Archiwum kategorii ‘prywata’
fryty za darmo rulz
nieskromnie tudzież w przejawie bezczelnej autopromocji chciałbym zauważyć że film przy którym pracowałem i za którego dźwięk jestem odpowiedzialny wczoraj wygrał tytuł najlepszej irlandzkiej krótkometrażówki na festiwalu filmów w Cork – “free chips forever!”
dublin, londyn, amsterdam i pedały
niemoc egzystencjalna i czynniki zewnętrzne doprowadziły do tego że od tygodnia nie byłem w stanie się zebrać do napisania;
wróciłem z niespełna tygodniowych zdjęć w Londynie i Amsterdamie do serii dokumentów pod roboczym tytułem “city cycling” i myślę że może to być naprawdę ciekawy materiał. zasadniczą koncepcją było nakręcenie wywiadów i samych ulic z miast które mają bardziej niż Dublin (3% rowerzystów w ruchu) rozwiniętą ‘kulturę rowerową’ stopniowo – Londyn z dzielnicą Hackney (8% udział rowerzystów) i dalej Amsterdam (ponad 40%).
wywiady kręciliśmy z uczestnikami kampanii rowerowych, urzędnikiem miejskim, osobami zaangażowanymi w ‘kulturę rowerową’ (w tym komercyjnie). prezenterem programu będzie głowa ‘wydziału rowerowego’ korporacji Dublin i to on prowadził wywiady.
z rozmów które mnie najbardziej zaciekawiły wynikało między innymi że w obu miastach zasadniczo za szkodliwe uznaje się promowanie oddzielnych ścieżek dla rowerzystów oraz noszenia odblaskowych ciuchów i hełmów – oba mają negatywnie wpływać na bezpieczeństwo na drodze. sporo było też o ’shared spaces’ – strefach z mieszanym ruchem, zatarciem ‘tradycyjnych’ podziałów na drodze (warto przejrzeć: European Cities Do Away with Traffic Signs).
wewnątrz miast poruszaliśmy się transportem publicznym albo na rowerach, poza przelotem Amsterdam-Dublin pociągami.
całość może być ciekawym punktem odniesienia dla polskich grup rowerowych które (według mojej wiedzy) dalej lobbują na rzecz ścieżek, zamiast przejmować ulice, i idą na rękę PRowym akcją urzędów/policji i rozdawania odblasków. cóż przyjdzie poczekać jeszcze z pół roku na anglojęzyczną wersję bo w planie jeszcze prawie dwa miesiące zdjęć w samym Dublinie.
nie obyło się zresztą bez komentarza na temat tego że “polskie grupy nie zorganizowały się w jedną kampanię bo z nich tacy anarchiści” i polityka który zapomniał że dalej jest na nim mój mikrofon niepochlebnie oceniając szansę kandydata jego partii na premiera. kekekeke
szyfrowanie TBwych dysków to nie rurki z kremem
na chwilę wpadłem do dublina przygotować małą niespodziankę dla policji w razie gdyby postanowili zarekwirować sprzęt na którym pracują video aktywiści w obozie solidarnościowym w Rossport.
dla osób które nie znają jeszcze tego programu; TrueCrypt to świetny open sourcowy (bezpłatny) program szyfrujący pozwalający na tworzenie zaszyfrowanych “schowków” (woluminów) lub zaszyfrowanie całych partycji/dysków (i w przypadku windowsa całego systemu), oraz tworzenie ukrytego wewnątrz tych kolejnego poziomu zaszyfrowanych danych których obecność jest trudna do udowodnienia. w razie konieczności pozwala to na podanie hasła do ‘zewnętrznej’ warstwy bez zagrożenia dla ukrytych danych.
co do samego video – kolektyw revolt video kolektywnie powstał z grobu i zaczął publikować towar z Rossport na politube jeszcze dziś dwa kolejne video z akcji (dokumentacja), a za parę dni może dużo ciekawszy i wyższej jakości towar. jutro wracam na północ i biorąc pod uwagę ostatnie wyroki ciężko powiedzieć kiedy wrócę.
btw. gazprom chyba wymyślił sposób na aktywistów – nazwa przeciw której politycznie poprawnie nie da się protestować – Gazprom seals $2.5bn Nigeria deal
Solitaire znów blisko Rossport
kładący rurociągi okręt Solitaire powrócił do irlandii po ostatniej porażce w starciu z aktywistami, wczoraj udało się zablokować prace, jutro rano jadę do Rossport wesprzeć obóz protestacyjny, będę postował na twitterze do póki mnie nie aresztują ;].
pewnie jutro w sieć pójdzie nowa produkcja revolt video (bardziej propagandówka ale konkret), irlandzkie media milczą – zdawkowe raporty to praktycznie PR rządu i/lub shella, jedyne sensowne informacje publikują irlandzkie indymedia.
polecam do przeczytania;
relacja z wczoraj (świeże jak cyp); [Irlandia] Okręt Shell w odwrocie [pl. indymedia]
artykuł o siłach policyjnych skierowanych do obrony Shella; Shell Has More Gardai Protecting It than Most Counties[ang, indymedia]
gigantyczny artykuł o najemnikach/ochroniarzach Shella; The Shadow over Erris: Shell, IRMS and Bolivia [ang. indymedia]
i wcześniejszy; irlandzcy najemnicy shella? [pl, mój blog]
btw o akcji pisze też CIA, jak zwykle po indymediach, bez podania źródła i myląc fakty, no ale całe szczęście nie musieli napisać że wiedzą coś z indymediów :) cia – Irlandia: Protest przeciw Shell
rząd irlandii wypowiedział mi wojne
wo the fuck ist Siegen?
wróciłem do Dublina, jak zwykle przywitany deszczem, od czasu ostatniego posta posiedziałem chwilę w Berlinie, potem stopem pojechałem w odwiedziny do znajomego z Siegen (nocując na świeżo założonym skłocie i stołując się na drugim zalegalizowanym, obecnie funkcjonującym jako centrum kulturalne), świetna i bardzo gościnna załoga. stamtąd dzień później niż planowałem stopem przez belgię do francji i przez anglię do domu…
wszystkich próbujących się dostać do anglii przez Calais może zainteresować fakt że pieszy pasażerowie nie są wpuszczani na promy w nocy a terminal jest zamykany więc jeśli nie wjedzie się na prom od razu tirem to można skończyć tak jak ja nocując pod tym wspaniałym dziełem francuskiej architektury i myśli technicznej. oczywiście nie omieszkałem dodać tej informacji na hitchwiki .
swoją drogą okolica wokół portu z Calais wygląda dość surrealistycznie, wszędzie ogrodzenia z drutem kolczastym, wielka fabryka w tle, dochodzące w wydm rozmowy “nielegalnych” imigrantów próbujących przedostać się do anglii, huk rozpędzonych tirów, patrole uzbrojonych strażników/policjantów/żołnieży(?)… taki mały oblężony bastion wewnątrz twierdzy europa, podobnie wygląda eurotunel ale wokół niego nie miałem okazji pochodzić na piechotę (przez parę długich zimnych godzin).
ciekawostki:
• poznałem właściciela domeny hackbill.com, nie często jadąc na stopa dyskutuję na temat hakowania, stawiania VPNów i partii piratów
• według belgijskiego biznesmena jego chińscy producenci narzekają na blisko 50% spadek zamówień, temat praw pracowniczych coś szybko mu umykał
• w Siegen działa anti-anti-antifa a w centrum społecznym/kulturalnym “veb” dostępne są tylko napoje produkcji lokalnej ale za to wybór jedzenia ze śmietnika pobliskiego supermarketu przewyższa ten w mojej lodówce
(product placement dla ameby ;])
zmiana laptopów
jakieś 2 tygodnie temu pożegnałem mojego 3 laptopa, Toshiba Equium A100-306 na której pracowałem przez około rok. wspólną podróż zakończył niebieski ekran DBAN. główną przyczyną były zwarcia w okolicach klawiatury które jak sądzę powodowały ciągłe wrzucanie znaków z klawiatury przy nacisku na spód obudowy – powodowało to wrzucanie znaków w jakiekolwiek otwarte okna i często działało jak buffer overflow, ale jako że poza tym i przy odpowiednim ustawieniu laptopa dalej dało się używać więc dostała go mniej wymagająca koleżanka której mam nadzieję jeszcze trochę posłuży.
obecnie śmigam na moim czwartym laptopie – lenovo thinkpad x300 – który mam nadzieję posłuży mi co najmniej parę lat więcej niż poprzednie toshiby i acer.
equium od przodu i tyłu i powitalne zdjęcie thinkpada odpalającego dyne:bolic
londyn
jestem w londynie, później napisze pełnego posta, na razie upubliczniłem feed twittera, poza tym pl.indymedia.org daje radę.
jak na razie raz zostałem aresztowany, podczas szturmu policji na skłot, obecnie przygotowujemy inny na przyjęcie ludzi.
burza prasowa jest porównywalna z tym co działo się przed antyszczytem w 2004, podobno przyjmujemy rozkazy od jakiegoś tam profesora, zamieszki wywołali włoscy anarchiści, jesteśmy winni śmierci człowiek zamkniętego w kordonie policyjnym, a sun czy coś takiego relacjonuje jak zinfiltrowali którąś żądną krwi grupę anarchistów…
urlop w czasach kryzysu
z zamierzenia ten blog miał służyć do przedstawienia anarchizmu na przykładzie własnym bliżej nieokreślonej publice, korzystając z chwili czasu spróbuję więc do tej koncepcji powrócić. wpisy typu “drogi pamiętniczku” łatwo ominąć pomijając wszystko co otagowuje jako “prywata”
z końcem zeszłego tygodnia skończył się mój kontrakt z DCTV, zdjęcia do dokumentu o edukacji alternatywnej odsuwają się w nieskończoność więc nie było sensu go przedłużać. postanowiłem coś zrobić z wolnym czasem i odłożonym zapasem środków finansowych które chciał bym wykorzystać zanim mój bank pójdzie z torbami więc robię sobie urlop.
w ciągu ostatniego tygodnia daliśmy z M. wywiad do “Polskiego Ekspresu” o anarchii, kręciłem sobotnią konferencję “OSS Bar Camp”, z której video właśnie przygotowuje do publikacji, przekazałem niedzielne pokazy w Seomra Spraoi nowym organizatorom, jako że pozostałe osoby ze starej grupy tymczasowo się z niej wycofały i tylko ja się ostałem i w końcu w poniedziałek wykonałem wypad odwiedzinowy do Kilkenny.
obecny plan to wyjazd rekreacyjno-polityczny do Londynu na szczyt G20 potem trasa stylem dowolnym, pewnie autostopem, Haga, Amsterdam, Berlin, Poznań zakończona finałem w Warszawie i jeśli pewna fundacja się wyklaruje powrót do Londynu i Dub. w okolicach 22 kwietnia. a co.
