harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

Kiluj, młodzież i polityka

with one comment

jeśli szukasz aktualnych informacji o akcji kiluj i serwisie redwatch kliknij tutaj i wybierz najnowszy post z mojego bloga albo wejdź na posta kiluj powraca

tekst napisany przez Moli z FA Poznań, myślę że można go uznać za zawierający większość argumentów przykład anarchistycznej krytyki akcji kiluj i cytując rozmowę z Moli: „to jest krytyka 1. tego typu kampanii obywatelskich 2. apolityczności 3. braku wrażliwości społecznej 4. DEMOKRACJI, która właśnie na takim funkcjonowaniu społeczeństwa będzie opierać swoje coraz bardziej represyjne zmiany biegnące w kierunku systemu kontroli społecznej”, moja odpowiedź; „W obronie „kiluj” i młodzieży

Nie chcemy być kojarzeni z żadnym ruchem politycznym, socjalizmem, anarchizmem, czy
komunizmem.
Brzydzimy się polityką, a zwłaszcza jej radykalnymi przejawami. Nie znaczy to jednak,
że się nią nie interesujemy.
Nie reprezentujemy osób o odmiennej orientacji seksualnej, ani też żadnej z mniejszości narodowej występującej w Polsce.

Oto co możemy przeczytać na stronie kampanii kiluj.pl, kampanii, która na początku odniosła sukces, po czym sprytne łysogłowy pokazały palca fakju i strona działa ponownie i zapewne będzie się tak działo jeszcze nie raz, ale kilkaset osób instalujących na swoich komputerach program kiluj odczuje zapewne ogromną osobistą satysfakcję z obywatelskiego czynu w walce z faszyzmem, jakiego dokonali za kilkoma kliknięciami myszy. Nie chcę oceniać taktyki, jaką obrali twórcy tej kampanii, jestem bowiem zwolenniczką działań bardziej hakerskich, dokonywanych przez mniejszą i sprawniejszą grupę osób no i bez takiego szumu medialnego, który tak naprawdę przynosi satysfakcję twórcom redwatch, a nie kiluj.pl.
Oceniam natomiast tekst powyżej zacytowany. W dzisiejszym świecie to właśnie takie deklaracje są dla mnie faszyzmem. Ponieważ niby żyjemy w systemie demokratycznym, nie jest tak źle, ZOMO po ulicach nie biega, nie ma godziny policyjnej, ale co jest w zamian? Totalny marazm społeczeństwa, kampanie społeczne ograniczające się do kilku kliknięć myszką tudzież wysłaniem smsa za 3 złote. Nowy wymiar zniewolenia. Nowe społeczeństwo totalne. Gdzie nie dziwi kamera na każdym rogu, gliniarze na każdej ulicy, dziwi za to strajk górników, pielęgniarek, lekarzy, oburza Ziobro, który bierze kąpiel z laptopem, nie oburza Donald czy tam Radek błagający na kolanach o wycelowanie w Polskę rosyjskich rakiet. To społeczeństwo to stwarzanie pozorów, że jest się nowoczesnym człowiekiem, który wie co to prawa człowieka, który czyta Gazetę Wyborczą, który nie lubi polityków z PiSu, bo buraki, faszysty, zagłosuje owszem, na PO, LiD albo inne neoliberalne gówno, dzięki którym będziemy za chwilę płacić 5 zł za bochenek chleba. A jak gliniarz pobije cztery osoby bo mu coś do oka wpadło i to była ich wina, to będą chcieli postawić go przed sądem, ale czy pomyślą o nadużywaniu uprawnień przez policję w ogóle?
Młodzi ludzie, bo podejrzewam, że takowi tworzyli kampanię przeciwko redwatch, „brzydzą się radykalna polityką”.
A czym jest dziś radykalna polityka w Polsce? Pikietą pod supermarketem w pizgającym wietrze? Okupacją sklepu z futrami? Demonstracją przeciwko tarczy antyrakietowej?
Zajmowaniem nielegalnie budynków i butnymi deklaracjami, że wcale nie chce się ich opuścić? Nie wiem za bardzo do czego odnosi się pojęcie radykalnej polityki wg. autorów w/w tekstu, ale podejrzewam, że nie chodzi o mainstreamową politykę zatem o inne grupy polityczne – anarchistów, komunistów…?
Tak, to działanie jest radykalne. Trzeba bowiem ze swojego (jakże cennego w dzisiejszych czasach) czasu wyskrobać trochę miejsca na organizowanie albo chociaż wzięcie udziału w takich inicjatywach, za które przecież nikt nie zapłaci, nikt czasem nawet nie podziękuje, a trzeba się czasem samemu nieźle namęczyć, bo rąk do pomocy ni widu, a prosić kogo też nie za bardzo, bo kogo? Ten ma sesję, ta chłopaka, tamten po imprezie, tamta w pracy… no to walka w pojedynkę.
A właściwie nie jest jeszcze tak źle, nikt za radykałami z nożami nie biega (zazwyczaj), media ich nawet lubią bo społecznicy tacy i mówią ładnie, więc skoro się nie pali, to bez sensu być radykałem. Kiedyś należało nim być, najpierw komuniści, później walki z naziolami, w latach ’80-tych czy ’90-tych często walczyło się o życie.
