harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

„policja, policja, faszystowskie świnie!”

with one comment

okrzyk stary i na temat, właśnie dostałem:

14 lipca na festiwal filmowy do Krasnegostawu pojechali Mariusz i Iwona ze stoiskiem KWK. Jak dojechali zatrzymała ich policja – wzieli ich na komisariat pod pretekstem „sprawdzenia tożsamości”. Na miejscu zamkneli ich po czym pobili – po twarzy, po brzuchu – tak żeby bolało ale żeby nie było sladów, mimo to mają siniaki. Co ciekawe policja wiedziała, że są z KWK („brudasy z wolnego kaukazu, was to tylko lać”). Jutro albo pojutrze bedzie bardziej szczegolowa relacja na stornie KWK i na indymediach.

ciekawe czy to oznaka nadchodzącej nowej fali represji czy lokalna inicjatywa? w każdym bądź razie liczę że uda się namierzyć tych ofiarnych funkcjonariuszy i otrzymają należą się im nagrodę. swoją drogą dziś z rana obejrzałem w końcu „Sophie Scholl – ostatnie dni” jeszcze bardziej wyrazisty w tym kontekście, przypomniał też dlaczego naszych domorosłych faszystów (niezależnie jaki mundur noszą) należy trzymać pod butem, za wszelką cenę. tak poza tym to autentycznie mnie wzruszył czego się nie spodziewałem.

sporo o osiągnięciach policji można też poczytać na blogu „Policyjna prowokacja” który polecam

Written by harce

18 lipca, 2007 at 20:56

yes meni atakują i zostają zaatakowani

leave a comment »

tłumaczenie informacji którą wygrzebałem z tiketach na riseupie, opublikowana na początku miesiąca, ale dalej aktualna, więcej informacji (po angielsku) na stronie Yes Men w tym linki do artykułów opisujących ich akcje gdzie przekonali 300 reprezentantów „przemysłu” do poniższego pomysłu, oryginalna wiadomość (tylko dla osób mających mejle na riseup.net), jest to raczej prośba o pomoc techniczną, dlatego skróciłem drugą połowę do ostatniego akapitu (reszta to wierne tłumaczenie), na szybko przetłumaczyłem też początek artykułu z angielskiej wikipedii, w razie gdyby ktoś nie wiedział zupełnie nic o Yes Menach, na polskiej wikipedii, ale radzę przeczytać raczej tekst angielski oraz ich stronę

EXXON HAKUJE YES MENÓW

Dzień po tym jak Yes Mani opublikowali satyryczną informację jakoby ExxonMobil planował przerobić miliony ofiar zmian klimatycznych w zupełnie nowe paliwo o nazwie Vivoleum, dostawca łącza zamknął Vivoleum.com, „stronę promocyjną” rzekomego paliwa oraz odciął serwer pocztowy Yes MAnów, w odpowiedzi na skargę której autora nie chcą zdradzić. Dostawca, Broadview Networks, wymusił także usunięcie wszelkich wzmianek o Exxon ze strony TheYesMan.org zanim przywrócił dostęp do poczty elektronicznej.

Yes Meni zakładają że skargę wystosował Exxon. „Jako że parodia jest broniona przez prawo USA, Exxon musiał uznać że ludzie oglądający stronę przyjmą Vivoleum za prawdziwy produkt Exxon, a nie za parodię” powiedział Yes Man Mike Bonanno. „polityka Exxon już teraz przyczynia się do 150.000 śmierci rocznie wynikających ze zmian klimatycznych” dodaje Yes Man Andy Bichlbaum. „Więc być może to prawdopodobne. Cóż za zasoby!”

Po otrzymaniu skargi, 15 czerwca, Broadview dodało „filtr” który wyłączał adres IP Vivoleum.com (64.115.210.58) a także zablokowali możliwość wysyłania emaili z pod głównego adresu Yes Menów (64.155.210.58). Nawet po usunięciu wszystkich logo Exxon z obu stron a we wtorek (19tego) na Vivoleum.com dodano stopkę, Broadview dalej nie wyłączyło filtru. (Stopka głosiła: „Mimo że Vivoleum nie jest prawdziwym programem ExxonMobil, równie dobrze mogła by nim być.”)

Broadview przywrócił dostęp do obu IP w środę, po tym jak strona Vivoleum.com została kompletnie zamknięta a wszelkie wzmianki o Exxon usunięto ze strony TheYesMen.org

O ile ten problem został tymczasowo rozwiązany, historia daleka jest od końca. Tymczasem wynikły dwa większe problemy, ze względu na które proszą o pomoc – grupa Thing.net dotąd spółdzieląca serwerownie między innymi z Yes Menami, ze względu na zerwanie umowy z dotychczasowym dostawcą łącza i coraz większymi problemami z cenzurą wynosi się do Niemiec, więc trzeba gdzieś przenieść serwery należące do Yes Menów i potrzeba dla nich administratora.

film reklamowy i jednocześnie pamiątka ku pamięci ochotnika Regiego (video; mov, angielski – zdecydowanie polecam, prezentowane przez Yes Menów na konferencji przemysłu energetycznego :] )

przy okazji polecam świetny blog o „oil peek” czyli nadchodzącym kryzysie energetycznym „(r)ewolucja”

Written by harce

11 lipca, 2007 at 00:26

zasłona dymna z buraków

3 Komentarze

edycja: po przeczytaniu tego tekstu prosił bym o przeczytanie komentarza do niego.

zanim wszyscy podniecą się dymisjami Leppera i Lipca chciał bym zauważyć że dziwnym trafem wylatują tego samego dnia którego wyszły „taśmy Rydzyka„, Lepper podawał (w „kropka nad i„) że jego biuro przeszukano już w piątek, o tym że Lipiec poleci dziennik pisał w zeszły czwartek wygląda to tak jakby CBA, przygotowało się do dzisiejszej publikacji ( w końcu ministrowie dzień wcześniej znają treść artykułów…), strategicznie odczekali aż temat wejdzie, po czym odpalili własną bombę…

…dymną bo o ile mnie pamięć nie myli Lepper już raz z rządu wylatywał, i wracał (zresztą już ogłosili że „jeżeli okaże się niewinny to możliwy jest jego powrót”, w tym kontekście należało by zapytać co z zasada domniemanej niewinności), Lipiec to z kolei „swój” którego tak jak Marcinkiewicza można użyć i wyrzucić. tak więc za tydzień czy dwa koalicja cudownie się zejdzie, Kaczyńscy pogrożą Rydzykowi paluszkiem, medialnie, ale śledztwa albo przeciągną się w nieskończoność albo umorzą bo „zapis cyfrowy” i „pełno szumów i trzasków” no i wracamy do normy. a no i jeszcze może odbędzie się jakiś niebiesko-demokratyczny pochód. szopka dla frajerów którzy wierzą że cokolwiek by to zmieniło…
a no i oczywiście pozostają jeszcze takie ciekawe kwestie jak np. za ile PiSiorki przehandlowały tą impreze z Lepperem czyli co otrzyma po powrocie… no chyba że nie wróci szybko, sam mówi że propozycji korupcyjnej nikt mu nie składał, to znaczy sam się musiał dopraszać?

no i ostatnia poprawka – propozycja wcześniejszych wyborów (rozwiązania rządu) ze strony LSD jest z ich strony populistycznym strzałem w stopę bo gdyby im się udało i wybory były by przed początkiem roku akademickiego to głosować ruszy mało kto poza śmierdzącą kulkami na mole armią moherowych beretów

Written by harce

9 lipca, 2007 at 20:07

Napisane w media, politycy

G8 – ranni z blokad

leave a comment »

na CIA pojawiło się dziś info o ranionych przez policję podczas blokad, otaczających Heiligendamm dokładniej tej na której akurat byłem czyli bramy zachodniej. jak właśnie podrzuciła mi monster raport niemieckich indymediów o przemocy policyjnej podczas G8 podaje że woda której użyto do spacyfikowania akcji zmieszana była z gazem łzawiącym, o czym sama też wspominała… tego patentu nie stosuje jeszcze polska policja ale filmowałem wykład grupy pigbrother.info pokazującej efekty działania takiej broni, do wglądu na ich stronach, monster miała lżejsze ale podobne objawy.

tak więc dwie rzeczy: po pierwsze nie dość było zupełnie niepotrzebnej przemocy wobec pacyfistycznej do zniesmaczenia akcji, do zepchnięcia ludzi z drogi, a potem 100 metrów w dół zbocza wykorzystano pewnie ze dwie setki policjantów i 9 armatek wodnych, to dodatkowo wodę nasycono gazem łzawiącym który mimo swojej subtelnej nazwy jest bronią chemiczną która w dostatecznie dużym stężeniu może zabić, albo w formie takiej jak tu zadać rany które będą się goić bardzo długo. pytanie jaka jest racjonalność użycia takiej broni przeciwko ludziom siedzącym na drodze, a więc obywatelem których policja powinna bronić było by raczej retoryczne.

za jakiś czas opublikujemy film z tej blokady, a jutro otrzymam kosztorys naprawy mojej kamery która została tam finalnie dobita przez policję.

a właśnie, całkiem fajny reportaż z początku blokady, o dziwo opublikowany w gazecie wybiórczej: „byłem palcem niebieskim

Written by harce

17 czerwca, 2007 at 14:41

Napisane w anarchia, media, represje

draft of a letter to the transmission network „subtitles – new direction”

with one comment

this draft has 2 main parts – why (boring – 1) and how (hopefully interesting – 2) change our working group into something that can actually make a difference in our video-activist community and outside of it.
in this version the idea is mostly my but would never emerge if not for the discussion that I had with Alex and the rest of RaFilm so if it works I own them a beer. and thats gonna cost if it’s meant to be a swedish one…

1

As it emerged from discussion on the meeting in Lund, it might be a good idea to change the main target of our group. As setting up a work flaw for a production of a multi lingual DVD might be interesting, in case of the tools that we used up till now, its far from being a step forward, and what I’m going explain further on, might be actually a step back. I made my mind about that recently, as everybody knows I’m participating in the subtitles group since „re:transmission” in London, and till now I supported the last „plan”, so it might be not a perfect explanation, nor it shouldn’t be considered a finished idea, pleas, write back, do some research, if you get nervous, get a tee, or a beer.

The tools that we used for translating the last DVD was a mailing list and subtitle workshop (windows only, „free” (not FLOSS) software btw), which is being used probably since the rise of indymedia , which is a good few years ago. This way we don’t engage anybody besides the activists in the translation, and it’s not really a collaborative thing, as each of the translators, unless they really try hard has to work alone, as subtitle workshop is a client-side software, and there is no useful way of using it while working as a group. As well the mailing list it self, being brilliant as it is, does not help with the translation management, as its rather a tool of passing/spreading information then a project management tool (of course it can be used for this purpose, I just don’t want to waste time in pointing out whats wrong about it, to put it straight – you can eat a soup with a fork, but why do it if you got a spoon at the reach of your hand?)
As I said, that was and is used for good few years, and for us to document a work-flow on that doesn’t bring us anywhere. It’s like we would decide to describe a standard phone line. Something that I guess has not only been done, but is of no use, besides a historic interest.
The DVD it self can be created by anybody, with an image of the disk being uploaded to one of the servers that we got, to deliver it to all the other groups, it’s not hard to learn how to do it, and we can use the fact that were a network, and for example ask another group to help out with the authoring.

There would be no point in this critique if I wouldn’t have a better idea.

2

What I would propose, and in my consideration, would brilliantly fit into our puzzle(jigsaw?), is a server side subtitle management and translation tool. Not really creating one – they already exist, only until now, they had a different purpose, and needs only small alternations. The one beneath is an example, I don’t say that we have to use this particular one – its meant to show you how it might work. And endorse research on similar systems that I might not know about.
Some of you, probably the „geekier” ones know „launchpad/rosetta” a tool used by canonical, the company behind ubuntu linux, to manage the project, its used for bug reports, blueprints, and few other things that were not interested in. What interests us is it translation part „rosetta” which is the part used for translating not only the system itself but also the software around it and quite any that’s open source and needs a place. Including Democracy Player that all of you should know.
In this place, it would be best if all of you just log in to see how it works, I created a temporary login for this, email me and I’ll send it, or just register yourselfs, then go to translations of democracy then pick one, click it (for example the polish one), anyways what you hopefully see, is a line of the untranslated text, propositions of translation suggested by „rosetta” and then the line to put in your translation, if non of above matches. What is proposed by „rosetta” is what another translator wrote in a translation of another piece of software. When the translation to a particular language is finished (indicated in a graphical form with a color stripe and in statistics, you can see the overall translation progress to all languages for example here: again the main democracy translation site) or even before the whole translation can be downloaded as a .po file, which is a standard open-source language/translation file for a piece of software. Other things that should be noted is that there is no limitation as to how many people can work on one translation at the same time, as they never operate on more then one sentence/line at any given time, other people can see translations that are done at the moment, there progress, and the text of it, and change it, if they think that its not translated correctly.
I think that by now most of you all ready know what I mean. A movie translation, or to start with, transcription, has a format similar to the one seen in the example – it not only can be, but since its beginning is split into lines, marked with time code detailing when they should be shown. So lets say that instead of the text of a program, we get a text of a movie there. Now lets say, we already translated whatever amount of simple movies, like, activist videos from demonstrations. Now every time I got another „x number of people got arrested” or „fuck the G8, shell to hell” the program automatically tells my that somebody before, translated thous to polish as „aresztowano x osób” and „pieprzyć G8, shell idź do diabła”. There more videos get translated the more probable it is that the whole sentences are going to be translated by somebody before, and will just need marking that their right, as language has a limited number of combinations, and we tend to use the same sentences and words, that are in popular use, instead of creating new ones. That rule is used by few more different (open source) programs like translate or OmegaT. .
Going on, lets say, that I got a screening in half an hour, as the revolution is starting, or as usually i forgot that I’m organizing it, the crowd wants to see „surplus” or the „corporation” and my friend who was meant to translate them is pretending that (s)hes out somewhere in Siberia, as (s)he didn’t finish the promised translation. I end up with nothing thanks to a „client side translation” meaning that he/she is translating that on his/her computer, that i haven’t got access to. In case of a server side solution, i just log in, and download whatever is there, cuz that’s better then nothing. Did you notice the „export to .po” link? I don’t think that it would take a lot of work to change the export function to get an „export to .srt or .txt”.
What would be the biggest advantage? That we can group all the existing translators into one place. Instead of film makers and translators both searching for each other, we got one place. You make a video, upload it somewhere so people can see it, and upload the transcript in your language or/and English to one website which runs our brilliant server side translating management tool and zap! – people just translate it. just as they do with every open source program. Just as they do at the moment. But thanks to the fact thatther’s a website with all of them – they are easy to find, easy to translate, easy to download. Further more; we could connect that with the meta data standard. Further more we could decentralize that central side, if we find/write the wright solution – every group could have it’s own part of it, or the whole database on their server, and update them throe a rss/atom feed (or anything else) with all other copy’s. And last but not least – remember what Szczym dreams about? Play our trailer :]. What problem will it to integrate subtitles into Democracy player, if podcasts that people want can be translated nearly instantly, if the author provides the transcript? On the side of developers it would be just acting against their own project, not to include a feature like that…

btw. for native-english – most of You doesn’t even imagine how hard it is to transcribe (write down the whole text) a movie not being a native speaker… doing that takes around 50-70% of the whole translation time, so even if you don’t know any languages besides English, or any other that the video is published in and is your native, you can always transcribe it, and make somebody’s life way easier.

After writing all of that I had a chat with one of the people behind launchpad, trying to get to know if it’s possible to use this piece of software, generally what we got to is that yes, if we sort out the extra coding involved; time-code, export to desired formats and at least an idea how to manage a sheared database/keep it connected, (not to completely split the software one from our translation one, at least if we want to use the basis of rosetta ), he might help but it’s us who should do the work, anyway seeing this particular person interested and positive, convinced me that its a step in the wright direction.
At the moment I wonder with it wouldn’t be possible with a little coding (export feature) adding extra cells for the time next to the translation (so it can be hand edited, and assembled together when exported) and some css magic to hide the stuff that we don’t need, and then connecting that to our website… but thats rather a question for the ones with skills well higher then my own, and only if were not the only people who think that it’s a good idea.

anything to add/correct?

Written by harce

21 Maj, 2007 at 14:37

Napisane w film, internet, media, pomysły

związkowo i zaległości

4 Komentarze

* napisy wstawię w następnym poście, nie miałem czasu się tym zająć, w związku z nadchodzącym zakończeniem semestru, sprawami prywatnymi, urlopem kolegi z pracy, powodzią, 3 trzęsieniami ziemi i na zakończenie tygodnia jeszcze dodatkowo przygotowaniami do akcji strajkowej w jednej z hurtowni… jakoś trochę głowy nie miałem żeby się tym zająć…

* w zakresie związkowym tymczasem, dwie istotne wiadomości

1. strajk ostrzegawczy w Cegielskim (Poznań) – akcja zorganizowana oczywiście przez Inicjatywę Pracowniczą

– To organizacja anarchistyczna. Liczy 12 czy 20 osób. Natomiast w czwartek porozumienie płacowe podpisały z zarządem cztery największe związki zawodowe. W czwartek pracownicy otrzymali po 130 zł podwyżki.
Bolesław Januszkiewicz, rzecznik HCP Cegielski

dziwnym trafem w akcji wzięło udział 200 do 300 osób ze wszystkich działających w zakładzie związków, praktycznie cała pierwsza zmiana… więc coś chyba marnie z komunikacją z dołami w tych 4 głównych związkach… IP domaga się podwyżki o 550zł, bo co prawda średnia w zakładzie to 1500zł, ale jest to średnia dla całej firmy, łącznie z zarządem, a robotnik bez doświadczenia (np. zaraz po technikum) dostaje niewiele więcej niż 600zł, z tytułem mistrzowskim i 25 letnim doświadczeniem niewiele ponad tysiąc… (gazeta) akcja była też sprzeciwem wobec próby uciszenia IP przez 4 większe związki które układają się z pracodawcami… cóż warto by przytoczyć felieton Szarego (z I.P.) opublikowany po tym jak wygrał wybory na przedstawiciela załogi do zarządu

Taaaak…. działacze Solidarnośœci rozdając ulotki i podszywając się pod inną organizację związkową, próbując rozprawić się z moją dotychczasową działalnoœścią, przysporzyli mi zwolenników. Ale jak to się stało, że tak martwiąc się o pieniądze firmy, sami w czasie godzin pracy, lub na godzinach związkowych (a zatem za pieniądze członków swojego związku) rozdają ulotki? I to w sam dzień wyborów – znany działacz Solidarnoœści ze szwagrem i przyjacielem, skoro œświt stali z ulotkami pod zakładem. Nie było ich gdy były zwolnienia. Nie było ich gdy obniżano nam pensje. Wówczas wrodzony rozsądek nacechowany odpowiedzialnością i zrozumieniem tragicznej sytuacji firmy, im na to nie pozwolił.
całość

2. drugą wiadomością związaną z ozzip jest atak faszystów na szczeciński lokal – po pierwsze samo działanie jest ciekawe, konkretniej to czy w ogóle wiedzieli co robią, zawsze fascynuje mnie fakt że faszystowsko nacjonalistyczny model wymarzonej ojczyzny wiąże się z działalnością przeciwko związkom zawodowym czyli przeciwko pracownikom/robotnikom czyli przeciwko największej grupie społecznej… cóż kapitaliści od dawna wykorzystują ich kiedy zabraknie argumentów (vide dyskusja w dodatkach, pod artykułem, kontynuowana na forum anarchistycznym) – mimo wszystko w/w faszyści muszą sobie zdawać sprawę z głupoty którą zrobili bo jakoś nie ma nigdzie bohaterskich relacji, portal „nacjonalista” milczy, i tylko jakieś dzieciaki pyskują na indymediach…

* poza ciągnącym się od roku projektem przetłumaczenia i publikacji rebels with a couse, ostatnio znalazłem ciekawe co nie co i szykuje niespodziankę, najprawdopodobniej w ciągu tygodnia będę wiedział czy uda się ją zrealizować…. a na razie w tym klimacie, chociaż raczej nie na pocieszenie, film o egzekucji Leona Czołgosza z 1901, wygrzebany w bibliotece kongresu

* wow – error czyli bardzo ładne vlepy w razie gdyby w waszej okolicy widać było reklamy windows vista (wypatrzone w statusie chrześcijańskiego bojówkarza)

* żona anarchisty – za jakiś rok na ekrany kin wejdzie melodramat o żonie anarchisty walczącego w hiszpańskiej wojnie domowej ’36, obecność w projekcie Barra daje nadzieje że będzie to film warty obejrzenia

* z nowości wydawniczych – niedługo w księgarniach i dystrybucjach pojawią się 2 dobre książki – Wolin „Nieznana rewolucja. 1918 -1921” oraz Noam Chomsky „Polityka, anarchizm, lingwistyka” – obie wydane przez trojke a to dopiero początek wydawnictw na ten rok :] no i mam nadzieje że dwa filmy zejdą z mojego warsztatu i też dołączą do dystrybucji.
chomski książka

soundtrack: Nouvelle Vague i Mum

(pozycjonowanie: polish neighbour, anarchizm)

Written by harce

31 marca, 2007 at 01:29

Napisane w anarchia, film, internet, związki

gangsta nerd rap, aids, eraser, rowery, biby i zamachowcy

4 Komentarze

„za każdym razem kiedy mówisz „nie jestem uzależniony od netu” jeden torrent umiera”

grzebiąc sobie w sieci tora trafiłem ponownie na pewną stronę gromadzącą duże ilości nielegalnych i przeważnie bezużytecznych treści, ale pomiędzy przepisami na napalm w wiadrze i okradanie automatów cocacoli znalazłem parę mp3 – niestety serwer coś nawala udało mi się ściągnąć tylko jedno, ale klimat mnie zagiął… odkryłem gangsta nerd rap… skład futuristic sex robotz – rap o grach komputerowych, kawałek o zmywarce zrobiony na „one love” massive attack, całkiem dobry kawałek o RIAA/MPAA („fuck MPAA”), bohaterach filmów SF no i niestety spora dawka seksistowskich tekstów jaką musiała zrodzić kolizja środowiska geek/nerd z gangsta rapem… w każdym bądź razie całość opublikowana na cc i do ściągnięcia ze strony – oceńcie sami

podążając dalej tym szlakiem namierzyłem publikowany na cc serial „welcome to the scene” opowiadający o środowisku warez/pirate… niezła wkręta – po obejrzeniu paru odcinków wiem że obejrzę całość, 80% wizji to czaty i monitor komputera. zdjęcia nie są najlepsze, akcja momentami trochę wolna, ale serial cieszy się sporą popularnością, do tego stopnia że powstała nawet jego parodia – „welcome to teh scene„… w każdym bądź razie do tych pierwszych właśnie napisałem z prośbą o zarzucenie feeda democracy playera co na pewno ułatwi ludziom życie ( jest feed dla torrenta ale na democracy nie działa poprawnie)

z innych rzeczy:

* wybiórcza poza zmianą designu swoje strony opublikowała też naprawdę dobry artykuł o aids, myślę że dużo lepiej wyjaśnia też sprawę pewnego skurwiela niż nieszczęsny artykuł na ten temat na indymediach („od tragedii do skandalu„) którego publikacja z mojego punktu widzenia była niezła farsą w wykonaniu stałego duetu mal i bouda, wystarczy spojrzeć w archiwum imc-pl-red

22-letnia prostytutka stojąca na trasie Warszawa – Gdańsk o sobie: – Jestem nosicielką od co najmniej trzech lat. Z czegoś muszę żyć, ale prawie wszyscy, którzy chcą mnie mieć, szukają seksu bez zabezpieczeń. I mają. A co będzie potem, to ich sprawa („Prostytucja jako problem społeczny, moralny i zdrowotny”, praca zbiorowa pod redakcją A. Jędrzejko, Warszawa – Pułtusk 2006).

* testuje właśnie nowy program do bezpiecznego kasowania plików – eraser – nadpisujący dany sektor kilkadziesiąt razy i ogólnie niszczący ślady na parę innych wymyślnych sposób, ma parę ciekawych funkcji których mi brakowało, np. czyszczenie całego wolnego miejsca na dysku, planowane kasowanie i pewnie więcej których jeszcze nie obadałem

* w piątek zajebano mi rower kiedy zamykałem sklep, o czym napisałem bardzo długą notatkę której całe szczęście nie opublikowałem… szkoda go o tyle że skończy w kanale bo nikt normalny by takiego złomu nie kupił… a przy okazji wiecie jak ukraść rower?

* wstawiłem ikonkę o którą zaraz ktoś się obruszy w którąś stronę, więc dla wyjaśnienia, chodzi o symbolikę postaci komiksowej „v for vendetta” – nie urzekł mnie film, nie czcze guya faweksa – po prostu nie chce mi się teraz przeglądać komiksów w poszukiwaniu odpowiedniego kadru, a irytowały mnie już znaki zapytania jako mój portret, jeśli ktoś nie czytał komiksów i nie ma 20€ pod ręką – v for vendetta torrent – ja obecnie poluje na papierową wersję po charity shopach i targowiskach staroci

Remember, remember the fifth of November,
The gunpowder, treason, and plot,
I know of no reason why the gunpowder treason
Should ever be forgot.
Guy Fawkes, Guy Fawkes, ’twas his intent
To blow up the King and Parliament.
Three score barrels of powder below,
Poor old England to overthrow;

*Polish FA Fundraiser” – najwyraźniej dużo czasu zajmie zanim sprostuje się kwestię „polskości” F.A.

(pozycjonowanie: polish neighbour, anarchizm)

koniec przekazu

Written by harce

15 marca, 2007 at 05:35

podcastem; cashback, android i jazz z boliwii

leave a comment »

czyli 3 filmy zassane dziś przez moje democracy

przez blog eryki lust trafiłem na krótkometrażowy film cashback, który z pod podanego przez nią linka usunięto, ale jak wiadomo w naturze, a tym bardziej internecie, nic nie ginie, film zdecydowanie polecam… krótkometrażówka zresztą, została rozwinięta w film pełnometrażowy, zawierający w sobie wcześniejszą historię; 2 minutowy trailer, tymczasem, jak wynika z trailera, główny bohater cierpi na bezsenność, pracuje nocami i najwyraźniej wszystko z powodu ukochanej Suse? …hm

drugim filmem dnia dzisiejszego jest android 207, 10 minutowy film animowany (stopklatka), uwielbiam animacje poklatkową ale ten film mnie po prostu rozwalił – zdecydowanie warto obejrzeć, co więcej autor, nagrodzony i sprzedający swoje filmy na DVD, publikuje też wszystkie swoje towary w sieci, więc można je zassać podcastem

i na koniec poważniej ale tylko na tyle na ile wygląda ekipa filmowa kręcąca koncerty przy użyciu światła świeczek… bolivian rhapsody.

One Jazz musician and a small production crew went to Bolivia hoping to create something that could provide help for the poor of Bolivia In the end, the warm hearts and rich culture of the Bolivian people wound up giving them more then they could ever hope to give in return

w połączeniu z faktem że celem rzeczywiście było nagłośnienie kwestii i foundrising, brzmi dość czerstwo, ale ogólnie byłem pozytywnie zaskoczony, efektem jest całkiem ciekawe 20 minut z niezłą muzyką, film jest reklamowany poprzez sieć indymedia (dostaliśmy mejla na listę imc-pl-video) i zapewne pokarzemy go na następnym pokazie revoltu

(btw. wszystkie filmy można znaleźć i ściągnąć używając democracy player)

(pozycjonowanie: polish neighbour, anarchizm)

Written by harce

7 lutego, 2007 at 02:01

Napisane w film, internet, recenzje

zawał symultaniczny

leave a comment »

jakiś czas temu Maxigas napisał na blogu krótki tekst na temat swojego latopa – „Laptop Love” – który bardzo polecam… na bazie Freuda i Lacana, oraz swoim przykładzie, reinterpretuje on stosunek człowiek-technika, dochodząc do wniosku że swoje ręce może już po prostu uznać za urządzenie przekazujące dane pomiędzy jego mózgiem i laptopem, dokładniej:

(…)My laptop is my organ just as my hands are. Or probably more, if i think about that the main function of my hands is merely to serve as part of the input interface to my laptop. Most of the time my hands are just part of the technology that connects me with my laptop, much like my neck is only there to interface my head and torso.(…)

związek Maxigasa z laptopem przedstawia się nad wyraz romantycznie, mój jeszcze do niedawna wyglądał mi raczej na love-hate relationship, do około jakieś pół godziny temu kiedy na forum anarchistycznym zauważyłem dane nazioli świeżo opublikowane z mojego loginu, acz nie przeze mnie… przy objawach stanu przedzawałowego tak u mnie jak i w CPU mojego lapa zmieniłem 10 kluczowych haseł, robiąc wszystko żeby keyloger potencjalnie siedzący w moim systemie nie był w stanie ich przechwycić,
cpu zawał
zanim dostałem wiadomość że cała sytuacja wynikła tylko dlatego że kiedyś nie wylogowałem się/zapisałem hasło do mojego loginu na komputerze jednego ze znajomych…
gdyby nie zacinający się „force” monolake, który oddaje dramatyzm chwili, idealnym alternatywnym podkładem dla chwili było by „zespolenie rytmu” 1984…

morał z historii – dzieci, nawet jeśli hasła trzymacie zaszyfrowane opensoursowo, paroma różnymi algorytmami, łącznie z profilem przeglądarki… pilnujcie żeby nie zostawić haseł u znajomych, regularnie zmieniajcie hasła nawet do głupich forów, oraz pamiętajcie żeby zawsze mieć najlepsze kraki wiodących programów antywirusowych… (a przy okazji hardcore typu gmer nie zaszkodzi)

przy okazji, wyszukując trop IP podejrzanego o zamach trafiłem na stronę gdzie pokazują cycki

(pozycjonowanie: polish neighbour, anarchizm)

Written by harce

3 lutego, 2007 at 01:12

skończone tłumaczenie anargeek manifesto

with one comment

z drobnym poślizgiem skończyłem tłumaczenie anargeek manifesto, podziękowania należą się amebie za korektę, oraz parę poprawek, zarówno tych uznanych jak i tych z którymi się nie zgodziłem

···························
·· a n · a n a r g e e k ··
······ m a n i f e s t o ··
················ v 1 . 1 ··
···························
Jestem anargeekiem. Anarchogeekiem. Anarchistą i geekiem, miedzy innymi.
· · ·
Jestem geekiem, ponieważ mogę się uważać za jednego z tych którzy lubią używać, rozumieją i lubią modyfikować te dziwne urządzenia nazywane komputerami..
Jestem geekiem, ponieważ jestem ciekaw w jaki sposób działają. Zastanawiam się co zrobić z ich programami i ekscytują mnie niezbadane jeszcze sposoby ich użycia.
Jestem geekiem, ponieważ te maszyny są częścią mojego codziennego życia. Używam ich jako zegarka, odtwarzacza dźwięku, biblioteki, maszyny do pisania, maszyn do kawy, jako telefonu czy pamiętnika. Przede wszystkim jednak są dla mnie szerokim polem do popisu – moim placem zabaw. Wspomaganiem komunikacji, odkryć, kreatywności.
Jestem geekiem także ponieważ w pewnym punkcie całkowicie przywiązałem się do komunikacji cyfrowej. Niemalże codziennie, jeśli nie wiele razy dziennie, czytam mejle, poświęcam czas administracji serwerów, opiekuje się siecią. Dzielę się z innymi, zdobywam informacje, ucze się i wymieniam wiedzę przez fora, listy mejlingowe, rozmaite strony, spotykam się na czatach lub IRCu.
Dalej, jestem geekiem ponieważ lubię to określenie. Było ono zniewagą, lecz zostało odzyskane przez tych których dotyczyło, zostało zmienione w coś pozytywnego i dało początek społeczności, tak jak w przypadku paru innych „mniejszości kulturalnych”.
· · ·
Jestem anarchistą ponieważ odrzucam model społeczeństwa opartego na dominacji. Jestem przekonany, że samodzielne określenie zasad i wzajemny szacunek są we wspólnocie nie tylko możliwe i pożądane, ale możliwe do osiągnięcia przez równość, solidarność i samostanowienie.
Jestem anarchistą ponieważ jestem rozwścieczony przez te struktury społeczne które ciągle powodują masową eksploatacje, cierpienie i śmierć. Chcę się przyczynić do upadku tego systemu, poprzez uczestnictwo w zmaganiach społeczności i zaangażowanie w radykalne oddolne inicjatywy.
Jestem anarchistą, ponieważ widzę moje codzienne życie jako okazję do sprawdzenia moich ideałów. Jestem gotów łamać normy społeczne poprzez odmowę udziału w konsumpcji i wyścigu szczurów, poprzez odrzucenie wyalienowania, poprzez dekonstrukcję opresyjnych i dominacyjnych zachowań, poprzez rozwijanie kolektywnych i egalitarnych alternatyw.
Jestem anarchistą, także dlatego że mam tendencję do sceptycyzmu wobec „oficjalnych” informacji, chcę być krytyczny wobec mediów głównego nurty i instytucjonalnych, ponieważ kreują one naszą wizję świata poprzez przemilczenia, kłamstwa i dezinformację. Odrzucając samozwańczą obiektywność, poszukuję innych źródeł informacji i zdobywania wiedzy, alternatywnych narzędzi generowania i przekazywania wiadomości.
Jestem anarchistą, ponieważ staję przeciw paranoi ogarniającej społeczeństwo dzięki manipulacji ludzkimi lękami. Odrzucam kryminalizację, gromadzenie danych personalnych i opresyjne działania podejmowane przez władze wobec biednych, niższych warstw społecznych i aktywistów.
Oczywiście że musimy stawić opór.
· · ·
Jestem anargeekiem, ponieważ chcę połączyć technologiczną kreatywność i znajomość komputerów ze względami etycznymi i polityczną praktyką. Kiedy myśl daje praktyce znaczenie i kierunek, praktyka wciela w życie myśl i daje rzeczywisty wyraz ideom.
Jestem anargeekiem, ponieważ chcę żyć w społeczeństwie którego podstawą jest wolna wola, samostanowienie, dobrowolna współpraca i wspólna wiedza. Dlatego wspieram ruch wolnego oprogramowania, który jest efektem dobrowolnej współpracy tysięcy, pozwalając każdemu nie tylko dzielić się wiedzą i zrozumieć, ale też aby modyfikować i rozpowszechniać programy komputerowe.
Jestem anargeekiem ponieważ nie chcę być zniewolony ani przez system polityczny, ani komputerowy. Kiedy państwa nakładają prawa na swych obywateli, zamknięte oprogramowanie narzuca „standardy” na użytkowników. Kiedy władze powstrzymują agitacje i nowe myśli poprzez represje, firmy próbują zniszczyć alternatywę przez patenty. Chcę być w stanie sam decydować o swoim życiu, tak jak i chce móc zrozumieć, modyfikować i tworzyć narzędzia których używam.
Jestem anargeekiem, także ponieważ chcę stawić odpór niekończącej się konsumpcji narzucanej przez kapitalizm, podtrzymujący produkcję dóbr, dosłownie wyrzucając i marnując zasoby, jednocześnie manipulując ludzkimi umysłami, bezustannie. Przywracam do życia niemodny, „przestarzały” sprzęt, reanimuje go przy pomocy odzyskanych części, uwalniam go przy pomocy wolnego oprogramowania. Lubię dobijać do granic możliwości starych maszyn, tworząc zamiast konsumować, w wielkiej próbie zmieszania wyobraźni z polityką.
Jestem anargeekiem, ponieważ czuję potrzebę zaburzenia pewnych nastrojów trzymających się społeczności z którymi mam do czynienia. Chcę żeby kultury radykalnej lewicy i alternatywy komputerowej poznały się nawzajem z paru powodów: koniecznie należy stawić czoła silnej kulturze seksizmu zakorzenionej wśród geeków, stworzyć i wcielić w życie krytykę wysokiej specjalizacji którą jest wiedza komputerową; tak jak konieczne jest, aby ruchy bojowe zrozumiały potencjał sfery cyfrowej.
Jestem anargeekiem też dlatego, że komputery stanowią wspaniałym medium do tworzenia i rozpowszechniania niezależnych informacji. Tak więc uczestniczę w sieciach alternatywnych informacji takich jak Indymedia: niezależnego medium rozpowszechnionego na cały świat i otwartego dla wszystkich, które przełamuje barierę pomiędzy aktorami/widzami/dziennikarzami i porusza tematy które główne media nieprzerwanie ignorują lub odnośnie których dezinformują.
Jestem anargeekiem, ponieważ nie chce pozostać niemym, nic niewiedzącym, lub broniącym się przed nową wiedzą, wszystkowiedzącym. Chcę pozostać otwartym na wiedzę, uczyć się i uczyć innych, dzielić i odkrywać umiejętności o których nigdy nie słyszałem, spoglądać poza krawędź kieliszka. Odrzucam stosowanie się do tradycyjnej hierarchii stwarzającej pozory jakoby starsi i przełożeni wiedzieli cokolwiek więcej w zakresie danej pracy tylko dlatego, że są starsi.
Jestem anargeekiem, dalej, ponieważ jeżeli komputery wspierają kontrole społeczną i dominację, wierzę że mogą być też użyte jako narzędzia samostanowienia, komunikacji i działalności wywrotowej. Jako że wiedza jest znacznie bardziej użyteczna kiedy jest współdzielona niż zachowana dla samego siebie, uczestniczę w warsztatach dzielenia się umiejętnościami, lub angażuję się w tworzenie wspólnych niekomercyjnych narzędzi i „usług” jak autonomiczne serwery, darmowe punkty dostępu do internetu, strony internetowe czy projekty solidarnościowego wsparcia sprzętem…
· · ·
Ten manifest nie ma na celu przemówić w twoim imieniu. Zachęcamy do jego częściowego przyswojenia, poparcia, całkowitego odrzucenia. A ponieważ jest tyle anargeeków ile poszczególnych osób, zachęcam wszystkich do napisania i wprowadzenia w życie własnego manifestu, eksperymentowania z ideami, namalowania własnego graffiti lub ASCII !
Tworzenie idoli, przywództwo i pasywność? Nie, dziękuję! Każdy może stworzyć i przeprogramować siebie samego, siebie samą!

Grudzień 2002,
darkveggy.
Tłumaczenie na angielski
darkveggy,
Czerwiec 2004.
Mirabile nowy paragraf do v1.1,
Marzec 2005.
Tłumaczenie z angielskiego na polski
harc, korekta ameba
Styczeń 2007
· · ·
Nota tłumacza: geek oznacza coś w rodzaju nawiedzonego informatyka, komputerowca, pierwotnie stworzone jako obelga, zostało odzyskane przez środowisko informatyków i nadano mu pozytywny wydźwięk. Anargeek to skrót od anarchogeek. Chociaż anargeek nie brzmi najlepiej, od razu jest zrozumiałe w języku Francuskim w którym powstało, zakładając że czytający zna znaczenie słów anarchista i geek. Przede wszystkim jednak pozostano przy nim dlatego że anarchogeek jest już znane jako nazwa bloga (Rabbleja z sieci Indymedia – anarchogeek.com).
Copyleft opublikowano na licencji Creative Commons Atribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 license.

ostatnio przetłumaczyłem też stronę anarchist yellow pages tłumaczenie wymaga jeszcze paru poprawek, ale zasadniczo już daje radę, oraz napisy to reportażu o transmission network, filmik i napisy, hosting jak zawsze na obin.org

Written by harce

31 stycznia, 2007 at 18:47