Archiwum dla 'politycy'Kategoria

anarchia w “dablinie”

13 czerwiec, 2008

właśnie wróciłem z pubu w którym załoga z WSM czyli największej miejscowej organizacji anarchistycznej (platforma anarcho-komunistów) świętuje odrzucenie “traktatu lizobońskiego“. oczywiście artykuły na temat sukcesu pojawiły się na cia i irlandzkich indymediach oraz standardowo w korporacyjnej prasie z wiadomym efektem; wybiórcza i dziennik opłakują traktat, przy każdej okazji podkreślając jak głupi są głosujący na nie albo wręcz tłumaczący że to robotnicy. rzeczywiście, szkoda powinni głosować tylko bogaci, po co tych brudasów dopuszczać do naszej demokracji… wszędzie powtarzane jest też odpowiedzią eurokratów jest suche stwierdzenie że i tak przeforsują co im się podoba (a społeczeństwu jak widać nie). irlandzkiej prasy komercyjnej nawet nie chce mi się przeglądać, wygląda tak samo.

to czego żadna z tych gazet nie wspomni to jak duża była mobilizacja przeciw “traktatowi” i jak szeroki był zestaw motywacji. prawica, liberałowie, lewacy (poza zielonymi) i oczywiście anarchiści, organizacje działaczy społecznych i zwykli ludzie na co dzień nie angażujący się politykę. po drugiej stronie rząd, jak zawsze działający przeciw obywatelom. ciekawostką negującą brednie gaz. wyb. i springerownika jest fakt że ilekroć rozmawiałem z ludźmi z uczelni albo mniej lub bardziej przypadkowo spotkanymi osobami osoby będące przeciw zawsze były w stanie podać parę powodów dla których są przeciwne, podczas gdy ci na tak opierali się na tym że popiera tą opcje rząd….

o czym jeszcze warto wspomnieć to profesjonalna kampania ze strony anarchii - świetnie wyglądające ulotki - nie pozostawiające wątpliwości co do swojego anarchistycznego przesłania ale w końcu ładnie zaprojektowane i wykonane, w tonacji szaro-pomarańczowej (okładka). jak gdzieś znajdę grafikę albo zeskanuję podeślę wygląd całości - jak dla mnie jest to zdecydowanie prawidłowy kierunek - może wydrukuje się takich ulotek mniej ale prędzej coś takiego zostanie przeczytane z zainteresowaniem niż jakiś biedny papier “z powielacza”

a tak poza tym to z powrotem przyjechał do nas pewien znany szczeciński wyczynowiec rowerowy i grafik więc liczę że osiągniemy masę krytyczną i z powrotem rozkręci się polskojęzyczna anarchia w dublinie, tymczasem efekt naszych obiadowych rozważań nad logo dla FA sekcja Dublin:

chcemy poprzez to logo wyrazić nasze zaangażowanie w działalność społeczną, to jak istotne są dla nas kwestie pracownicze, solidarność ze społecznością lokalną oraz chęć pomocy procesie integracji pomiędzy nią i imigrantami oraz generalnie pokazać się z dobrej strony :P

no i jako drugie danie deseru: wybór tekstów z blogów anglojęzycznych imigrantów do polski o kraju, jego mieszkańcach itd: polandian

przeterminowany Tusk mi się nawinął

1 grudzień, 2007

podczas zabawy programem do data miningu niechcący trafiłem na post o wizycie Tuska w Irlandii w której też uczestniczyłem.

niby nic niezwykłego poza śmiesznym zbiegiem okoliczności, ale przeczytałem sobie posta i mnie telepnęło po prostu… jak krótkowzrocznym i pozbawionym jakiejkolwiek odpowiedzialności społecznej trzeba być żeby coś takiego napisać? odpisałem w komentarzach ale dalej tego nie ogarniam. otóż rozchodzi się o to że ktoś miał czelność zapytać Tuska o stawki minimalne… ciekawe jest wnioskowanie - skoro interesuje mnie ta kwestia to najwidoczniej moją ambicją jest pracować za stawkę minimalną, tylko dla smaku dwa kretynizmy:

[że Ci ludzie] w ogóle są zainteresowani tą kwestią

Polski emigrant w Dublinie, zarabiający najmniej 1300 Euro miesięcznie pyta się o przyszłą minimalną stawkę w Polsce.

to może tak, może zainteresowani są taką kwestią bo wybierają Tuska nie żeby robił im dobrze (jakkolwiek blisko politykom do prostytucji) tylko wybierają kogoś kto ma bezpośredni wpływ na życie 32 milionów ludzi w “polsce”? haaalooo?
a co do drugiego, jak pan wyliczył ile (najmniej) zarabia polski emigrant? z fusów? aaaa nieee na bazie stawki minimalnej! ale nie należy o niej myśleć inaczej niż podając argument przeciw niej :]

a tak swoją drogą zarabiam mniej niż “najmniej 1300″ miesięcznie, czy w tej sytuacji mam prawo zadać takie pytanie?

internetowy terroryzm

14 listopad, 2007

Tomasso właśnie wrzucił na CIA info o tym jak to ONZ chce wzmocnić kontrolę w sieci, pytanie tylko co ma ONZ do rzeczy? większość internetowych ataków to czysty biznes, no przecież chyba nie chcą ograniczać wybitnie wolnego rynku? czy może chodzi o takie fałszywki jak ostatnie ostrzeżenia o islamistycznych atakach w internecie? co roku “Al Queda” (czy Al Kaida czy jak kto woli) zapowiada zniszczenie świata co roku świat toczy się dalej, a banda idiotów chce zwiększyć kontrolę nad kontrolowanym przez USA i podsłuchiwanym przez każdego kto tylko ma dość czasu medium…

święto demokracji

20 październik, 2007

dostaliśmy dziś na listę indymedia mejla o następującej treści:

SWIETO DEMOKRACJI?

http://swietodemokracji.weebly.com/

pozdrawiamy,
h&h

na stronę warto zajrzeć, dla tych którym nie chce się rozkminiać czy nadwrężać swoich możliwości analitycznych proponuje zacząć od “słowa“, myślę że więcej pisać nie trzeba - akcja mi się podoba

dalej w temacie wyborów - jakoś za cholerę nie chciało mi się o tym pisać, ale mieliśmy tu w Dublinie wizytę niejakiego Tuska… na której miałem nieprzyjemność być z tzw. ciekawości. myślę że sprawę najlepiej opisuje artykuł o Tusku na irlandzkich indymediach - tytułowym pytaniem jest dlaczego związek zawodowy SIPTU zaprosił kogoś kto w sali tego związku, w budynku który stoi w miejscu kwatery głównej irlandzkich socjalistów którzy wywalczyli wolność dla tego kraju, zajmował się głównie głoszeniem wykładów na temat złego socjalizmu przez który ludzie uciekają z polski i cudownego… liberalizmu? dla którego przyjeżdżają do irlandii… liberalizmu ze znakiem zapytania bo kiedy pośród pytań padło słowo “kapitalizm” reakcja była alergiczna - widocznie PR zabronił, jest zły socjalizm, owszem, kapitalizmu nie ma, widocznie wyrobiona przez PRL negatywna marka tego słowa dalej jest zbyt silna zdaniem speców od reklamy PO… a co do głównej tezy, nie wiem czy do Tuska dotarło jak absurdalne były jego stwierdzenia, mam nadzieje że dotarło to do ludzi i pod koniec chyba słyszałem słabszy aplauz - było np. o stawkach minimalnych - wygląda na to że to przerażający socjalistyczno-komunistyczny wymysł… tak się składa że 90% obecnych na sali jest w irlandii tylko ze względu na tutejsze stawki minimalne, było o prawach pracy i związkach zawodowych - złe i socjalistyczne najwyraźniej - w sali związku zawodowego, były w końcu kwiatki typu “chcemy żeby w polsce były irlandzkie płace i ceny” co wywołało tylko śmiech (ja np. płace niesamowicie mało za mój pokój - tylko 310 euro miesięcznie, przeważnie trzeba dodać 100 i dzielić pokój z kimś innym albo mieszkać w ruderze)… ogólnie wyszedłem zniesmaczony.

inną sprawą jest samo SIPTU które działa mi na nerwy - gigantyczny jak na irlandzkie warunki i bogaty związek zawodowy który poza pewną dozą porządnej działalności (jak np. artykuły Barnaby w “polskim expresie”) zajmuje się głównie lizaniem chodników zanim stanie na nich stopa Pracodawcy… z popisowymi występami takimi jak cyrki w sprawie tesco, zdławienie protestów w musgrave czy odrzucanie spraw które nie są dla nich “dostatecznie duże”… argh.

bojkot-wyborow.org i tyle.

