Archiwum dla 'pomykanie'Kategoria

warsztaty i linux hurtem :)

21 kwiecień, 2008

dałem znać tylko paru osobą, ale cały przedostatni tydzień spędziłem w warszawie, prowadząc warsztaty w ramach stranger film festival, ogólnie warsztaty z video. przyszło mniej osób niż się spodziewaliśmy więc warunki do pracy były wprost idealne, był czas porozmawiać i porządnie wszystko wytłumaczyć zainteresowanym, był też czas na instalację ubuntu na 3 czy 4 laptopach :) (z czego 3 stowarzyszenia kultura miejska za co im chwała :D zresztą ogólnie bardzo fajni zaangażowani ludzie)


to wawa, małe install party

z kolei tego posta zacząłem pisać z powrotem w dublinie na kolejnych warsztatach prowadzonych trwających w piątek i sobotę a odbywających się w ramach konferencji Youth, Media & Democracy. tym razem prowadziłem na spółkę z kolegą B. też revolt video collective pod którego brandem prowadziliśmy zresztą warsztaty. ogólnie tematem było tworzenie raportu video pod kontem sieci przy użyciu tylko i wyłącznie oprogramowania open source dostępnego za darmo - przygotowanie techniczne polegało na ściągnięciu i przetestowaniu ostatniej wersji dyne:bolic - dystrybucji linuxa tworzonej specjalnie dla aktywistów medialnych i skłotersów działającej w najlepsze bez instalacji. “comes the day” jak mawia Mark Thomas - wchodzimy rano do sali komputerowej wydziału prasowego DIT, otwieramy dwadzieścia kieszeni na CD, wkładamy 20 płyt, restartujemy 20 windowsów i z przyjemnością patrzymy na 20 startujących linuxów - cała pracownia została przekształcona w pracownie linuxową w jakieś 10 minut licząc siorbanie kawy i przestawianie ustawień BIOSów. piękny nastrój trochę nam opadł kiedy okazało się że dyne ma jakiegoś podłego buga który wykańcza kino (pierwszy edytor video używamy do przechwytywania materiału z kamer), a komputery są tak wolne że nawet przy zagnieżdżeniu systemu cinelerra (drugi edytor video, używamy do montażu, btw świetna instrukcja kompilacji “cin” po ang.) nie da rady odtwarzać materiału w jakości DV na żywo, ale stwierdziliśmy że damy radę. 4 warsztaty i 60 rozdanych płyt z linuxem później wyrobiliśmy się do tego stopnia że byliśmy w stanie zareagować i zaadaptować nasz scenariusz warsztatów do jakiegokolwiek wydarzenia; łącznie z prezentacją montażu video na laptopie bez dysku twardego, wymianie zdychającego co chwilę “lokalnego” projektora na nasz własny (własność kolektywu), obsłużenie odbywającej się w auli obok konferencji w zakresie *działającego* systemu będącego w stanie wyświetlać wszystko czego potrzeba - podłączona puszka z windozą odmawiała współpracy z DVD i połową formatów video, nowiutki manager ekranów w ubuntu 8.04 na moim laptopie tymczasem dawał radę bez problemu jak już ogarnąłem jak go używać :] ogólnie pozytywnie, za jakiś czas dorzucę filmik nad którym pracujemy w ramach ewaluacji i wypełnienia warunków prowadzenia warsztatów.

w związku z ostatnim masowym przyrostem zagrożonych więzieniem aktywistów (słupsk nie pamiętam kosztów, wrocław 6 * około 2000 samej kaucji + prawnik, białystok; 10 * 2000zł samej kaucji, zakopane; 1500zł) postanowiłem przeznaczyć cały dochód z powyższych warsztatów na koszta sądowe ponoszone przez tych aktywistów - biorąc pod uwagę jaka jest suma wszystkich kaucji i prawników to bardzo mało, ale na pewno nie zaszkodzi. żeby za bardzo nie rozdrabniać kasa poszła w pierwszej kolejności na antifa. swoją drogą ciekawa ta nagła kumulacja i nowa moda na wysokie kaucje i grzywny - realizujemy program taniego państwa i sądy chcą same na siebie zarobić? jeśli tylko możecie - wesprzyjcie aktywistów, chociaż tych działających w najbliższej wam kwestii

amsterdam podsumowanie

28 styczeń, 2008

minął właśnie tydzień od powrotu z amsterdamu i dopiero teraz mam chwilę oddechu żeby jakoś podsumować wyjazd i konferencje…
miałem okazję spotkać sporo znajomych z całej europy w tym parę osób które widziałem na żywo po raz pierwszy, ( to przy okazji konferencji i wyprawy imprezowej do Hagi), załogę skłoterską o której już pisałem ale i poznać parę osób w tym znanego czytelnikom polskich indymediów Griksa z zawzięciem maniaka dokumentującego wszystko co go otacza

tymczasem najciekawszym aspektem wyprawy o którym jeszcze nie pisałem była zaprezentowana mi w zeszły poniedziałek rano “baza spekulantów” - stworzona i od 30 lat prowadzona przez skłotersów baza danych zawierająca wszelkie możliwe informacje na temat budynków (czasami po kilka-kilkanaście budynków z jednej ulicy), nazwisk przeszłych i obecnych właścicieli, firm, mafiozów używających nieruchomości do prania pieniędzy, wszelkich artykułów dotyczących konkretnych budynków czy osób… część bazy jest dostępna w internecie, spora część nie jest, nad zdigitalizowaniem starej części jeszcze pracują. z ciekawostek które mogą doprowadzić do śmiechu - na stronę podobno regularnie zaglądają panowie i panie z jakiejś ichniej głównej komendy policji :)

a teraz na zamknięcie wycieczki, trochę filmów o skłotach :]

amsterdam

18 styczeń, 2008

od wczoraj siedzę w amsterdamie, pomieszkuję oczywiście na skłocie, tym samym przez który przewinąłem się 2 lata temu, budynek trochę się zmienił - mieszkańcy intensywnie go remontują i dostosowują do potrzeb, w tym wypadku jest to zdecydowanie przestrzeń mieszkalna z pracownią sitodruku (dwa stoły i pełne wyposażenie), mieszkańcy są równie gościnni co zawsze - w ogóle nie planowałem się tu zatrzymywać, wpadłem na piwo i po paru minutach dostałem klucze do budynku, pokój na ile będę potrzebował, rower wraz z zestawem wodoodpornych ciuchów zaproszenie na obiad i wyjście do pubu (na innym skłocie :] )

jest to o tyle śmieszna sytuacja że za pierwszym razem trafiłem tu poniekąd z przypadku a i amsterdamskie skłoty niechętnie przyjmują polaków (którzy słyną tu głównie jako złodzieje i żule), ty samo tyczy się też zresztą polskich skłotów (jak na razie wiem o 3 w tym jednym ze świetnym barem - tanie piwo i dobre żarcie :) )

a skoro już o lokalach - tak jak wspominałem wczoraj pojechaliśmy na skłoterski pub - 2 dni w tygodniu jest tam bar z posiłkami dla 50 czy więcej osób, można dostać piwo (szeroki wybór dzięki współpracy z anarchistyczną spółdzielnią sprzedającej piwo turystą w jakimś innym lokalu :D ), w innych dniach są spotkania, freeshop, posiłki w ciągu dnia wszystko otwarte dla mieszkańców osiedla gdzie lokal się znajduje (biedniejsza okolica zamieszkana głównie przez imigrantów) - co najważniejsze społeczność lokalna dobrze zna projekt i w nim uczestniczy nie tylko od strony biernej - przychodząc na posiłki czy po obrania z freeshopu ale też pracując w kuchni, pomagając w organizacji czy dostarczając ciuchy - bardzo pozytywnie :]orgnaiza

przy okazji prowadzę działania ewangelizacyjne w sprawie sytuacji Rozbratu jak się okazało wszyscy mieszkańcy skłotu doskonale już o tym wiedzą (ogólnie to świat jest mały i wszędzie pełno wspólnych znajomych) i ogólnie sprawa jest znana w amsterdamie, padła propozycja organizacji info-touru żeby podbudować temat ale wygląda na to że jest spora szansa na wsparcie z tych okolic w razie potrzeby…

vx:mission

5 styczeń, 2008

transmission.cc network conference

za 2 tygodnie znów ląduje w Amsterdamie tym razem na kolejną konferencję sieci transmission dyskutować kwestię tłumaczeń dystrybucji popularyzacji i ogólnie video aktywizmu (rozkład jazdy). konferencje zresztą poniekąd współorganizuje ale w “moim” temacie ograniczyło się to do paru mejli. nocleg najprawdopodobniej u typa tworzącego dyne:bolic dystrybucję linuxa dla nomadów i aktywistów medialnych.
w ramach wizyty liczę też wpaść w odwiedziny do skłotersów z Langecośtamcośtamcośtamstrasse którzy mnie kiedyś przygarnęli na swój prestiżowy skłot oraz postawić parę piw Zapacie z irca mirowego za ratowanie polskich indymediów w potrzebie

:]

30 listopad, 2007

M. opublikowała na indyku tekst “Relacja ze spotkania skłoterskiego w Dijon” ten sam tekst opublikowano też na stronie rozbratu z linkiem do mojego tłumaczenia anargeek manifetsto. tak uznałem że warto się pochwalić no i dodać jaka monster jest cudowna ;]

sudo aptget install anarchism
(”apt-get install” to komenda instalacji oprogramowania w debianie (jednym z linuxów) - na moim ubuntu trzeba jeszcze dodać “sudo”, po komendzie podaje się nazwę aplikacji do zainstalowania :] - ściana w/w skłotu)

skłoting dablin

1 październik, 2007

tak się złożyło że wszedłem w posiadanie nagrania z wyprawy zwiadowczo-skłoterskiej dwóch nieznanych sprawców, wygląda na to że obczaili oni budynek w centrum dublina który wygląda niemal idealnie i zamierzają go zeskłotować za tydzień jak Bakunin da. w każdym bądź razie film zmontowali na linuxowym programie do montażu video; cinelerra przechwytując z kamery i kodując do mpega przy użyciu programu kino. tak słyszałem, ale nie wiem od kogo panie władzo.

skloting
(gogiel video)

obóz FA

6 wrzesień, 2007

mija właśnie tydzień od mojego wyjazdu z obozu więc najwyższy czas napisać jakąś relację…

obóz Federacji Anarchistycznej
(zdjęcie ukradzione z posta ameby na ten sam temat)

moim zdaniem obóz był udany. na pewno jeśli chodzi o proporcje włożonych w niego przygotowań do efektu był to spory sukces - poza ogłoszeniem na zjeździe praktycznie nic nie działo się w temacie aż do dwóch miesięcy przed kiedy w końcu zabraliśmy się do roboty… załatwianie namiotów, dłubanie w kwestii elektryki, transport, ulotka itd itp wszystko zaczęło się późno i prowadzone było średnio (np. używaliśmy tylko listy mejlingowej zamiast wiki którego ostatnio jestem coraz większym orędownikiem - tym sposobem mieli byśmy kompletną i przejrzystą dokumentację z tego obozu) ale na miejscu wszystko się udało - były pewne problemy z odbieraniem ludzi tzn. nie byliśmy tam dokładnie w wyznaczonych przez nas ramach bo chwilami brakowało ludzi a osoby przyjeżdżające generalnie wykazywały tendencje do informowania że będą za 5 minut o 3 w nocy ale koniec końców wszyscy na miejsce dotarli.
samo miejsce jest świetne - szczyt góry z bardzo ładną panoramą, polanka, konkretny kawałek do sklepu (i to pod górę z powrotem) co zniechęca do nadużywania alko, ale jednocześnie nie stanowi większego problemu, przemili “miejscowi” z którymi nasza grupa pionierska zdążyła popić więc obeszło się bez tarć mimo specyficznego wyglądu niektórych uczestników obozu (pewno rzadko tam panki bywają) - do tego stopnia że np. starszy pan podrzucił naszych wracających znad strumienia (za co zresztą odwdzięczyliśmy się pomocą na polu) podobno spore zainteresowanie i sympatie wywoła fakt że ludzie z tak odległych miast jak Szczecin i Kołobrzeg “wiedzieli i przyjechali do takiej dziury”.
w zakresie współpracy z lokalnymi mieszkańcami podjęliśmy zresztą parę decyzji dotyczących przyszłorocznego obozu; chcemy maksymalnie dużo żywności kupować bezpośrednio od okolicznych rolników - co oznacza że zawczasu musimy podać im rzędy wartości którymi jesteśmy zainteresowani, najprawdopodobniej zresztą po prostu pójdziemy na wykopki u jednego z rolników który już proponował taki układ, poza tym chcemy tym razem ściągnąć jedną z wolnościowych grup teatralnych i poprosić ich o wystawienie czegoś co może zainteresować - myślę np. o Dario Fo - “przypadkowej śmierci anarchisty” albo “pracodawcy”, do tego fire show jakiś pokaz filmowy i mecz piłki (w tym roku miejscowy chłopak nie dał rady skompletować drużyny)
jeśli chodzi o warsztaty - parę z zaplanowanych padło, pojawiły się niezaplanowane i wszystko samo się bardzo fajnie ułożyło - okazało się że 2 warsztaty/zajęcia/wykłady na dzień to optymalna liczba tak żeby nie wchodzić przygotowaniom do śniadania/obiadu/kolacji i nie przeciążać dnia - nie mamy aspiracji organizować kolejnej abramowszczyzny i liczę że z czasem coraz więcej będzie warsztatów praktycznych (w tym roku między innymi o apostazji, gimnastyka i mój o bezpieczeństwie) zresztą głównie ma to być impreza integracyjna, na co chyba trzeba będzie położyć większy akcent - oczywiście nie w sensie chlania, tylko działań grupowych zaprojektowanych tak aby integrować uczestników, w tym roku najbardziej zorganizowanym przejawem naszych działań w tym kierunku była gra w “plecaki” (przynajmniej taka jest znana mi nazwa, takie “team caputre the flag”) zorganizowana zresztą spontanicznie przez Al. i ogniska które wynikły dość naturalnie, ot przyjdzie mi odświeżyć metodykę harcerską i wybrać co lepsze elementy możliwe do adaptacji dla grup niehierarchicznych
największym kwasem na obozie była tak zwana kwestia “E” czyli mięsożerna część obozowiczów nabijająca się z przydługich dyskusji na temat które “E” w produktach jest odzwierzęce a które nie, które podśmiewanie spotkało się z kolei z przesadnie ostrą reakcją ze strony części wegan, moim zdaniem była to głównie kwestia tego że ludzie po prostu się nie znali - część osób nie znała podejścia Y. do rzeczywistości a wtedy łatwo poczuć się urażonym i konflikt sam się nakręcił… kulminacją była (długa) dyskusja na temat tego konfliktu na porannym plenum (spotkaniu zaraz po lub w trakcie śniadania na którym decydowaliśmy co jest danego dnia do zrobienia itd itp) która myślę że wyczerpała temat (albo jego apologetów). najgorszym efektem było to że nie odbyła się w zaplanowanej formie dyskusja wegetarianizm i anarchizm co wielką stratą raczej nie jest bo nie zdążyłem jej przygotować :]
liczę że na następnym obozie będzie dwa razy tyle ludzi (kwestia wcześniejszego rozreklamowania) jeszcze więcej osób z poza Federacji ogólnie jestem zadowolony i trochę szkoda było wyjeżdżać.

wracając do tradycji - o wszystkim na raz

18 sierpień, 2007

ostatnio jadę zupełna prywatą i nie mam weny żeby o wszystkim napisać konkretniej więc po łepkach, tematy poszczególnych części pogrubieniem, sorry, taki mam humor, dla równowagi za jakiś czas strzele (i wrzucę tu) wzniosłe wypracowanie na temat anarchistyczności weg*anizmu (wegetarianizmu/weganizmu) który jak się okazało przygotowuję na obóz FA który z kolei zbliża się w tempie zastraszającym, środa/czwartek już wyjeżdżam przygotowywać teren… no a przynajmniej mam nadzieję że wyjadę w przeciwieństwie do planowanego odmrażania czterech liter na lodowcu ( nagły rozpad związku, chciał bym żeby mnie to bardziej zaskoczyło), wczorajszego planu B czyli wyjazd na koncert antifowy do Torunia ( faszyści odwołali swój koncert) no i na deser jeszcze odwołano Abramowszczyznę, przylecieć na urodziny rozbratu nie da rady bo ceny biletów już poza moim zasięgiem…

z (nie?)ciekawszych rzeczy którymi się ostatnio zajmowałem; uprzątnąłem główną stronę dokumentacji polskich indymediów która wyglądała tak że bałem się tam zaglądać, w sumie udało mi się już uprzątnąć spory procent dokumentacji, ale część dalej wygląda tak. uprzątnąłem też nagłówek “startspecial” nad środkową kolumną (indymediów) ale to docenią tylko członkowie kolektywu redakcyjnego którzy musieli się przebijać przez coś takiego żeby wstawić jakąkolwiek informację, no i w końcu wstawiliśmy info zachęcające, mam nadzieję, do przyłączania się do prac kolektywu redakcyjnego, podlinkowane do “wolofaq” uaktualnionego przez Diedleth, który mam nadzieję dokładnie wszystko wyjaśnia… poza tym w temacie indymediów dość dużo ostatnio grzebałem ze względu na drobny atak spamerski, w sumie z dwóch dni mamy jakieś 60-100 nowych ukrytych “artykułów” - trochę zajęło zanim udało nam się go spacyfikować, ale dało radę a przy okazji wszechmogący Zapata poprawił parę kwestii w polskim mirze (mir to program na którym działa serwis indymedia)

w zakresie prac równie pasjonujących przebiłem się przez całe tłumaczenie miro (dawniej democracy playera), wyszukałem każde (mam nadzieję) zdanie wymagające paru różnych form zależnie od liczby i zgłosiłem ticket z prośbą o stosowne poprawki… jeśli się uda to niedługo dokończymy tłumaczenie i wyjdzie w pełni prestiżowy kompletnie polski miro, zostało głównie to i kwestia skrótów klawiszowych, zresztą jak ktoś chce się udzielać - strona tłumaczenia miro

biuletyn poznańskiej biblioteki anarchistycznej

z zupełnie innej beczki zdecydowanie wszystkim polecam zdo/nabycie Biletynu Poznańskiej Biblioteki Anarchistycznej - wydany całe wieki temu (w maju) ale dopiero teraz miałem go okazję kupić i jestem bardzo zadowolony - naprawdę dobry zbiór tekstów na niezłym poziomie i mimo że zboczeńcy lingwistyczni znaleźli tak jakieś błędy na pewno warto kupić i w całości przeczytać jest o pracy i strajkach, więziennictwie i jego braku zalet, zmarłych pisarzach, nieistniejących już wydawnictwach, istniejących polemikach i oczywiście trochę recenzji książek; w sumie jakieś 160 stron warte przeczytania

anarchiści
no i wielki finisz; trochę akcjonizmu - w solidarności niemcami aresztowanymi za rzekomy terroryzm , Warszawska Grupa Anarchistyczna (kryptonim FA s WGA) zorganizowała happening prawie-pod-palmą mający zwrócić uwagę na tą kwestię i dać aresztowanym sygnał że nie są sami… akcja wypadła nieźle, relacja na indymediach (niestety mojego autorstwa, zdjęcia g.) - wizualnie wyszło bardzo fajnie, tłum przewalający się przez rondo wyrażał zainteresowanie, ulotki rozeszły się błyskawicznie, ale popełniliśmy te same błędy co zwykle;
- za mało ulotek, wydrukowane za późno (w nocy przed akcją)
- zabrakło “stoliczka z petycjami”
- transparent robiony w ostatniej chwili w związku z czym nie do końca takie hasło jak miało być
- zabrakło ulotek i petycji dzień wcześniej na koncercie
- daliśmy ciała z mediami, nie wiem czy zabiła nas parada czy co…
w związku z czym postanowiliśmy w końcu się ogarnąć, powołać instytucję koordynatora do każdej akcji/kampanii który/a ma temat trzymać i pilnować co by wszystko było zrobione (nic odkrywczego i przywykłem do tego, ale w warszawie jak widać różne rzeczy mogą być “czymś nowym”), w tym celu powstanie też wiki na którym wymieniony zostanie każdy obowiązek każdego kto się do czegoś zgłosił a efekty prac będą brutalnie rozliczane… liczę że pozwoli to trochę ogarnąć warszawski aktywizm przynajmniej w wykonaniu lewej sekcji FA (na prawym brzegu rzeki na razie cisza).

ciekawostka: wygrzebałem niezły dokumentalny z 80tych o żydowskich anarchistach w USA, może przed wyjazdem z kraju uda się zorganizować przegląd w tym temacie, poza tym można by puścić już pewnie wszystkim znany “anarchiści przeciw murowi” a jak coś wygrzebie to może i coś ciekawszego… w kwestii filmowej zresztą czekam na przesyłkę z danii i odpowiedź z dwóch archiwów telewizyjnych - czasami fascynuje mnie jak ciężko z nich wydobyć cokolwiek…

tytuł najlepszej straty czasu w tym tygodniu otrzymuje gra warzone 2100 w którą pomykam (oczywiście na ubuntu linux) od paru dni - taka trochę prostsza wersja earth 2150 no ale bawi i wciąga

wrocław, rospuda, szwajcaria

23 lipiec, 2007

właśnie wróciłem z Wrocławia, wygląda na to że wszedłem w pierwszy od 3 lat (od kiedy poznałem i “byłem” z Z.) związek partnerski, nie powiem, jestem w pewnym szoku.

najbliższym celem podróży będzie zapewne Rospuda - niedługo zaczynają się prace a więc i nasza na nie odpowiedź (będę miał okazję przetestować swój ostatnio nabyty wspaniały namiot), a później (pewnie w przerwie) Szwajcaria, obiecałem, więc zostanę modelem do pewnej fotografii, powiedzmy że aktu

szybka notatka o trasie warszawa - berlin

31 maj, 2007

z tego co wiem do teraz nie było jeszcze żadnych problemów na przejściach polska-niemcy. w moim wypadku, razem z sz. złapaliśmy pociąg warszawa-krzyż ( tanie linie kolejowe) krzyż-kostrzyn ( osobowy), potem w kostrzyniu, przed dworcem (normalnie podobno kręcą się przy kasach) złapaliśmy “mrówkę” - i za 4euro od łba z jego kartonem szlgów przejechaliśmy do berlina. normalnie bilet kosztuje kilkanaście euro, im opłaca się to o tyle że mają tygodniowe/grupowe czy coś takiego, u nas warunki wyglądały tak że on płaci też “mostowe” (polski bilet na przejazd przez most) i dajemy mu kasę dopiero w pociągu (ad. czego są nie chętni bo są kamery, ale jakoś przeżył). jeśli chodzi o samą kontrolę to granicznicy wzięli dowody popatrzyli się na nie chwilę i oddali, paszporty znajomych wyglądających bardziej pankowo potrzymali dłużej ale też bez problemów, kontrola graniczna odbywa się na peronie, nie widziałem żeby sprawdzali cokolwiek przez radia, ale na pewno mają więcej sprzętu do transmisji, więc na pewno nie zaszkodzi wyglądać w miarę normalnie. jeśli ktoś chce namiary mrówkę z którym jechaliśmy (chętnie przyjmie grupy od 4 osób, dwie pewnie też mu podejdą) piszcie na priva.