest wnioskowanie - skoro interesuje mnie ta kwestia to najwidoczniej moją ambicją jest pracować za stawkę minimalną, tylko dla smaku dwa kretynizmy:
[że Ci ludzie] w ogóle są zainteresowani tą kwestią
Polski emigrant w Dublinie, zarabiający najmniej 1300 Euro miesięcznie pyta się o przyszłą minimalną stawkę w Polsce.
to może tak, może zainteresowani są taką kwestią bo wybierają Tuska nie żeby robił im dobrze (jakkolwiek blisko politykom do prostytucji) tylko wybierają kogoś kto ma bezpośredni wpływ na życie 32 milionów ludzi w “polsce”? haaalooo?
a co do drugiego, jak pan wyliczył ile (najmniej) zarabia polski emigrant? z fusów? aaaa nieee na bazie stawki minimalnej! ale nie należy o niej myśleć inaczej niż podając argument przeciw niej :]
a tak swoją drogą zarabiam mniej niż “najmniej 1300″ miesięcznie, czy w tej sytuacji mam prawo zadać takie pytanie?
(”apt-get install” to komenda instalacji oprogramowania w debianie (jednym z linuxów) - na moim ubuntu trzeba jeszcze dodać “sudo”, po komendzie podaje się nazwę aplikacji do zainstalowania :] - ściana w/w skłotu)
w poście “Patenty na oprogramowanie powrócą?” na swoim blogu Sierp zwrócił właśnie uwagę na to jak zaraz możemy obudzić się z realnym zagrożeniem patentów na oprogramowanie, zdecydowanie polecam ten post, tym bardziej jeśli nie macie pojęcia o co chodzi lub sądzicie że to nie ważne.
moim zdaniem jest to w tej chwili zagrożenie porównywalne z patentowaniem genotypu - potencjalnie może doprowadzić do podporządkowania większej części populacji ziemi garstce korporacji od której łaski lub niełaski zależeć będzie czy ktoś jest legalny czy nie legalny; jesz(hodujesz) opatentowane rośliny bez odpowiedniej licencji, używasz jakiejkolwiek technologii informatycznej nie opłacając odpowiedniej licencji - można cię aresztować. brzmi to pewnie nierealnie ale pewnie tylko z naszej perspektywy 1 czy 2giego świata gdzie jeszcze zachowywane są pozory - mam kontakt z lekarzem pracującym u podnóża Kilimandżaro który już usłyszał że używanie danego zioła jest nielegalne jako że zostało ono opatentowane. pisałem o tym na starym forum anarchistycznym, niestety post przepadł razem z forum.
w skrócie - nie jestem fanem reformizmu ale nie odebranie przeciwnikowi broni kiedy nie jest jeszcze dostatecznie silny żeby jej użyć jest głupotą.