na marginesie obecnego teatrzyku - podsłuchy

1 wrzesień, 2007

media szaleją w kółko puszczając fragmenty podsłuchanych przez CBA rozmów, mamy tam szefów policji, CBŚ i MSWiA, pomijając całą żałosną oprawę, godzinną reklamę windows media player na którym prokuratura odtwarzała nagrania (żałosne) i infantylne śmiechy dziennikarzyn podczas kolejnych bluzgów trochę co innego zwróciło moją uwagę - podkreśla się że rozmówcy ci używali “grypsery” (zdecydowanie nadużywając tego pojęcia), owszem było sporo skrótów myślowych ale przede wszystkim na co chyba jeszcze nikt nie zwrócił uwagi - totalny brak słów kluczowych. nie pojawiają się tam ani nazwiska ani słowa takie jak CBA, ogólnie większość “rozmawiających” stara się nie mówić niczego wprost, nawet jeśli nie spodziewa się że numer jest podsłuchiwany - ciekawi mnie dlaczego - czy jest to zabieg mający im pomóc podczas obrony (”miałem na myśli coś innego niż myśli prokuratura”) co było by raczej nieudolne jako że w niektórych momentach opisy ciężko zinterpretować jakkolwiek inaczej, czy chodzi właśnie o słowa kluczowe które potencjalnie mogły by być wyłapane przez jakiś system podsłuchowy ( chociaż to już zahacza o teorie spiskowe z klimatów “ECHELONa“) kto jak kto ale osoby na odpowiedzialne za aparat represji w tym kraju chyba wiedzą czego sie obawiać podczas rozmów przez telefon…

w tym temacie; jak tylko skończę ją spisywać wrzucę moją pogadankę z obozu pod tytułem “wstęp do bezpieczeństwa komputerowego i podstawy kultury bezpieczeństwa” przedstawiającą w bardzo uproszczony sposób potencjalne zagrożenie w komunikacji internetowej i parę porad jak się przed nimi ustrzec na tyle na ile to możliwe - bez fontann - wykład był prowadzony bez komputera i dla osób które zupełnie nie znają się na komputerach… trochę później wrzucę też relację z obozu FA, fajnie było.

zasłona dymna z buraków

9 lipiec, 2007

edycja: po przeczytaniu tego tekstu prosił bym o przeczytanie komentarza do niego.

zanim wszyscy podniecą się dymisjami Leppera i Lipca chciał bym zauważyć że dziwnym trafem wylatują tego samego dnia którego wyszły “taśmy Rydzyka“, Lepper podawał (w “kropka nad i“) że jego biuro przeszukano już w piątek, o tym że Lipiec poleci dziennik pisał w zeszły czwartek wygląda to tak jakby CBA, przygotowało się do dzisiejszej publikacji ( w końcu ministrowie dzień wcześniej znają treść artykułów…), strategicznie odczekali aż temat wejdzie, po czym odpalili własną bombę…

…dymną bo o ile mnie pamięć nie myli Lepper już raz z rządu wylatywał, i wracał (zresztą już ogłosili że “jeżeli okaże się niewinny to możliwy jest jego powrót”, w tym kontekście należało by zapytać co z zasada domniemanej niewinności), Lipiec to z kolei “swój” którego tak jak Marcinkiewicza można użyć i wyrzucić. tak więc za tydzień czy dwa koalicja cudownie się zejdzie, Kaczyńscy pogrożą Rydzykowi paluszkiem, medialnie, ale śledztwa albo przeciągną się w nieskończoność albo umorzą bo “zapis cyfrowy” i “pełno szumów i trzasków” no i wracamy do normy. a no i jeszcze może odbędzie się jakiś niebiesko-demokratyczny pochód. szopka dla frajerów którzy wierzą że cokolwiek by to zmieniło…
a no i oczywiście pozostają jeszcze takie ciekawe kwestie jak np. za ile PiSiorki przehandlowały tą impreze z Lepperem czyli co otrzyma po powrocie… no chyba że nie wróci szybko, sam mówi że propozycji korupcyjnej nikt mu nie składał, to znaczy sam się musiał dopraszać?

