harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

„foundraiser”, książki, vj i prywatne wynurzenia

leave a comment »

* w niedzielę w końcu odbył się zapowiadany wielokrotnie benefit – pokaz i impreza organizowane przez FAsDublin, przygotowań było w sumie sporo, przede wszystkim napisy do dwóch filmów (join the resistance i good girl) które chce jeszcze poprawić i załaduje z następnym postem, załatwienie sprzętu dla dj (wielkie dzięki dla electronic resistance czyli brygady dj WSM) załatwienie żarcia, transport wszystkiego i tak dalej, świetne projektor i ekran revolt video collective wszystko się udało zgrać, bez nikogo zarządzającego całością, po prostu każdy wypełnij w miarę dobrze to co zaplanowaliśmy, chociaż ponownie daliśmy ciała z reklamą (poza indymediami i listą mejlingową którą zmontowałem tu kiedyś dla alternatywy) – na pokazie było może z 15 osób, ale pod koniec zaczęło ich przybywać (oczywiście tak że większość trafiła na pornosa) i na imprezę był już spoko tłumek bez ścisku, stała około 60 osób na sali i niezła rotacja, na imprezie 3 djów(i ek) w tym Kami z FA od nas plus dj crossphader z electronic resistance który jak twierdzi w końcu miał okazje puścić trochę porządnego brakecore i nie zostać wyrzuconym z za konsoli… do tego dołączyła się grupa 3-4 poetów którzy po wstępnym przepiciu zaczęli mniej więcej pod muzykę na zmianę recytować, wykrzykiwać i śpiewać improwizowane teksty, część dobra zresztą, część wkurwiająca, forma wykrzykiwanego co chwilę refrenu raczej publice do gustu nie przypadła i ich występ został zakończony freestalowym potokiem bluzgów, po angielsku (i naprawdę freestyle z rytmiką i rymem) ze strony znajomego rosjanina (też ciekawa postać swoją drogą), koniec końców ludzie wychodząc (ostatni o 3:30 bo postanowiliśmy zamknąć impreze) pytali się kiedy następna biba więc raczej nie było źle… po odliczeniu wszelkich kosztów, dotacji na lokal itd itp zebrała się nawet nienajgorsza suma która właśnie idzie na naprawę drukarki w lokalu I.P. oraz na druk plakatów antytarczowych i ich wysyłkę do ludzi z OSA

* w piątek doszły w końcu zamawiane na bookfair książki, które co prawda trochę spóźnione, ale myślę że zejdą bo jak na razie schodzą ładnie bez żadnej reklamy konkretnej, a dziś 9 książek wstawiłem w komis do księgarni w centrum (a blisko od Seomra) zobaczymy co z tego wyjdzie… niestety książki idące przez księgarnie mają wliczoną 30% marżę tejże…

* właściwie już poniedziałek, jakoś trochę przed świtem, idąc sobie środkiem trasy szybkiego ruchu (po trawie, żeby nie brzmiało zbyt awangardowo) uznałem że czas zacząć coś nowego i kreatywnego, wczoraj ściągnąłem sobie soft vjski „resolume” (powiedzmy że oficjalną wersję darmową) i teraz jak tylko uda mi się zczyścić trochę miejsca na którymś dysku i zebrać trochę sampli pobawie się w vj ambitniej niż to robiłem dotąd… tym bardziej że tego nam w tej chwili brakuje na imprezy – mamy jedną DJen w F.A., mamy 3 osobowy projekt w skład którego wchodzi kolega jablunkox – zestaw dubów, noisów i skrzeków na wszystkich możliwych zakresach, jest załoga didżejska z WSM „electronic resistance” – więc jak mi się uda to o czym myślę to może się ładnie spasować.. co więcej mam pomysła jak zamontować ekran w takim miejscu że łatwo będzie wyświetlać wizualizacje a ekran będzie widoczny z całego lokalu…

* chciałem jeszcze opowiedzieć ciekawą przygodę… pracowałem w nocy sobota/niedziela i już w robocie dostałem cynk od S-y że jest impreza na którą idzie, idzie też M-us i ogólnie sporo znajomych z kręgów „latynoskich” (z jakichś niejasnych dla mnie przyczyn mieszka tu niezła załoga „grecko-włosko-hiszpańska” kręcąca zajebiste imprezy w tym jedyne imprezy skłoterskie w Dublinie) w każdym bądź razie po dotarciu na miejsce (3:25) okazało się że są dwie imprezy w dwóch domach na przeciw siebie, wybrałem tą dubową na której spodziewałem się znajomych i sporo z nich spotkałem… jakieś dwie i pół godziny później gadając z didżejką i jak sądziłem organizatorką okazało się że zasadniczo impreza to była w domu na przeciw a ona ze swoim facetem + znajomymi siedziała słuchając sobie muzyki i zaczęli przychodzić ludzie z naprzeciwka, więc rozkręcili imprezę… spokojnie z 60 ludzi na chacie z których nie znała nikogo, bardzo pozytywna impreza, zero chamówy i da się…

podsumowując – więcej sensownego w następnym poście bo chce poprawić i odpicować, właduje na torrenta jablunkox, zostaje vjem a w wolnym czasie zrobię napisy do cashback (9minutowego) bo właśnie ponownie go obejrzałem i dalej cholernie mi się podoba…

a no i jeszcze jedno… stałym fanom pewnej opery mydlanej dedykowane – 78 dni, tym razem ona odezwała się pierwsza

(pozycjonowanie: polish neighbour, anarchizm)

Written by harce

21 Marzec, 2007 @ 02:46

Napisane w anarchia, film, pomysły, recenzje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: