harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

Archive for the ‘anarchizm’ Category

Assange

7 Komentarzy

Według ministra spraw zagranicznych Ekwadoru rząd brytyjski grozi anulowaniem statusu dyplomatycznego i szturmem na teren ambasady tego kraju w Londynie. Żeby aresztować i deportować do Szwecji człowieka któremu formalnie nie postawiono jeszcze nawet zarzutów.

Albo doświadczamy radykalnej neofickiej zmiany podejścia wobec gwałtów ze strony dwóch rządów albo pewne imperium bardzo ostro ściąga smycz i wyraźnie widać kto jest na drugim końcu.
Osobiście sądzę że równie dobrze sprawa może mieć podstawę co Assange mógł dać się złapać w klasyczny honey-pot. Niemniej to oczywiste że nie chodzi tu o to, tylko o jego działalność przeciwko jeszcze dominującemu imperium. Jeśli sprawa przybierze fatalny obrót usłyszymy złośliwy rechot historii, to nie „anarchiści” zabiją księcia, ale marchia rozprawi się z „anarchistą”. Naruszenie ambasady w taki sposób tradycyjnie skończyło by się co najmniej zerwaniem stosunków dyplomatycznych. Potencjalnie kraje ameryki południowej mogą poprzeć Ekwador co oznacza raczej niewiele ale np. rząd Argentyny z pewnością prowadzi ciekawe kalkulacje, kwestia Falklandów jest tam jak najbardziej aktualna (chodzi oczywiście o złoża). Są informacje i wiedza (bo Asange podobno wydał pełne nieocenzurowane depesze rządowi Ekwadoru), są dawne konflikty i antyimperialistyczny sentyment i etos, są zasoby, są amerykańskie sądy kapturowe (aka grand jury) i w końcu politycy każdy chcący ugrać coś dla siebie (a w USA nadchodzą wybory).

Pytanie co powinno zrobić społeczeństwo kiedy jego rząd jest gotów doprowadzać do sytuacji która równie dobrze może skończyć się wojną? Wokół ambasady z pewnością nie zaszkodziło by parę tysięcy osób gotowych utrudnić działania policji. Tak na prawdę przydało by się parę tysięcy ludzi gotowych walczyć z policją i rządem reprezentującymi interes imperium. Interes realizowany kosztem prawa do uczciwego procesu a prawdopodobnie i życia Asanga, ale też swoich bliskich którzy jako umundurowane mięso armatnie mogą zapłacić taką samą cenę.

Dzisiejszy poranek z pewnością może spowodować spore kręgi na wodzie, pytanie jakie fale to spowoduje i na czyich brzegach.

Written by harce

16 Sierpień, 2012 at 01:27

Lokalne wizje na komendzie

leave a comment »

Byłem dziś na przesłuchaniu jako podejrzany o popełnienie wykroczenia poprzez udział w „zbiegowisku” w obronie Elby.
Zaczęliśmy od trudnej relacji – ku mojemu zaskoczeniu rzeczywiście przekazano mój telefon w którym zaraz po otrzymaniu wezwania spontanicznie sugerowałem bliżej nieokreślonej policji pod wskazanym numerem żeby raczyła zapoznać się z wyrokiem odnośnie demonstracji spontanicznych i nie próbowała nas penalizować wbrew duchowi wyznawanego przez nich prawa. Wbrew pozorom powstrzymałem się wtedy od słów powszechnie uważanych za obelżywe. Niemniej nie zdążyłem, zgodnie z zapowiedzią, wydrukować podstawy prawnej moich wynurzeń żeby je dziś przedstawić, tak więc policja pozostaje w mroku. Warto zauważyć że moją ponawianą sugestie że mam na pendrivie stosownego pdfa zostały zbyte milczeniem, nie wiem czy to przejaw (rozsądnej) procedury, rozsądku, czy jakiejś mojej teczki…
Niemniej Pani aspirant była gotowa odpuścić mi puste obietnice, pendriva i pół godzinne spóźnienie, nie podzieliła natomiast mojego entuzjazmu jeśli chodzi o przesłuchania. Przy pierwszej serii pytań odpowiadała dość zdawkowo, chociaż merytorycznie. Udało się ustalić między innymi, czego nie potrafili wydusić policjanci przyłapani na gorącym uczynku, że akcją jednak ktoś dowodził i najwyraźniej był to młodszy inspektor „komisarz” Zalesiński, a na miejscu był też każdy okoliczny komendant (w tym momencie odniosłem wrażenie że pod Elbą walczyliśmy z policyjnym flashmobem). W każdym bądź razie pozyskane w ten sposób zeznania skrupulatnie zanotowałem w swoim mały a’la policyjnym notesiku ku pewnej konsternacji drugiej strony.
Stan ten jednak nie trwała długo, aspirant przejęła inicjatywę przystępując do procedury. W równie sprawnej kontrze szybko zepsułem zabawę oświadczają że jedyne co mogę zeznać to że odmawiam składania jakichkolwiek zeznań łącznie z tym czy uważam się za winnego czy nie. O ile pierwsza część została zaakceptowana ostatnia była najwyraźniej zupełnie nietaktowa i wymagała osobnej adnotacji na formularzu. Faux pass okazało się też samowolne skreślenie pustych pól których pani aspirant nie raczyła sama skreślić. Co ciekawe znacznie mniejszy opór wywołało dołączenie do zeznań uwagi że żądam ukarania dowodzących nielegalną eksmisją i próbą rozbicia legalnej demonstracji.
We wzruszająco nostalgicznym flashbacku dowiedziałem się też że pani aspirant była dzielnicową kiedy jeszcze istniała Fabryka, to nagranie nie prezentuje jakichkolwiek odstępstw od procedury, a kopanie dziewczyny w ciąży w ogóle nie miało miejsca bo mnie tam nie było.

Podsumowując;

  • dobrze że nie marnowałem czasu na pożyczenie tuby bo na komendzie i tak chyba nie było nikogo więcej żeby docenić przygotowany przeze mnie repertuar…
  • komenda jest w ślicznie odnowionym budynku, zaraz koło tragicznie wyglądającej biblioteki
  • Elba nie zginie
  • postanowiłem że przynajmniej na razie na wszelkie działania zaczepne ze strony policji będę odpowiadał eskalacją sytuacjonizmu. ma to porównywalne efekty z traktowaniem ich ‚serio’ a pozwala odczytywać ich absolutny brak zrozumienia w bardziej dobroduszny sposób
  • Andrzej dalej siedzi zamknięty, dalej żądamy jego bezwarunkowego uwolnienia, nie będziemy negocjować z terrorystami
  • Written by harce

    7 Maj, 2012 at 20:06

    kolejne wezwania, kolejne przesłuchania.

    4 Komentarze

    Powyższe to wezwanie które przyszło na mój adres zameldowania. Policja postanowiła mnie ścigać za udział w demonstracji przeciw ich nielegalnej działalności którą z kolei nielegalnie próbowali rozbić. To pomimo że według rzecznika policji nie odbywała się tam żadna interwencja. Co więcej nikt z pośród kilkudziesięciu policjantów i policjantek których o to prosiłem nie był w stanie wskazać mi dowódcy akcji i wszyscy odmówili wylegitymowania się lub podania podstawy prawnej interwencji.
    Za kolejną akcję wezwania jeszcze nie dostałem ale nie wątpię że dostane. Tydzień później pod skłotem Przychodnia policja już zgrzeczniała ale ‚szpila’ ta sama; ponownie policja planowo zatrzymywała jedną lub dwie „najbardziej agresywne osoby” które wylosowała z tłumu oraz odprowadzała w miarę możliwości pod kamerami „rannego funkcjonariusza”, w miarę możliwości oczywiście ładną, drobną, kobietę. Pechowo stałem przy dwóch „najbardziej agresywnych” na których znienacka rzucili się tajniacy zza pleców żeby wciągnąć przed kordon, mało sam nie zostałem najbardziej jednym z nich. Ale jak zwykle było to dwóch młodych aktywistów, takich najłatwiej zastraszyć, na mnie też tego próbowali swojego czasu. Zresztą zarzuty też pewnie będą mieli te same.

    Na wszystkich takich akcjach w miarę możliwości pojawia się Andrzej, tak jak co roku przychodzę na współorganizowaną przez niego akcję która staje w gardle dowódcom warszawskiej policji jeszcze bardziej od działalności skłotersów.

    Tak więc 1 maja rano, przed kongresem Palikota policja zatrzymała Andrzeja Dołeckiego, prezesa stowarzyszenia Wolne Konopie, który miał przemawiać na kongresie. Podobnie jak zatrzymano go przed kongresem na którym mieli ogłaszać współpracę WK i Palikota i wspólny start do sejmu przed wyborami. Podobnie jak rankiem przed akcją pod sejmem 2 miesiące temu kiedy policja przy okazji zatrzymała też kierowcę wana tak żeby na miejsce nie dotarło nagłośnienie i organizator. Ten sam system zastosowali przed ostatnim Marszem Wyzwolenia Konopi, kiedy na dwa dni przed policja rozpoczęła regularną łapankę na organizatorów, łącznie ze szturmem antyterrorystów na jeden z lokali organizacyjnych. 6 TIRów – platform muzycznych zablokowano pod pretekstem problemów technicznych. Dzięki dezorganizacji i prowokatorom udało im się oczernić kolejną masywną demonstrację, więcej o tym.
    W tym roku na Marszu Wyzwolenia Konopi odbywającym się 26 maja Andrzeja nie będzie, dostał 3 miesiące „sankcji” czyli aresztu za jakąś absurdalną sprawę wyciągniętą z kapelusza.

    Nie mam nastroju na manifesty, spisuje to tylko po to żeby nie milczeć. Chociaż problemem jest o że dyskurs „prześladowań” jest teraz okupowany przez wirtualną rzeczywistość komediantów z PiSu. Zresztą ruch anarchistyczny do tego stopnia przywykł że nikogo nie dziwią policyjne łapanki, normą są bezpodstawne zarzuty i aresztowania i powoduje że problemem jest zakomunikowanie realnej sytuacji celowej, motywowanej politycznie działalności aparatu represji. Zresztą jeśli chodzi o akcje przeciw WK to jest to dokładnie schemat według którego dezorganizowano opozycję w poprzednim systemie.
    Ciekaw jestem co powiedziała by polska prawica gdyby spotkały ich takie, rzeczywiste, represje.

    A i jeszcze w odniesieniu do najczęstszej krytyki środowisk wolnościowych – i nie wątpię że jeśli dojdzie do radykalizacji nastrojów społecznych na większą skalę nagle okrze się że możliwe są ustępstwa i depenalizacja marihuany tak jak rzucono alkohol do sklepów w dniu nabożeństwa dla młodzieży podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła 2. Może i jest to ‚hedonistyczny’ wycinek walki o prawo do samodecydowania, niemniej jest to część walki społecznej, jest to ruch poddawany stałym państwowym represjom za sprzeciw wobec ich arbitralnego modelu „sprawiedliwości”.

    Tego samego dnia kiedy minister sprawiedliwości chce zalegalizować kłamstwa urzędników, mój przyjaciel ląduje w więzieniu za walkę o prawo do samostanowienia a ja siedzę z wezwaniem na komendę za sprzeciw wobec nielegalnej eksmisji. Jestem wkurwiony.

    Written by harce

    2 Maj, 2012 at 23:34

    Elba w mediach – szykują nam smear campaign

    with one comment

    Jeszcze nie mam czasu żeby usiąść i napisać jakiegoś sensownego posta o całym zamieszaniu wokół Elby i skłotów w ogóle (a w głowie kołacze mi się też dalej to co chciałem napisać o akcji wokół ACTA :P), ale dysponujemy informacjami które warto opublikować zawczasu.
    W najbliższych dniach pójdą materiały przeciw Elbie/skłotersom sponsorowane najprawdopodobniej przez Stora Enso, redakcje TVN24 i Superekspresu mają najwyraźniej za małe przychody i trzeba dorobić. Akcja zapewne pod wodzą ich nowej agencji PRowej, OnBoard specjalizującej się między innymi w kryzysowym PR.
    Tak więc drogie korporacyjne szczurki, mam nadzieję że robicie na bieżąco porządny research i to czytacie, czekamy na wasz FUD!

    Swoją drogą gdybym prowadził wielki koncern papierniczy to raczej starał bym się, żeby skłotersi demonstrujący pod hasłem „nie ma Elby bez ognia” bardzo dbali o swój jak najlepszy image…

    Written by harce

    28 Marzec, 2012 at 07:44

    Napisane w anarchizm, skłoting

    Kapitalizm, terroryzm i takie tam…

    leave a comment »

    Kolega z Dublina właśnie opublikował nagranie z lokalnego radia. Opis Irlandzkiej rzeczywistości z perspektywy taksówkarza; opiewany przez ekonomistów i ideologów kapitalizmu cud gospodarczy który miał wszystkim zapewnić dobrobyt zmienił się w powrót do stanu z lat 50.

    Nastroje niech odda pożegnanie taksówkarza z klientem – byłym dyrektorem banku AiB (którego dług dobił ‚celtyckiego tygrysa’); „Ceausescu rozstrzelano”. Na początku rozmowy mowa o targach pracy gdzie prezentowano oferty pracy za granicami Irlandii. Artykuł o „emigration fair” zaczyna się od innej anegdoty;

    Oficer gestapo odwiedzający studio artysty podnosi pocztówkę z Guerniki pytając „to twoja praca?”. Nie, odpowiada Picasso, to twoja robota, weź to jako pamiątkę.

    Tak wygląda sytuacja z perspektywy komentarzy dopuszczanych w mainstreamowych mediach. Jeśli chodzi o ogląd sytuacji społeczno ekonomicznej z perspektywy bardziej radykalnej polecam stronę Workers Solidarity Movement i ich wydawaną od 20 lat gazetę.

    W każdym bądź razie Irlandia idzie na dno gdyż ekonomia została zupełnie uzależniona od zagranicznych korporacji które właśnie przenoszą swoje fabryki do bardziej atrakcyjnych krajów rozwijających się (w tym Polski), oraz dlatego że tak jak w większości krajów (w tym w Polsce) nie udało się powstrzymać rządu przed decyzją o spłaceniu długu banków.
    Obywatelom Islandii udało się powstrzymać (obalić) swój rząd przed takimi krokami, więc rząd Wielkiej Brytanii zadeklarował że jest to kraj terrorystów, O ile mi wiadomo ci terroryści nie dogrzewają teraz mieszkań na irlandzką modłę paląc buty i taśmy VHS.
    U nas publikuje się jeszcze peony pochwalne na rzecz kapitalizmu i jego dalszej deregulacji, może tylko trochę bardziej zawoalowane, w tym kierunku działa też zresztą „lewica” typu SLD i RPP. W Irlandii jakoś ten nurt słabnie, może ma na to wpływ świadomość wymierającego jak populacja lemingów poparcia dla tej koncepcji. A może też świadomość dalszego funkcjonowania IRA? W końcu jeszcze do niedawna Irlandczycy uchodzili w UK za naród terrorystów. W Polsce kojarzy się IRA tylko z walką zbrojną przeciwko Wielkiej Brytanii której zaprzestali, zapominając że jest to też dalej socjalistyczna organizacja społeczna. Zdarzyło mi się widzieć jej członków ochraniających anarchistyczne zeskłotowane kino przed policją, czy pojawiających się wokół kluczowych kampanii protestów społecznych. Pytanie jak duże pokłady cierpliwości ma ta stojąca poza światłem kamer i z dala od polityki parlamentarnej populacja Irlandii i jaka jest obecnie jej realna siła.

    Jak czasami rzucał właściciel pubu w którym sporo siedziałem; „IRA definitywnie rozbrajała się ze 2 razy, oni chyba dalej tego nie rozumieją”.

    Written by harce

    6 Marzec, 2012 at 16:05

    Napisane w anarchizm, dublin

    #freelab

    with one comment

    Petros, kolega z hackerspejsa i jego partnerka Natalia zbankrutowali. Formalnie, z fanfarami, zamknięciem firmy, skarbówką itd. Spodziewam się że takich historii będzie teraz już tylko więcej, ew. większość ugrzęźnie gdzieś na krawędzi tej przepaści. Co odróżnia tych dwoje to fakt że odchowali już dzieci i zamiast zaciągać kolejne kredyty i liczyć że jakoś dociągną do emerytury postanowili pójść w innym kierunku.

    Z Petrosem od pierwszych spotkań w HSie gadaliśmy o anarchizmie, samoorganizacji i ich potencjale. Teraz niemalże dosłownie złapał mnie za fraki, ze dwa czy trzy razy spotkaliśmy się na Syrenie gdzie ledwo przytomny próbowałem odpowiadać na burzę jego pytań praktycznych, technicznych i ideologicznych z czego w ciężki do odtworzenia sposób wykuł koncepcję FreeLabu i wespół z Natalią decyzję że porzucają system żeby zgłębić alternatywy. Za moją namową swoją podróż przez anarchistyczny półświatek i inne przestrzenie sprzeciwu i oporu na które miałem ich nakierować zaczęli dokumentować na blogu.

    Tak więc jedno to blog który może być ciekawy jeśli rzeczywiście ruszą w podróż po europie, czy nawet ich podróż bardziej lokalna z drobnomieszczańskich pieleszy klasy średniej w świat czegoś co jeszcze niedawno równie dobrze mogło by być dla nich „lewacką ekstremą”.
    Osobną sprawą jest FreeLab. Na początku miało być poszukiwanie i nauka, tymczasem Petros postanowił skoczyć na głęboką wodę i stworzyć przestrzeń która ma być połączeniem hipisiarskiej czy anarchistycznej wiejskiej permakulturalnej komuny, hackerspejsa i thinktanku. Ogólny kierunek zawiera się w manifeście, na blogu opublikowali już też więcej materiałów na temat projektu; tag freelab.
    Oczywiście spodziewam się natychmiastowej krytyki jako lifestylerskiej reanimacji koncepcji tymczasowych stref autonomicznych Hakim Baya (co od razu wytknął mu kolega ze stanów), opcjonalnie zapał neofity oraz że to nierealne itd. Obu pierwszych zarzutów nawet nie będę próbował odpierać, myślę że freelab jak najbardziej wpisuje się w koncepcję TAZ, ale też mniej więcej taka jest przypisywana mu rola. Nikt nie planuje wywrócić systemu jednym czy i setką freelabów, ma to być przestrzeń bezpieczniejsza i wygodniejsza niż te w których funkcjonujemy w mieście (o nowym skłocie w byłej przychodni gruźliczej nie wspominając :P). Jednym z haseł którym obracaliśmy był zresztą ‚dom starców’ czy miejsce do wypoczynku dla aktywistów.
    Przypomniało mi to też że zaczynając swoją ‚karierę’ jako niepełnoletni jeszcze aktywista też włączyłem się w projekt wegańskiej wolnościowej osady, pamiętam jak mnie poruszyła sama szansa na wyniesienie się ‚poza system’. Co ciekawe uczestniczył w tym zresztą obecny prezes jednej z głównych organizacji obrony praw zwierząt w polsce, ale projekt zmarł zanim znalazła się przestrzeń. Petros tymczasem zdążył już załatwić teren i niemiłosiernie prze do przodu.

    Tak więc w zaskakującym tempie materializuje się projekt wiejskiej komuny hackersko-anarchistycznej. Głównym czynnikiem na którym projekt może teraz zawisnąć to ludzie. Potrzeba będzie co najmniej paru osób które przynajmniej na jakiś czas osiedlą się z nimi tak żeby wspólnie z/rozbudować przestrzeń i rozruszać projekt. Dla mnie jest to pytanie czy w polskim ruchu anarchistycznym znajdzie się jeszcze dość idealistycznych i skorych do działania w takich sposób aktywistów, mam nadzieję że tak i zapraszam do kontaktu z nimi.

    Written by harce

    28 Luty, 2012 at 23:47

    Napisane w anarchizm

    Co kiedy policja chce zamieszek?

    with one comment

    Na indymediach [1,2] można przeczytać relację z dwóch dzisiejszych akcji, obserwowałem obie, w obu policja wybierała niepotrzebnie konfrontacyjne warianty zachowania. Uwerturą było nie wypuszczenie ani na zalegalizowaną, ani nawet na alternatywną trasę stosunkowo niedużej demonstracji ‚dni gniewu’. Głównym aktem natomiast cudowna kombinacja (przed)wczorajszych rajdów na biura Wolnych Konopi i dzisiejszego zatrzymania wszystkich 6 platform (załadowanych już sprzętem i przystrojonych tirów z naczepami) które miały uczestniczyć w marszu. Oczywiście rzecznik powie tylko o 2 których w ogóle nie dopuścili a nie o wszystkich które kazali rozładować i o zastraszonych kierowcach. Pozostała jedna furgonetka i licząc przyniesione przez anarchistów, młodych socjalistów i polikota 4 tuby.
    Efektem tych działań organizatorzy zostali w dużej mierze pozbawieni jakichkolwiek środków do ogarnięcia blisko 10 tysięcznego tłumu. Planowałem robić relację na indymedia a musiałem pomagać nie mogącym się przebić z informacjami aktywistą ‚hemp army’. Przy braku muzyki rosło napięcie, wobec ograniczonych możliwości organizatorów demonstracje próbowała kontrolować policja co powodowało jeszcze większą frustrację. Z tego co właśnie czytam na swój sposób odnotowali to nawet dziennikarze (chociaż znalezienie informacji o marszu zajmuje chwilę…)

    Na ul. Dobrej na Powiślu doszło do poważniejszych incydentów. W kierunku policjantów poleciało kilkanaście butelek po piwie i kilka jajek. Sytuacja zrobiła się napięta – policjanci założyli hełmy i tarcze oraz ściągnęli posiłki, marsz się zatrzymał. Napięcie rozładowali organizatorzy, których furgonetka wysunęła się na czoło manifestacji. Wezwali do pokojowego demonstrowania. Od tego czasu częstotliwość antypolicyjnych okrzyków wyraźnie spadła, nie było też kolejnych incydentów.

    Tysiące ludzi na ulicach stolicy. „Sadzić, palić”

    Organizatorzy robili co tylko mogli żeby masywna demonstracja przeszła spokojnie, dowództwo policji co tylko było w stanie żeby doprowadzić do zamieszek. Pięknym podsumowaniem była pikieta solidarnościowa z zatrzymanymi na Wilczej gdzie starszy stopniem policjant uprzejmie przywitał grupę z którą przyszedłem ciepłym „co tu robicie? domu nie macie? spierdalajcie!”. Następnie policja przystąpiła do ustawicznego spisywania wszystkich którzy odważyli się przyjść na zalegalizowaną uprzednio pikietę….

    update:
    Na facebookowym profilu Wolnych Konopi (działającym autonomicznie względem reszty organizacji) pojawił się opis zatrzymania ‚tylko dwóch z pośród ciężarówek’; facebook, pastebin (dostępne bez logowania).
    Zresztą warto zauważyć że na blisko 10 tysięczną (5-6 według policji która jest tu stroną) demonstrację nie pofatygowali się dziennikarze żadnej z głównych korporacji medialnych, tylko PAP więc jak zwykle mediów dużo przekaz jeden.

    Written by harce

    29 Maj, 2011 at 00:18