no i ostatnia poprawka - propozycja wcześniejszych wyborów (rozwiązania rządu) ze strony LSD jest z ich strony populistycznym strzałem w stopę bo gdyby im się udało i wybory były by przed początkiem roku akademickiego to głosować ruszy mało kto poza śmierdzącą kulkami na mole armią moherowych beretów

reklamy i propaganda kompanii piwowarskiej, brand lech

6 lipiec, 2007

no więc zgodnie z zapowiedzią przybyliśmy dziś na miejsce rzekomej akcji “uwolnić piątek”, ja i fix. garnitur i pod krawatem, L. z planszami w stylu tych “akcyjnych” ale ciekawszym przekazem no i parę innych osób chętnych napsuć krwi agencji reklamowej. załoga garniturowa, zaopatrzona w takie gadżety jak teczka czy parasol z drogiego hotelu, oraz dwie raczej niestandardowe fryzury, bez problemu dała radę przekonać napotkaną pod rotundą dziennikarkę dziennika że to my stoimy za tą akcję, i tu wtopa bo wersje mieliśmy dwie:

ver 1 - tak, to my organizujemy, ale wie pani, dziś ogłaszamy sukces akcji, tak na prawdę to kampania marketingowa piwa lech - chcieliśmy pokazać jacy jesteśmy fajni (czyli sofcik)

ver 2 - tak, to my organizujemy, wie pani, ta stylizacja na protest społeczny, białe ciuchy jak u pielęgniarek, chcieliśmy nawiązać do strajku w zakładach Kompanii Piwowarskiej, gdzie 200 osób odważyło się zaprotestować przeciw ciężkiej pracy i niskim pensjom, i naszym celem jest wypromowanie w mediach faktu że brand Lech i Kompania Piwowarska w końcu dadzą 200zł podwyżki, drugie tyle w przyszłym roku, no i zgodnie z hasłem naszych “demonstracji” skrócą czas pracy w piątki do 13… (czyli hardcore ściema w stylu Yes Man mistrzów “podkradania osobowości” wielkich i złych, gdyby się udało KP musiała by to dementować a to by się nie spodobało działowi PR - wersja hurra optymistyczna)

no i jak się okazało trafiliśmy na problem którego nie przewidzieliśmy…. dziennikarka dziennika, mimo pracy w Axel Springer, okazała się… uczciwa. kiedy usłyszała że to kampania marketingowa schowała długopis i powiedziała że o tym nie napisze… drugi reporter (bodajże radio pin) powiedział “przepraszam muszę zadzwonić” i tyle go widzieliśmy… cóż, nie było YesManów ale powiedzmy 1/3 sukcesu - zniszczenie zainteresowania mediów… no ale nie wszystkich reporterów wyłapaliśmy - taka wybiórcza na przykład złapała haczyk i strzeliła artykuł bez zbadania tematu… mniej więcej przebieg akcji opisuje artykuł na CIA nie opisuje natomiast jednego… daliśmy się nabrać na klasyczny manewr strategiczny - w pewnym momencie, grupa przegoniona przez ochroniarzy i przestraszona udziałem anarchistów wycofała się na tyły sklepów, dokonała przegrupowania i po naszym odejściu (założyliśmy że kończą akcje z powodu deszczu) powrócili… mieli tego pecha że znowu wpadła na nich L. i “popsuła” im wystąpienie przed TV :]

najsmutniejsze w tej historii jest to że wbrew naszym oczekiwaniom większość uczestników to nie statyści… ludzie autentycznie uwierzyli że to prawdziwa akcja i brali w niej udział, nie rozumiejąc czemu ją zakłócamy… oczywiście nasi wytłumaczyli co i jak, ale mimo wszystko ciekaw jestem czy agencja marketingowa Ciszewski czy jak im tam zamierza tym ludziom zapłacić za udział w kampanii reklamowej… domyślam się że nie i akcje “wyciszą” udając że nie było/nie była kampanią reklamową, i tylko przypadkiem oni walczą o “piątek wieczór od 13″ a hasło lecha to “piątek wieczór”… jeśli ktoś nie wierzy w przekaz podprogowy (sublinealny) polecam linkowany klip, takie skojarzenie na prawdę wystarczy żeby sprzedać produkt i “zdemaskowanie” tego mechanizmu oraz sabotowanie ich “tuby” czyli artykułów prasowych jest najskuteczniejszym co możemy w tym wypadku zrobić… no i zapraszać do okazjonalnego bojkotu piwa lech, chociaż nie mamy czasu na większą akcję w tym zakresie…

jeśli ktoś ma wątpliwości, bo dalej są takie osoby; jak często firmy takie jak digital one wykonują strony akcji społecznych? bo coś mi tak świta że przypadkowo nie są wymienieni we whois domeny frajdej.pl czyli strony rzekomej akcji, a i pracują dla kompanii piwowarskiej ;]

przy okazji - kolejne “sukcesy” obecnie najwspanialszej i najbardziej opozycyjnej partii na ziemi, konserwatystów neoliberałów z PO, w zakresie kampanii reklamowych czyli fałszywe informacje w spocie reklamowym… i tak to jest jak hipokryci wytykają hipokrytom hipokryzję… eh.