nieskończenie modną w blogosferze kwestią której nie wypada mi nie poruszyć jest kryzys ekonomiczny. odpuszczę sobie snucie opowieści i wytykania palcami bo od tego są poważniejsze analizy i tylko wypunktuje parę uwag które mi się kołaczą po głowie:
• w końcu następuje exodus polaków o którym media z różnym poziomem samozaparcia mówiły od jakiegoś roku, wyludnia się znane i kochane polskie getto na inchicore
• imigranci (a przynajmniej polacy) zdają się przeważnie tracić pracę, nowej raczej się nie znajduje a ci co się jeszcze trzymają przyjmują strategie podkulania ogona, oczywiście dalej mało kto sam z siebie wstępuje do związków…
• chodząc po mieście można zauważyć przyrost ilości tablic “do wynajęcia”, wczorajsza wycieczka utwierdziła mnie też w przekonaniu że nie jest to sprawa stricte dublińska, wygląda na to że w małych miejscowościach jest podobnie
• w Dublinie i poza nim widziałem w pełni wykończone i praktycznie puste osiedla, czynsze spadły o 15% i mają spadać dalej (informacje za daft.ie), zresztą sam niedawno przeprowadziłem się do mieszkania na które ‘normalnie’ nie było by mnie stać
• dalej nie ma oficjalnych skłotów, kwestia nie istnieje w dyskursie publicznym
• duże związki zawodowe jak ognia boją się masowych akcji o realnej sile, starają się skanalizować nastroje w sobotnio-niedzielne marsze
• zaczyna się poza związkowa organizacja protestów (np. strajk taksówkarzy)
• według (w miarę pewnych) informacji krążących po Dublinie generalicja Gardai (policji) miała spotkanie na którym rozważali co robić kiedy państwu zabraknie pieniędzy na świadczenia socjalne, już jakiś czas temu rząd zaczął ich dozbrajać w broń niezabijającą.
• w państwowym radiu (RTE1) przechodzą felietony bezpośrednio atakujące rząd za nieproporcjonalne duże cięcia budżetu projektów społecznych; pod topór poszły nowa polityka świadczeń mieszkaniowych dla niepełnosprawnych intelektualnie, działalność antynarkotykowa (społeczna, nie policyjna “wojna”) i dziesiątki innych
• ciekawa uwaga pewnej osoby zaangażowanej w ruch związkowy, luźny cytat: “ustalanie podwyżek na poziomie negocjacji z rządem wykończyło ruch związkowy. od czasu kiedy związkowcy nie muszą już praktycznie walczyć na poziomie zakładu nie ma radykalnych związkowców, a ci którzy się ostali nie rozumieją przepaści między nimi a nowymi ‘miękkimi’ związkowcami”
to na razie tyle, następny post już pewnie z Londynu, wyjeżdżam wieczorem, trzeba się spakować.
laptok

mój obecny laptop toshiby jest u kresu swoich sił – przez jakiś czas myślałem że to jakiś bug ale najwidoczniej jest jakieś spięcie przez które co jakiś czas laptop zaczyna wrzucać mi znaki tak jak bym w miarę losowo uderzał w klawiaturę a do tego gniazdo ethernetowe już też nie zawsze łapie… w bardziej cywilizowanych czasach poszedł bym do serwisu ale dobrze wiem co usłyszę… a z drugiej strony sam w nim grzebać nie chce bo nie znam się na elektronice na tyle dobrze. w każdym bądź razie postanowiłem dokonać zakupu netbooka o czym i tak myślałem już od dość dawna. pytanie natury zasadniczej – jakiego :D
obecnie najciekawsza oferta w zakresie relacji cena – sprzęt to toshiba NB100-11R sprzedawana w .ie za około 300 euro (wliczając dokupienie dodatkowej 512 ramu) jednak poważnym minusem jest brak bluetooth (z którym toshiba chyba ogólnie się nie lubi… )

główna konkurencja to dell mini

jednak cenę bardzo nabija dysk SSD i w zadowalającej mnie konfiguracji wychodzi wychodzi 400 a do tego wszystkie recenzje klawiatury są negatywne…
tak więc pytanie do publiczności – czy zna ktoś inne ciekawe, a najlepiej sprawdzone, opcje w tym zakresie? moje wymagania to najlepiej preinstalowany linux albo chociaż pełna kompatybilność (wolał bym nie płacić microsoftowi), procesor w okolicach 1.6 (co jest w sumie standardem), 1GB RAMu, dysk z 80GB (albo 32 jeśli mowa o SSD), wifi i najlepiej bluetooth i cena poniżej 500 euro. w brew pozorom znalezienie czegoś sensownego w tym zakresie nie jest takie łatwe…


