Czym jest dziś walka o życie dla młodych ludzi? Dobre studia, praca, żeby mieć za co żyć jak rodzice nie pomagają, na dobrych studiach dużo nauki, więc żeby nie oszaleć w weekend trzeba imprezować, w tygodniu po powrocie ze szkoły trzeba między nauką trochę się odmóżdżyć, pooglądać bzdury w internecie, poznać jakichś wirtualnych znajomych, aha, no i czasem ma się chłopaka/dziewczynę a związek zobowiązuje, zadzwonić trzeba, spotkać się, do kina zabrać, zbyt długi brak kontaktu w bardziej zaborczych związkach może doprowadzić do osobistych dramatów. Młody człowiek walczy, żeby nie oszaleć. Ale czy już nie oszalał?
Czy zareagował gdy podnoszono ceny biletów tramwajowych w jego mieście? Czy spojrzał krzywo na ogrodzone osiedle obok swojego mieszkania? Czy jako przeciwnik tarczy antyrakietowej pójdzie na demonstrację w tej sprawie? Może tak, ale boję się, że raczej nie. Czy to nie szaleństwo? Czy nie o to walczyli jego/jej rodzice? Żeby mógł swobodnie sprzeciwiać się wobec niesprawiedliwości społecznych? Co dziś uważa o strajkujących? Zapewne, że to darmozjady, za których trzeba płacić podatki i którzy nie lubią pracować. A kto lubi pracować? Ja nie lubię pracować, nie lubię wykonywać poleceń kogoś, kto zarabia na mojej pracy więcej niż mi za nią płaci, nie lubię rutyny, codziennego wstawania o tej samej porze i chodzenia na 8 godzin w to samo miejsce i wykonywania ciągle tych samych czynności w tym samym towarzystwie, zawsze pod czujnym okiem przełożonego. Czy to nienormalne? Wolę spędzić dzień robiąc inne ciekawsze rzeczy. Ale za to mi nikt nie zapłaci. Więc pracuję. Czasem mniej, czasem bardziej monotonnie, zależy jakie mam szczęście. Ale chciałabym, żeby, rozpoczynając nową pracę, istniała możliwość wspólnego decydowania o tym jak ta praca ma wyglądać, jak długo ma trwać, czy musi być zawsze taka sama… i żeby można było to dyskutować ze wszystkimi innymi pracownikami. Ale takich możliwości prawie nigdzie nie ma. I młody człowiek o takich możliwościach nie myśli, bo przecież skąd ma o nich wiedzieć?
Na pewno nie z Gazety Wyborczej.
Owszem czasem się zbuntuje. W sensie, będzie nosił/a ekologiczną torbę na zakupy, przestanie jeść mięso, pójdzie na koncert na skłot, podpisze się pod jakąś słuszną petycją… ale co tym zmieni? Raczej własne samopoczucie. Czy pomyśli ile godzin za kasą siedzi pani, która wkłada mu/jej zakupy w lnianą torbę? Raczej pomyśli o firmie, której banany kupuje. Czy pomyśli o tym, że skłot sam w sobie jest stanowiskiem politycznym? Chyba nie, pomyśli, że przychodzą tam ciekawi ludzie a i trochę brudnawo. Czy zainteresuje się co się stało z petycją, która podpisał? Kto by je wszystkie spamiętał.
Co to za aktywność społeczna? Czy jest ona jakąś alternatywą? Być może, na chwilę, i raczej tylko konsumpcyjną. Takie działanie nie zagraża systemowi, nikomu nie zagraża. Działa w ramach tego systemu, który pozwala swoim obywatelom odczuwać właśnie taką wolność. Wolność wyboru. W zakupach, w knajpie, w muzyce, w jedzeniu, w sporcie. Ale kiedy ten człowiek ma się cieszyć tą wolnością, gdy większość jego czasu jest zniewolona?
Urodziłam się w roku, o którym pisał Orwell. W mojej grupie politycznej niewiele jest młodszych aktywnych osób. Bo młodsze osoby ode mnie nie pamiętają już czasów, kiedy po lalki Barbie trzeba było chodzić do Pewexu. Może to głupi przykład, ale kiedyś, gdy się chciało czegoś fajnego, trzeba było się trochę postarać. Teraz można, ale ilu się stara? Ilu się chce? Ilu ma czas? Teraz trzeba się starać, żeby coś wybrać z tak szerokiego wachlarza produktów jakie mamy w sklepach. Od tego dopiero można oszaleć.
To jest dla mnie szaleństwo dzisiejszych czasów: konsumpcja, apolityczność, obojętność społeczna. To jest faszyzm XXI wieku.

Written by harce

25 Luty, 2008 @ 12:24

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. […] który zawiera w sobie wszelkie zasadnicze argumenty “przeciw” akcji kiluj, “Kiluj, młodzież i polityka“. opublikowałem też moją odpowiedź; w obronie “kiluj” i młodzieży”. […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: