harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

weekendowy leń i spencer tunick experience

with one comment

w sobote wróciłem na chatę koło 8 rano przemoczony ale zadowolony i zamierzałem szybko opublikować notkę o tym dlaczego tak jest. przeczytałem mejle, sprawdziłem rssy poszedłem spać. wstałem coś tam zjadłem, napisałem większość posta poczym przy okazji wyszukiwania jakiegoś linka notkę sobie skasowałem – tak się płaci za nie pisanie wszystkiego w tomboyu… zacząłem nową notkę pod tym samym tytułem, przypomniałem sobie o autozapisie szkiców… ale nadpisała się już nowa notka oczywiście. pomstując na własną głupotę pojechałem do E-a obserwować proces malowania jego mieszkania (bo uczestniczyłem w nim raczej nie bardzo), wyjście się przeciągnęło, po nieprzespanej nocy wróciłem na chatę i chyba cały dzień spędziłem przed laptopem. nawet nie wiem, jakoś przepłynął na czytaniu zabawą crabgrassem i gadaniu. dziś już od rana znów siedzę przed laptopem więc chyba warto by skończyć sobotnią notatkę i w końcu ją opublikować… już nawet nie wspomnę o komentarzu do tego co się w szwecji wyprawia do którego zostawiam sobie otwarte materiały od tygodnia

tunick w dublinie

o godzinie 6 rano wraz z paroma setkami innych ludzi stałem nago na wietrze po kostki w lodowatej wodzie, spoglądając na panoramę portowego Dublina. myślę że warto napisać o tym coś więcej.

prawdopodobnie większość kojarzy Spencera Tunicka i chyba każdy widział w mediach jego prace – instalacje z tworzone z setek lub tysięcy nagich ludzi, w razie gdyby kogoś to jakimś cudem ominęło odsyłam do jego strony.
nie interesuje mnie raczej sam Tunick czy procent sztuki w sztuce. ciekawe jest natomiast to jaką wypracował markę – jego praca wykorzystywana była w kampanii greenpeace, w której zresztą sam zamierzałem uczestniczyć, w promocji burżujskiego centrum handlowego w londynie (bo wątpię żeby to on się starał o możliwość organizacji eventu w akurat tym konkretnym miejscu, a ostatnio stało się częścią kampanii PRowej Dublin Docklands – projektu „rewitalizacji” doków (poprzez gentryfikację, wyburzanie starej zabudowy i stawianie biurowych molochów) który ze względu na złą sławę dzielnicy portowej robi co może żeby wyglądać jak najlepiej… zresztą dlatego też zdecydowałem się nie uczestniczyć w niedzielnych sesjach zdjęciowych które służyły już strickte promocji. to jedna strona medalu

drugą są ludzie którzy uczestniczą w zdjęciu – chociaż samo zdjęcie staje się szybko sprawą drugorzędną. z kim nie rozmawiałem wszyscy byli pod wrażeniem tego jak cała akcja wpływa na ludzi – podczas happening zachowania euforyczne (ludzie się śmieją, klaszczą) no i przede wszystkim przełamywanie tabu jakim jest publiczna nagość. wątpię żeby na takie akcje wybierało się dużo osób które ma problemy z nieśmiałością, ale też wątpię żeby każda z obecnych tam 2.5 tysiąca była ekshibicjonistą/tką… (ja nie jestem :] ) było to zresztą widać – jedni latali pół goli jeszcze zanim padł sygnał do rozbierania, inni mimo wszystko zakrywali się ręcznikiem tak długo jak tylko mogli. myślę że nie celowym ale wspaniałym efektem takiej akcji jest to że do ludzi dociera jak sztuczny jest promowany w mediach model piękna. wiem że to irlandia i standard trochę inny, ale osoby które pasują do obrazu mediów można było policzyć na palcach jednej ręki. myślę że bardzo dużo osób przełamało swoje fobie i kompleksy, w końcu jak często mężczyzna-heteryk ma szanse zobaczyć penisa innego niż swojego lub to czym machają w pornosach? taki biedak chodzi przekonany że on jest gorszy bo ma mniejszego a my wszyscy cierpimy dostając tony spamu o magicznych preparatach… zresztą niedawno powstały na ten temat 2 filmy dokumentalne; „my penis and…” jeszcze nie widziałem ale może być ciekawe jeżeli poza osobistym problemem autora eksplorują też warstwę kulturową. to samo zresztą tyczy się kobiet.

jakoś nie mogę się ogarnąć żeby głębiej to opisać więc proponuje zobaczyć hipisiarski do bólu wywiad z uczestnikiem innej „instalacji” Tunicka [ang] który w miarę dobrze to opisuje, albo wyszukać sobie hasło „spencer tunick experience„.

podsumowaniem niech będzie hasło „to kiedy organizujemy powtórkę?” rzucone w autobusie przez jedną z uczestniczek (oj może być ciekawa impreza w przyszły weekend :] )

Reklamy

Written by harce

23 Czerwiec, 2008 @ 14:44

Napisane w internet, prywata, recenzje

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Że tak powiem – monumentalne instalacje fotograficzne są najbardziej fascynującymi „dziełami” w moim życiu.

    Baniel

    23 Czerwiec, 2008 at 16:03


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: