Archiwum dla 'recenzje'Kategoria

weekendowy leń i spencer tunick experience

23 czerwiec, 2008

w sobote wróciłem na chatę koło 8 rano przemoczony ale zadowolony i zamierzałem szybko opublikować notkę o tym dlaczego tak jest. przeczytałem mejle, sprawdziłem rssy poszedłem spać. wstałem coś tam zjadłem, napisałem większość posta poczym przy okazji wyszukiwania jakiegoś linka notkę sobie skasowałem - tak się płaci za nie pisanie wszystkiego w tomboyu… zacząłem nową notkę pod tym samym tytułem, przypomniałem sobie o autozapisie szkiców… ale nadpisała się już nowa notka oczywiście. pomstując na własną głupotę pojechałem do E-a obserwować proces malowania jego mieszkania (bo uczestniczyłem w nim raczej nie bardzo), wyjście się przeciągnęło, po nieprzespanej nocy wróciłem na chatę i chyba cały dzień spędziłem przed laptopem. nawet nie wiem, jakoś przepłynął na czytaniu zabawą crabgrassem i gadaniu. dziś już od rana znów siedzę przed laptopem więc chyba warto by skończyć sobotnią notatkę i w końcu ją opublikować… już nawet nie wspomnę o komentarzu do tego co się w szwecji wyprawia do którego zostawiam sobie otwarte materiały od tygodnia

tunick w dublinie

o godzinie 6 rano wraz z paroma setkami innych ludzi stałem nago na wietrze po kostki w lodowatej wodzie, spoglądając na panoramę portowego Dublina. myślę że warto napisać o tym coś więcej.

prawdopodobnie większość kojarzy Spencera Tunicka i chyba każdy widział w mediach jego prace - instalacje z tworzone z setek lub tysięcy nagich ludzi, w razie gdyby kogoś to jakimś cudem ominęło odsyłam do jego strony.
nie interesuje mnie raczej sam Tunick czy procent sztuki w sztuce. ciekawe jest natomiast to jaką wypracował markę - jego praca wykorzystywana była w kampanii greenpeace, w której zresztą sam zamierzałem uczestniczyć, w promocji burżujskiego centrum handlowego w londynie (bo wątpię żeby to on się starał o możliwość organizacji eventu w akurat tym konkretnym miejscu, a ostatnio stało się częścią kampanii PRowej Dublin Docklands - projektu “rewitalizacji” doków (poprzez gentryfikację, wyburzanie starej zabudowy i stawianie biurowych molochów) który ze względu na złą sławę dzielnicy portowej robi co może żeby wyglądać jak najlepiej… zresztą dlatego też zdecydowałem się nie uczestniczyć w niedzielnych sesjach zdjęciowych które służyły już strickte promocji. to jedna strona medalu

drugą są ludzie którzy uczestniczą w zdjęciu - chociaż samo zdjęcie staje się szybko sprawą drugorzędną. z kim nie rozmawiałem wszyscy byli pod wrażeniem tego jak cała akcja wpływa na ludzi - podczas happening zachowania euforyczne (ludzie się śmieją, klaszczą) no i przede wszystkim przełamywanie tabu jakim jest publiczna nagość. wątpię żeby na takie akcje wybierało się dużo osób które ma problemy z nieśmiałością, ale też wątpię żeby każda z obecnych tam 2.5 tysiąca była ekshibicjonistą/tką… (ja nie jestem :] ) było to zresztą widać - jedni latali pół goli jeszcze zanim padł sygnał do rozbierania, inni mimo wszystko zakrywali się ręcznikiem tak długo jak tylko mogli. myślę że nie celowym ale wspaniałym efektem takiej akcji jest to że do ludzi dociera jak sztuczny jest promowany w mediach model piękna. wiem że to irlandia i standard trochę inny, ale osoby które pasują do obrazu mediów można było policzyć na palcach jednej ręki. myślę że bardzo dużo osób przełamało swoje fobie i kompleksy, w końcu jak często mężczyzna-heteryk ma szanse zobaczyć penisa innego niż swojego lub to czym machają w pornosach? taki biedak chodzi przekonany że on jest gorszy bo ma mniejszego a my wszyscy cierpimy dostając tony spamu o magicznych preparatach… zresztą niedawno powstały na ten temat 2 filmy dokumentalne; “my penis and…” jeszcze nie widziałem ale może być ciekawe jeżeli poza osobistym problemem autora eksplorują też warstwę kulturową. to samo zresztą tyczy się kobiet.

jakoś nie mogę się ogarnąć żeby głębiej to opisać więc proponuje zobaczyć hipisiarski do bólu wywiad z uczestnikiem innej “instalacji” Tunicka [ang] który w miarę dobrze to opisuje, albo wyszukać sobie hasło “spencer tunick experience“.

podsumowaniem niech będzie hasło “to kiedy organizujemy powtórkę?” rzucone w autobusie przez jedną z uczestniczek (oj może być ciekawa impreza w przyszły weekend :] )

nowe ubuntu!

25 kwiecień, 2008

dzisiaj rano opublikowana została finalna wersja systemu operacyjnego ubuntu 8.04 Hardy Heron! dla wszystkich już używających ubuntu - najwyższy czas na aktualizację, dla osób które jeszcze go nie używały - okazja do zobaczenia jak wygląda naprawdę nowoczesny system operacyjny - jeżeli ktoś chce go tylko przetestować, nie trzeba go nawet instalować na dysku - wystarczy włożyć do czytnika płytę z systemem do ściągnięcia za darmo ze stron ubuntu, jest to pełna, oficjalna i legalna wersja systemu, system jest też w pełni zlokalizowany czyli w całości po polsku, tak jak i spora (szybko rosnąca) część oprogramowania. dla osób zupełnie nie znających angielskiego polecam stronę polskiego forum ubuntu. precz z windozom! a jeśli ja nie przekonałem to polecam ten artykuł

ubuntu 8.04 banner pl

nowy laptop

1 kwiecień, 2008

tak jak pisałem post wcześniej, mój poprzedni laptop stracił klawiaturę i monitor, więc nadszedł czas na przesiadkę; od paru dni pracuje na toshiba tecra A2 (poprzedni lap to acer travel mate 4102 WLMI).

toshiba robi dość oldschoolowe wrażenie, na spodzie i z tyłu ma szeroki slot łączący ze stacją dokującą, 2 porty USB, 512MB RAM, brak firewire i trochę abstrakcyjny układ klawiatury (mniej więcej taki tyle że mam o klawisz więcej na prawo od spacji) ale za to w ubuntu wszystko działało “prosto z pudełka” - jedyne co musiałem sam zainstalować (tzn.

kliknąć żeby system sam sobie zainstalował) to sterowniki do modemu, reszta odpaliła sama, łącznie z compiz fusion, w związku z czym lansuje się teraz bujającymi się kostką i przezroczystym terminalem :]

zrzut ekranu

sprzęt kosztował mnie 300 euro i wątpię żeby był wart cokolwiek więcej, ale nie wiem czy przy nim nie zostanę - mały lekki i w miarę wygodny (poza cholernym altem dwa razy dalej niż jestem przyzwyczajony), tymczasem acer zostanie moim domowym serwerem :] (o ile uda mi się w końcu “zinternetyzować” miejsce mojego zamieszkania)

“poznajmy się” w sieci :]

22 marzec, 2008

“poznajmy się” film wyreżyserowany przez z szczyma w którego produkcji miałem przyjemność brać udział (w sumie pewnie mniej niż minuta materiału z warszawskiego festynu imigrantów) jest już w pełni dostępny w sieci - jako 4GB DVD do ściągnięcia z pirate bay albo w bardziej przyjaznych formach na stronie filmu poznajmy się

film tyczy się imigrantów w polsce i tego jak to jest być imigrantem w tym dość egzotycznym kraju :] ogólnie bardzo pozytywnie, słyszałem tylko pozytywne opinie, w tym od znajomych irlandczyków i producentki dokumentalnego o imigrantach który ja reżyseruje :] (obecnie w montażu)

dla zainteresowanych projektem mini wywiad ze szczymem na stronach ambasady brytyjskiej i artykuł na cia

film opublikowany jest na licencji creative commons

i po targach

16 marzec, 2008

targi i wszystkie imprezy towarzyszące już się skończyły, czas na moment refleksji (”na co ja k**** wydałem tyle pieniędzy?”). tak jak i w zeszłym roku, mały przegląd nowych pozycji - najpierw 3 antologie w przedziale wagowym 300-450 stron;

film and the anarchist imagination

“Film and the anarchist imagination” - Richard Porton
antologia filmów anarchistów i o anarchistach, autor drąży stereotyp brodatego szaleńca z bombą analizując działa kulturowe i kontrkulturowe przez ponad 100 lat historii anarchistów w filmach (ironicznie) poczynając od “egzekucji Leona Czołgosza” z 1901 aż do drugiej połowy lat 90.

film and politics in the third world

“Film & politics in the third world” - redakcja John Downing
antologia wywiadów z i artykułów na temat reżyserów(obu płci), przemysły filmowego, filmów i filmu w szerszym znaczeniu w różnych krajach “3 świata” (to pojęcie zresztą na pierwszych stronach autor najpierw kwestionuje a potem w najlepsze używa). dużą ilość kontrybutorów potraktowałem jako gwarancję że treść nie została przefiltrowana przez światopogląd autora.

our word is our weapon

“our word is our weapon” - subcomendante Marcos
pokaźny (ponad 400 stron) zbiór artykułów, przemówień i komunikatów sygnowanych jako subcomendante Marcos, co tu dużo mówić, teksty (zamaskowanej) twarzy zapatystów, jednego z największych, najistotniejszych i z pewnością najbardziej inspirujących ruchów społecznych naszych czasów

żeby trochę spuścić z tonu, mam też dwa ostatnie numery “class war“, nieźle przegiętej federacji grup anarchistycznych działającej głównie na terenie wielkiej brytanii, w ostatnim numerze między innymi konkurs na rozpoznanie psa (zdjęcia i numery 6 funkcjonariuszy którzy wyróżnili się podczas “utrzymywaniu porządku” na ostatniej dużej demonstracji), sporo artykułów utrzymanych w tonie brukowca podlanego radykalnie anarchistycznym sosem. ogólnie śmiesznie się to czyta, ale świetnym pomysłem są wkładki/rozkładówki (całość to papier gazetowy, A3 więc w sam raz) z plakatem np. do “ekologicznych burżujów” czy z wycinanką torebki w razie gdyby kogoś zemdliło od telewizyjnych raportów na temat romansów rodziny królewskiej, albo ich towarzystwa :), przypominam sobie co najmniej jedną “mać pariadkę” z plakatem, ale “class war” zrobił krok dalej :]
trzeba też przyznać że mieli w dystrybucji najlepsze koszulki na całej imprezie wykonane przez Fire and Flames z wrzutami klasy “Anarcho-Communism Or Death” - “anarcho-komunizm albo śmierć” (gotykiem) albo “the only force stronger than the love for freedom, is the hatred towards they who kill it - peace, love and petrol bombs” - “jedyną mocą silniejszą od umiłowania wolności jest nienawiść do tych którzy chcą ją zdławić - pokój, miłość i koktajle mołotowa” z trzema stosownymi obrazkami. oczywiście jako wielki fan koszulek z nadrukiem mam obie na stosie ciuchów koło łóżka, w końcu będę mógł wycofać z użycia moją ledwo trzymającą się “antifascists international” której ma już dość chyba każdy kto mnie spotkał więcej niż raz ;]

anarcho communism or death

jakąś krótką relację z działalności stoiska FA wrzucę w następnym poście, muszę przeliczyć kasę, zrobić remanent i się ogarnąć, dokładniejszą wrzucę na forum wewnętrzne

mediaharce

6 styczeń, 2008

mediaharce.wordpress.com

jakiś czas temu odgrażałem się że stworze osobnego bloga na notki o filmach które oglądam, bo mielę ich ostatnio dość dużo (pracuję w wypożyczalni) i może się to komuś przydać. tak więc dziś nudząc się w robocie rozpocząłem pracę nad tym wiekopomnym dziełem. obecnie garstka ostatnio oglądanych filmów, powoli będę się starał uzupełniać o kolejne oraz już dawno obejrzane, pewnie za jakiś czas dojdą też książki, komiksy i płyty.
do każdej notki w miarę możliwości, czasu i ochoty będę się starał dodać linki do filmweba, imdb czy innych stosownych serwisów i do torrenta, jeśli gdzieś brakuje linka a znajdziecie brakującą treść będę wdzięczny za dodanie.

oczywiście jak zawsze jestem otwarty na propozycje w kwestii tego co jest warte przeczytania lub obejrzenia.

gry.linux.pl

14 listopad, 2007

jakieś 2 czy 3 dni temu odkryłem że strona linux.pl ma dział dla graczy i katalog gier na linuxa, dorzuciłem dwie których o dziwo brakowało (Tribal Trouble, i Warzone 2100 na którą marnuje dość dużo czasu) i tylko rodzi się pytanie (dość retoryczne) Panie Miąsik, czemu tam nie możemy Wiedźmina dodać? :]

p.s. dla osób które nigdy w tym nie dłubały, to co wyróżnia ten katalog to brak gierek wyglądających jak na pierwszą wersję gameboya wymieszanych z porządnymi grami, tetris i wężowate są spoko na komórkę, nic więcej.

ba!

23 październik, 2007

no i przyszło mi właśnie tego samego dnia napisać o drugim zespole, który mnie zagiął - na indyka ktoś wrzucił artykuł “Post-rap w hołdzie radości rewolucyjnej” zassałem plik linkowany a abstrakcie głównie po to żeby sprawdzić czy nie zawiera wirusów, przesłuchałem dopiero dziś rano i opad szczęki.

jak się okazuje grupa Ba! to nowy projekt Dany Tego z Poema Faktu i Etama Etamskiego wcześniej działającego w grupie “ludzie smutni” (której jeszcze nie słyszałem) - całkiem dobry profil obu na majspejsie grupy Ba! - w każdym bądź razie płyta to coś na krawędzi rapu, melorecytacji, elektroniki i sytuacjonizmu - tekstowo ambitnie, muzycznie ambientowo-i miejscami noisowo - ogólnie świetnie, polecam chociaż dla niektórych może to być niestrawne, jak to na dobrą dawkę muzycznej anarchii przystało, cała płyta do ściągnięcie za darmo

nowa płyta hercklekotu!

23 październik, 2007

coś mnie dziś od rana naszło na hercklekot, więc na dobranoc postanowiłem zajrzeć co nowego… a tu nowa płyta - równo miesiąc temu wypuścili świeżą EPkę “CZECI PALEC EP” a na płycie ostry zwrot w kierunku gwary śląskiej - jak dla mnie świetna decyzja, teksty może nie takie jak na poprzednich dwóch płytach, ale świetnie pasują do klimatu, a muzycznie dalszy rozwój ich własnego stylu który podpiąć można chyba tylko pod DHC czy bardziej opisowo - pankową elektronikę. w każdym bądź razie gorąco polecam! płyta jak zawsze za darmo do ściągnięcia, chociaż załoga powinna się chyba zastanowić nad publikacją na licencji creative commons.

chroma key w cinelerra

15 październik, 2007

cinelerra

w ramach przygotowań do montażu wywiadu z aktywistą z Oaxaca (dalej czekam na tłumaczenie wywiadu) bawiłem się funkcją chroma key w Cinelerra czyli linuxowym programie do montażu, podstawowy problem jaki miałem to niejednolitość tła - jako “greenscreen” wykorzystaliśmy nasz ekran kinowy z wyświetlanym od tyłu jaskrawym zielonym - zaleta takiego rozwiązania to to że łatwo to rozstawić i nie potrzeba specjalnego materiału (a także światło od tyłu pozwoliło łatwo wyciemnić twarz aktywisty który nie chciał żeby dało się go rozpoznać) - minusy to fakt że potrzeba kamery na której można ustawić przesłonę (tak jak monitory czy telewizory - filmowany ekran migotał) i projektory nie rozkładają światła równo - prawy dolny róg był dużo ciemniejszy, środek sporo jaśniejszy co powoduje sporo problemów, mam nadzieję że googlowe kodowanie do flasha nie rozmyje za bardzo obrazu i widać o co chodzi…

klip po nałożeniu chroma key (HSV) i podstawieniu tła (2 sekundy czarnego tła potem podstawione tło video)
greentest2 - klip po nałożeniu chroma key (HSV) i podstawieniu tła (2 sekundy czarnego tła potem podstawione tło video) - szara obwódka, kanciaste krawędzie

klip po dodaniu filtru brightness/contrast i poprawkach w ustawieniach chroma key (próbowałem poprawić krawędzie jednocześnie usunąć szumy pojawiające się w prawym dolnym rogu i centrum
greentest4 - klip po dodaniu filtru brightness/contrast i poprawkach w ustawieniach chroma key (próbowałem poprawić krawędzie jednocześnie usunąć szumy pojawiające się w prawym dolnym rogu i centrum, pozbyłem się szarej obwódki)

po dodaniu filtru blur (rozmycia) (ustawionego na 3kę) - chodziło o wygładzenie krawędzi trochę poszarpanych przez chroma key (efekt walki z szumami - musiałem wyciąć większy zakres kolorów niż potrzeba by przy jednolitym tle)
greentest5 - po dodaniu filtru blur (rozmycia) (ustawionego na 3kę) - chodziło o wygładzenie krawędzi trochę poszarpanych przez chroma key (efekt walki z szumami - musiałem wyciąć większy zakres kolorów (szaro-czarnych) niż potrzeba by przy jednolitym tle, chyba łatwiej było by to zrobić z normalnym “kolorowym” obiektem niż wyciemnionym tak jak mój)

tło w klipach to główny dworzec kolejowy w Sztokholmie o godzinie 5 czy 6 rano, jeśli będę miał okazję spróbuje przetestować też na jakimś kolorowym “obiekcie” ale moim zdaniem cinelerra całkiem nieźle się sprawdza w tym przypadku :] zobaczymy czy równie łatwo pójdzie z dłuższymi fragmentami…