harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

Posts Tagged ‘warszawa

miał być komentarz do tekstu o wywiadzie z Erbel, wyszła krytyka Zielonych

leave a comment »

Poniższe to część polemiki, funkcjonuje trochę w jej kontekście i nie chce mi się tego teraz poprawiać. Wrzucam bo trochę już na to zasługuje a i tak mało co tu wrzucam, może trafi się i jakiś konstruktywny odzew…

Zieloni kolejny raz próbują dotrzeć do statystycznie nieistotnego elektoratu, czy też jak kto woli do elektoratu który postaw na których opierają swoją mobilizację zieloni nie wykształcił (jeszcze?). Zresztą generalnie „partyjność” jako motor działania i zdobywania poparcia jest narzędziem na krawędzi przeżytku, więc stosowanie strategii i grup docelowych, które mogły mieć sens za zachodnią granicą ale nigdy nie nabrały go w naszym kontekście z całą pewnością w niczym nie pomaga. Tym bardziej że tego sensu zapewne nigdy go nie nabiorą, zanegowane szybkim rozwojem nowszych modeli społeczeństwa. Ot, taki etap rozwoju który nie zaistniał a w którym niektórzy chyba utknęli. Parokrotnie zresztą próbowałem na ten temat dyskutować z osobami związanymi z Zielonymi, zazwyczaj będąc sprowadzanym do politycznej dychotomii nierealnych anarchistycznych życzeń versus czegoś na kształt pozytywistycznego realizmu.
Tymczasem, chociaż moja osobista perspektywa ma tu znaczny wpływ, na co dzień widzę i sądzę że generalnie widać nieporównanie więcej działań anarchistów i ich zaangażowanie w szereg inicjatyw społecznych, edukacyjnych czy (szeroko rozumianą) ofertę kulturalną. Nie chodzi mi nawet o zaangażowanie w szereg ruchów, od radykalnej ekologii do działalności związkowej, w których mogą pozostać niewidoczni z zewnątrz, chodzi mi o bezpośredni kontakt ludzi z zewnątrz z tą konkretną ideologią i postawą z jej całym bagażem. To istotne w społeczeństwie gdzie indywidualne postawy dowolnej osoby mogą być widoczne dla niemal nieograniczonej ilości innych.
Sam jestem związany ze skłotem Przychodnia i wiem że moja blisko 80 letnia sąsiadka jest w stanie wskazać zainteresowanym gdzie mieszkają anarchiści, a jej koleżanka była na dyżurze lokatorskim na sąsiednim skłocie i było bardzo miło, no i coś tam jej pomogli. Zresztą teraz obie znają z grubsza nasze poglądy w interesujących je kwestiach i wiedzą że niezależnie od wszystkiego jesteśmy osobami z którymi mogą porozmawiać na chodniku czy poprosić o pomoc. Wiem że nawet szczerze nieznoszący nas prezes pobliskiej wspólnoty mieszkaniowej „lajkuje” działania podobnego kolektywu z innego miasta. Wiem to zresztą z tego samego popularnego serwisu społecznościowego gdzie „mój” istniejący od 2.5 roku skłot niedługo może mieć dwa razy więcej „fanów” niż działająca od 10 lat partia polityczna. I to cały czas uparcie publikując tak informacje o organizowanych koncertach i inicjatywach, jak i nierzadko ciężką agitację radykalną polityką anarchistyczną czy szerzej socjalistyczną, nieakceptowalną nie tylko dla centrystycznej Gazety Wyborczej ale i socjaldemokratycznych zielonych. Czy ma to istotne przełożenie? Możliwości mobilizacyjne ‚internetów’ wokół kwestii ACTA pokazały że może mieć, mimo braku jakiegokolwiek bezpośredniego przełożenia na struktury konwencjonalnej polityki.
Z perspektywy społecznej istotne są jednak przede wszystkim zmiany długofalowe, to istotne wobec karuzeli krótkofalowych projektów politycznych wykańczających nasze społeczeństwo. Dla mnie to niezrozumiałe pytanie „co rzeczywiście może zmienić…” brzmi; czy lepsze jest kładzenie głównego nacisku organizacyjnego na oddolną zmianę społeczną w kierunku samostanowienia i samoorganizacji w danej kwestii czy budowa służących samym sobie struktur i ich wizerunku w ramach kruszącego się ładu w oparciu o niezaistniałe podstawy. Z jednej strony więc przekazywanie szeregu postaw, mimo że w politycznej mikroskali i przez sam kontekst radykalnych, ale mających wpływ na jednostkę, jej dobrostan i jej otoczenie, z drugiej wysiłek na rzecz budowy wizerunku i przywiązania do niego ludzi w imię konkurowania z innymi wizerunkami, z odległą perspektywą możliwości zadekretowania jakieś zmiany.
Widzom TVN z kredytem i wielu innym grupom naszego bardzo zróżnicowanego społeczeństwa można coś zaproponować i nie musi to być ani symulakra zmiany, ani populizm. Odpowiednia propozycja zmian może je sama powodować w odbiorcach.

Written by harce

20 Październik, 2014 at 00:29

Warsztaty

leave a comment »

W ciągu ostatniego tygodnia przeprowadziłem 3 warsztaty z podstaw bezpieczeństwa; na warszawskiej Syrenie, krakowskim skłocie którego nazwy nie są pewni jego mieszkańcy oraz na warszawskim Festiwalu Oporu. Jak na razie nie było jeszcze idealnie, ale po każdym kolejnym jestem coraz bliżej wypracowania optymalnego formatu takiego szkolenia dla aktywistów. Mam nadzieję że dwa planowane warsztaty (Białystok i Toruń) pójdą już dużo łatwiej.

Wnioski z ostatnich:
– poziom doświadczenia i wiedzy jest skrajnie różny co nie powinno zaskakiwać ale i nie pomaga
– wszelkie założenia co do wykorzystywanych technologii, protokołów i serwisów są zazwyczaj przynajmniej częściowo błędne
– 2h informatyki, nawet przystępnym językiem i z pewną ilością ilustracji to za dużo, 15 minutowa przerwa to minimum
– ilustracji nigdy za dużo
– przy prezentacji na skłocie też należy mieć przygotowane handouty (aka kserówki); trzeba przygotować rozpiskę z oprogramowaniem
– optymalny format to 2h prezentacja – wprowadzenie z przerwą, a potem osobne install party

Tak przy okazji przypominam o, i polecam podręczniki na bazie których powstała używana przeze mnie prezentacja.

Written by harce

1 Październik, 2012 at 16:10

kolejne wezwania, kolejne przesłuchania.

with 4 comments

Powyższe to wezwanie które przyszło na mój adres zameldowania. Policja postanowiła mnie ścigać za udział w demonstracji przeciw ich nielegalnej działalności którą z kolei nielegalnie próbowali rozbić. To pomimo że według rzecznika policji nie odbywała się tam żadna interwencja. Co więcej nikt z pośród kilkudziesięciu policjantów i policjantek których o to prosiłem nie był w stanie wskazać mi dowódcy akcji i wszyscy odmówili wylegitymowania się lub podania podstawy prawnej interwencji.
Za kolejną akcję wezwania jeszcze nie dostałem ale nie wątpię że dostane. Tydzień później pod skłotem Przychodnia policja już zgrzeczniała ale ‚szpila’ ta sama; ponownie policja planowo zatrzymywała jedną lub dwie „najbardziej agresywne osoby” które wylosowała z tłumu oraz odprowadzała w miarę możliwości pod kamerami „rannego funkcjonariusza”, w miarę możliwości oczywiście ładną, drobną, kobietę. Pechowo stałem przy dwóch „najbardziej agresywnych” na których znienacka rzucili się tajniacy zza pleców żeby wciągnąć przed kordon, mało sam nie zostałem najbardziej jednym z nich. Ale jak zwykle było to dwóch młodych aktywistów, takich najłatwiej zastraszyć, na mnie też tego próbowali swojego czasu. Zresztą zarzuty też pewnie będą mieli te same.

Na wszystkich takich akcjach w miarę możliwości pojawia się Andrzej, tak jak co roku przychodzę na współorganizowaną przez niego akcję która staje w gardle dowódcom warszawskiej policji jeszcze bardziej od działalności skłotersów.

Tak więc 1 maja rano, przed kongresem Palikota policja zatrzymała Andrzeja Dołeckiego, prezesa stowarzyszenia Wolne Konopie, który miał przemawiać na kongresie. Podobnie jak zatrzymano go przed kongresem na którym mieli ogłaszać współpracę WK i Palikota i wspólny start do sejmu przed wyborami. Podobnie jak rankiem przed akcją pod sejmem 2 miesiące temu kiedy policja przy okazji zatrzymała też kierowcę wana tak żeby na miejsce nie dotarło nagłośnienie i organizator. Ten sam system zastosowali przed ostatnim Marszem Wyzwolenia Konopi, kiedy na dwa dni przed policja rozpoczęła regularną łapankę na organizatorów, łącznie ze szturmem antyterrorystów na jeden z lokali organizacyjnych. 6 TIRów – platform muzycznych zablokowano pod pretekstem problemów technicznych. Dzięki dezorganizacji i prowokatorom udało im się oczernić kolejną masywną demonstrację, więcej o tym.
W tym roku na Marszu Wyzwolenia Konopi odbywającym się 26 maja Andrzeja nie będzie, dostał 3 miesiące „sankcji” czyli aresztu za jakąś absurdalną sprawę wyciągniętą z kapelusza.

Nie mam nastroju na manifesty, spisuje to tylko po to żeby nie milczeć. Chociaż problemem jest o że dyskurs „prześladowań” jest teraz okupowany przez wirtualną rzeczywistość komediantów z PiSu. Zresztą ruch anarchistyczny do tego stopnia przywykł że nikogo nie dziwią policyjne łapanki, normą są bezpodstawne zarzuty i aresztowania i powoduje że problemem jest zakomunikowanie realnej sytuacji celowej, motywowanej politycznie działalności aparatu represji. Zresztą jeśli chodzi o akcje przeciw WK to jest to dokładnie schemat według którego dezorganizowano opozycję w poprzednim systemie.
Ciekaw jestem co powiedziała by polska prawica gdyby spotkały ich takie, rzeczywiste, represje.

A i jeszcze w odniesieniu do najczęstszej krytyki środowisk wolnościowych – i nie wątpię że jeśli dojdzie do radykalizacji nastrojów społecznych na większą skalę nagle okrze się że możliwe są ustępstwa i depenalizacja marihuany tak jak rzucono alkohol do sklepów w dniu nabożeństwa dla młodzieży podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła 2. Może i jest to ‚hedonistyczny’ wycinek walki o prawo do samodecydowania, niemniej jest to część walki społecznej, jest to ruch poddawany stałym państwowym represjom za sprzeciw wobec ich arbitralnego modelu „sprawiedliwości”.

Tego samego dnia kiedy minister sprawiedliwości chce zalegalizować kłamstwa urzędników, mój przyjaciel ląduje w więzieniu za walkę o prawo do samostanowienia a ja siedzę z wezwaniem na komendę za sprzeciw wobec nielegalnej eksmisji. Jestem wkurwiony.

Written by harce

2 Maj, 2012 at 23:34

Technospołecznicy

leave a comment »

Nie mylić z organizatorami zaangażowanych rave-wów.

W czwartek odbyło się kolejne seminarium ZARSu, „Internet, oddolność, lokalność: techno społecznicy”. Tematem przewodnim był właśnie opublikowany raport „Technospołecznicy: nowa era mediów lokalnych”, stworzony przez Michała Danielewicza i Pawła Mazurka z Centrum Cyfrowego.

Raportu jeszcze nie miałem czasu przeczytać więc trochę notatek z prezentacji i rozmowy po niej;

Autorzy badania po kolei wrzucali w googla nazwy miejscowości <20.000 i szukali lokalnych serwisów informacyjnych nie będących strukturami większych projektów medialnych i będących serwisami PRowymi władz lokalnych. W sumie na pareset miast i miejscowości znaleźli niecałe 20 serwisów które spełniały ich kryteria, z tego wywiady przeprowadzili z autorami/autorkami 13 (w tym 3 kobiety z 2 serwisów). To zresztą trochę przerażające, jakoś zakładałem że każda mieścina już taki serwis posiada… Autorzy wytknęli problemy o których do teraz raczej nie myślałem, np. padająca co chwilę sieć (internet i elektryczna) które znacznie ograniczają możliwość wykorzystania tego medium.
Siłę serwisów lokalnych zgrabnie ujmują w trzech „i”:
• informacje:
∘ digitalizacja informacji analogowych
∘ mashup informacji z innych lokalnych źródeł (elektrownie, stan powodziowy, policja it)
• interakcja
• integracja
Co więcej serwisy stają się żywymi archiwami lokalnymi (niektóre mają już >10 letnią historię) i zazwyczaj sytuacja konfliktu z władzą lokalną. Do konfliktu zresztą często mniej lub bardziej świadomie zdają się dążyć, pozwala im się zdefiniować (brzmi insurekcjonistycznie ;P). Zresztą wśród przykładów pojawił włodarz obalony po 20 latach, to dość istotne w świetle problemów z tego typu władzą lokalną które często wypływają w dyskusjach u mnie na wydziale.
Wydaję mi się że paneliści trochę nie docenili natury konfliktów jakie wokół takich serwisów mogą wybuchać uznając konflikty w sądzie (opisywane przez Dorotę Głowacką z obserwatorium wolności mediów HFPC) za ich ‚najwyższą’ formę. Osobiście podejrzewam, i to samo zasugerowała już po spotkaniu osoba chcą taki serwis założyć, że finał większości takich konfliktów może być bliższy sztachetom niż ławom sądowym.

Główne potrzeby to według autorów raportu;
• szkolenia: warsztaty dziennikarskie i prawne
• szkolenia projektowanie, administracja, usability
• wymiana doświadczeń i dobrych praktyk
• wsparcie materialne, granty dla twórców stron
• stworzenie praktycznego poradnika dla osób które chciały by założyć lokalny portal w swojej miejscowości
• działanie skierowane do samorządów, promowanie współpracy

Problemy techniczne zresztą mogą bezpośrednio łączyć się z prawnymi, wydaje mi się że sporej części problemów prawnych autorzy serwisów mogli by uniknąć hostując swoje serwisy w stanach, zapewne parę zabezpieczeń zbliżonych do tych jakie wykształciły indymedia też było by na miejscu…

A kontynuując tą myśl to nad czym teraz się zastanawiam to czy jakimś rozwiązaniem takich serwisów, obniżeniem jednak wysokiego progu wejściowego do prowadzenia serwisu itd nie był by model radykalnej lokalizacji indymediów. Teoretycznie było by to możliwe po zrealizowaniu mitycznej już ‚rewitalizacji’ i pewnym dostosowaniu – stworzeniu możliwości prowadzenia hiperlokalnych serwisów informacyjnych… Myślę że jest tu spory potencjał na oddolne projekty społeczne, podczas gdy targetowane na ten ‚rynek’ rozwiązania komercyjne już padły.

btw w następnym numerze polityki Bendyk o hackathonach i prospołecznym hackowaniu (≠whitehatyzm!).

Written by harce

27 Kwiecień, 2012 at 18:53

Napisane w indymedia, internet, media

Tagged with , , ,

oh media you so random…

with 5 comments

Oglądający dwie kamery internetowe z ulicy Marszałkowskiej i Pl. Konstytucji mogli wczoraj oglądać następujące sceny; chwilę po godzinie 12 zawiązuje się demonstracja-blokada na ulicy Marszałkowskiej, chwilę przed 15 zawiązuje się demonstracja na placu konstytucji.

Kamera z Marszałkowskiej mogła być dość nudna, ludzie bawili się piłkami plażowymi, stali, siedzieli, machali flagami, ze dwa razy musieli bronić się przed kibolami którzy przeszli sobie pod komisariatem na Wilczej żeby ich zaatakować. No ale tego praktycznie nie było widać. No i tak do godziny 17 kiedy policja łaskawie pozwoliła im wyjść, w jednym z najmniej bezpiecznych dla nich momentów.

Tymczasem kamera z Pl. Konstytucji to było coś. A to wbiegająca truchtem grupa 200 kiboli w kominiarkach, a to grupka dziwnych nie biało-czerwonych a kolorowych flag niesionych przez ONR. No ale hitem tego programu był moment w którym kilkuset kiboli rzuca się na policję oddzielającą ich od blokujących. Poszły szyby na przystankach, w ruch poszła kostka brukowa, metalowe kratownice z pod drzew, kosze na śmieci i wszystko co tylko się dało poleciało na policję. Kamera spokojnie obserwowało jak najpierw zdezorientowana policja cofa się a potem wraca wsparta 4 armatkami wodnymi, chmurami gazu łzawiącego oraz pieprzowego i szarżami z pałowaniem. Starcie trwało przez dobre pół godziny, 10 policjantów skończyło po nim w szpitalu. Potem, poza obrazem kamery, były jeszcze okazjonalne pobicia dziennikarzy, zniszczenie wozu transmisyjnego czy dwóch (trzech), zrzucenie kamery z wiaduktu i kamerzyści uciekający przed pobiciem.

W wyniku działań tak zwanych patriotów zdewastowany został plac Konstytucji, serce budowanego rękami mojego pradziadka MDMu. Centrum Warszawy zdewastowane przez zwiezionych przez ONR i MW z całego kraju stadionowych „patriotów”.

Jak dowiaduje się dziś z mediów oba obrazy są równoważne, co potwierdza policja statystykami swoich łapanek. Są równoważne bo w wyniku sprzeczki na Nowym Świecie grupa aktywistów uciekła przed policją a potem dobrowolnie opuściła lokal w którym się zamknęła i została zatrzymana. Nie ucierpieli policjanci, przechodnie ani aktywiści, poza tym że ci ostatni spędzili dzień w areszcie. Koronnym argumentem jest fakt że część z nich mówi po niemiecku (a część to najwyraźniej opcja niemiecka bo zamknięto też ludzi ze Śląska…). Policja urządzała wieczorem regularną łapankę na osoby które nie mówiły po polsku, w ten sposób bez problemu mogą sobie nabić statystyki i uniknąć problemów politycznych kiedy trzeba będzie przyznać że to tak zwani patrioci posłali ich kolegów i uczestników naszej blokady do szpitala.

Wkurwili mnie. Policja swoją niekompetencją faktem że bardzo chętnie aresztowali nie grążących ich niczym aktywistów, ale unikali 100 osobowych kibolskich/brunatnych bojówek biegających przez pół dnia po całym centrum, rzecznikiem prasowym który opisywał w superlatywach karność nacjonalistycznych pachołków a demonizował zdecentralizowany proces decyzyjny aktywistów. Liberalne media które siląc się na neutralność nie nazywają rzeczy po imieniu i starają ‚wyrównać wydarzenia’, bojąc się krytyki ze strony prawicy która straciła wszelkie zahamowania w przeinaczaniu faktów na swoją korzyść. I w końcu media prawicowe z Rzepą na czele które starają się udowodnić że wszystko co stało się wczoraj jest naszą winą. Nawet na cholernej Frondzie mieli dość odwagi żeby przyznać że to uczestnicy marszu zaatakowali policję, fakt który rzepa uparcie próbuje przemilczeć albo zepchnąć na drugi, jeśli nie trzeci plan – hej udało się pojmać złapać 100 Niemców!

Written by harce

12 Listopad, 2011 at 14:27

Co kiedy policja chce zamieszek?

with one comment

Na indymediach [1,2] można przeczytać relację z dwóch dzisiejszych akcji, obserwowałem obie, w obu policja wybierała niepotrzebnie konfrontacyjne warianty zachowania. Uwerturą było nie wypuszczenie ani na zalegalizowaną, ani nawet na alternatywną trasę stosunkowo niedużej demonstracji ‚dni gniewu’. Głównym aktem natomiast cudowna kombinacja (przed)wczorajszych rajdów na biura Wolnych Konopi i dzisiejszego zatrzymania wszystkich 6 platform (załadowanych już sprzętem i przystrojonych tirów z naczepami) które miały uczestniczyć w marszu. Oczywiście rzecznik powie tylko o 2 których w ogóle nie dopuścili a nie o wszystkich które kazali rozładować i o zastraszonych kierowcach. Pozostała jedna furgonetka i licząc przyniesione przez anarchistów, młodych socjalistów i polikota 4 tuby.
Efektem tych działań organizatorzy zostali w dużej mierze pozbawieni jakichkolwiek środków do ogarnięcia blisko 10 tysięcznego tłumu. Planowałem robić relację na indymedia a musiałem pomagać nie mogącym się przebić z informacjami aktywistą ‚hemp army’. Przy braku muzyki rosło napięcie, wobec ograniczonych możliwości organizatorów demonstracje próbowała kontrolować policja co powodowało jeszcze większą frustrację. Z tego co właśnie czytam na swój sposób odnotowali to nawet dziennikarze (chociaż znalezienie informacji o marszu zajmuje chwilę…)

Na ul. Dobrej na Powiślu doszło do poważniejszych incydentów. W kierunku policjantów poleciało kilkanaście butelek po piwie i kilka jajek. Sytuacja zrobiła się napięta – policjanci założyli hełmy i tarcze oraz ściągnęli posiłki, marsz się zatrzymał. Napięcie rozładowali organizatorzy, których furgonetka wysunęła się na czoło manifestacji. Wezwali do pokojowego demonstrowania. Od tego czasu częstotliwość antypolicyjnych okrzyków wyraźnie spadła, nie było też kolejnych incydentów.

Tysiące ludzi na ulicach stolicy. „Sadzić, palić”

Organizatorzy robili co tylko mogli żeby masywna demonstracja przeszła spokojnie, dowództwo policji co tylko było w stanie żeby doprowadzić do zamieszek. Pięknym podsumowaniem była pikieta solidarnościowa z zatrzymanymi na Wilczej gdzie starszy stopniem policjant uprzejmie przywitał grupę z którą przyszedłem ciepłym „co tu robicie? domu nie macie? spierdalajcie!”. Następnie policja przystąpiła do ustawicznego spisywania wszystkich którzy odważyli się przyjść na zalegalizowaną uprzednio pikietę….

update:
Na facebookowym profilu Wolnych Konopi (działającym autonomicznie względem reszty organizacji) pojawił się opis zatrzymania ‚tylko dwóch z pośród ciężarówek’; facebook, pastebin (dostępne bez logowania).
Zresztą warto zauważyć że na blisko 10 tysięczną (5-6 według policji która jest tu stroną) demonstrację nie pofatygowali się dziennikarze żadnej z głównych korporacji medialnych, tylko PAP więc jak zwykle mediów dużo przekaz jeden.

Written by harce

29 Maj, 2011 at 00:18

11 listopada na filmie

with one comment

Świetny materiał zmontowany przez Rafe, trochę mojego materiału też się załapało.

Written by harce

6 Luty, 2011 at 13:16