harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

Archive for the ‘pomykanie’ Category

kolejna wizyta w rossport

leave a comment »

znowu przyjechałem na trochę do obozu solidarnościowego w Rossport. jesienno-zimowe deszcze zmieniają wszelkie nieutwardzone powierzchnie Erris w bagno a sztormowa pogoda zadecydowała o zwinięciu namiotów już we wrześniu, od wtedy obóz stacjonuje w podarowanym kampanii Shell to Sea domu.
pełni uroku pogody doświadczyłem przez ponad pół godziny brodząc w błocie próbując przejść „skrótem” do biura gdzie mamy łącze, ciemno, siecze deszczem więc chciałem przejść szybciej… gdyby nie to nie uwierzył bym że zbocze góry może składać się głównie z błota, rosnących na nim kępek trawy i sporadycznie jakiegoś kamienia. w oczach stanęły mi sceny z pewnego dość absurdalnego programu o survivalu w irlandii.
z większych zmian zniknęło też tzw „compund” czy plac budowy w miejscu gdzie rurociąg wychodzi na brzeg. biuro zagospodarowania przestrzeni „An Bord Pleanala” odrzuciło proponowany przebieg lądowej części rurociągu więc budowa przeciągnie się pewnie o kolejny rok.

od poniedziałku do czwartku mają się odbywać kolejne rozprawy aktywistów w sądzach w Ballina i Bellmulet, w sumie kilkanaście różnych spraw, ponad 20 osób w tym część z poza irlandii. wieczorem dom odwiedził jeden z dłużej działających w kampanii aktywistów (od 2005), Niall Harnett który w podziałek albo wtorek najprawdopodobniej usłyszy wyrok więzienia za akcje obywatelskiego nieposłuszeństwa. z tego samego powodu w więzieniu spędził już kilkanaście dni w lipcu, jednak tym razem dostanie pewnie około pół roku. dobry tekst na temat funkcjonowania policji (tzw „gardai” czyli „garda síochána”) w irlandii pojawił został właśnie opublikowany na blogu „living in rossport” który prowadzi inny mieszkający tu aktywista. opis instytucji „garda ombudsman” która teoretycznie ma kontrolować policję a w praktyce nie ma do tego uprawnień ani niekoniecznie jest tym zainteresowana przywodzi na myśl Polskę z naszym wspaniałym systemem sprawiedliwości. swoją drogą kłania się też irlandzki raport na temat pedofilii w kościele katolickim;

Niedawny raport na temat nadużyć wśród duchowieństwa krytykował gardę za kulturę poddaństwa wobec władz kościelnych, „szokująca pobłażliwość” w ich odmowie badania skarg na temat księży i „zupełnie niewłaściwe relacje” pomiędzy najwyższym kierownictwem policji i kleru których uważali za „poza swoją kompetencją”. Jeśli zamienić archidiecezje na Shell można by tak opisać nieprawidłowości w relacjach między gardą i Shellem w hrabstwie mayo w ciągu ostatnich dziesięciu lat w trakcie których gardziści konsekwentnie brali stronę jeden ze stron konfliktu, pozbawiając okolicznych mieszkańców głosu i wszelkich złudzeń.

Dziennikarz Michael McCaughan w trakcie Ken Saro Wiwa Memorial Weekend – 28/11/09

tymczasem ocieplamy dom, dyskutujemy założenie spółdzielni spożywczej i szykujemy się do kolejnych potyczek z shellem.

Written by harce

5 Grudzień, 2009 at 22:25

szyfrowanie TBwych dysków to nie rurki z kremem

5 komentarzy

na chwilę wpadłem do dublina przygotować małą niespodziankę dla policji w razie gdyby postanowili zarekwirować sprzęt na którym pracują video aktywiści w obozie solidarnościowym w Rossport.

truecrypt
750GB szumu on the way :]

dla osób które nie znają jeszcze tego programu; TrueCrypt to świetny open sourcowy (bezpłatny) program szyfrujący pozwalający na tworzenie zaszyfrowanych „schowków” (woluminów) lub zaszyfrowanie całych partycji/dysków (i w przypadku windowsa całego systemu), oraz tworzenie ukrytego wewnątrz tych kolejnego poziomu zaszyfrowanych danych których obecność jest trudna do udowodnienia. w razie konieczności pozwala to na podanie hasła do ‚zewnętrznej’ warstwy bez zagrożenia dla ukrytych danych.

co do samego video – kolektyw revolt video kolektywnie powstał z grobu i zaczął publikować towar z Rossport na politube jeszcze dziś dwa kolejne video z akcji (dokumentacja), a za parę dni może dużo ciekawszy i wyższej jakości towar. jutro wracam na północ i biorąc pod uwagę ostatnie wyroki ciężko powiedzieć kiedy wrócę.

btw. gazprom chyba wymyślił sposób na aktywistów – nazwa przeciw której politycznie poprawnie nie da się protestować – Gazprom seals $2.5bn Nigeria deal

Written by harce

1 Lipiec, 2009 at 02:41

wyjazd i wykład

leave a comment »

zgodnie z tradycją o wyjeździe pisze tydzień-dwa po sprawie, no ale cóż jakie życie taki rap

udałem się ostatnio do polski na zjazd kolektywu indymedia i żeby dać wykład na temat indymediów w ramach konferencji „Ekonomia alternatywna – Alternatywny ekonomiczne i medialne wobec kryzysu kapitalizmu” który chociaż nie poszedł tak jak bym chciał i mimo małej frekwencji obrodził nam nowym wolontariuszem więc uznaję go za udany.
w ramach radykalnej transparentności, dostępna jest prezentacja, konspekt, notatki i nagranie. nad treścią chce jeszcze popracować tak żeby na przyszłość gotowy był na prawdę dobry i dobrze udokumentowany materiał, będę bardzo wdzięczny za komentarze i wytknięcie braków.

bardzo ciekawy był też wykład chłopaków o tutturu – platformie sprzętowo/softwarowej umożliwiającej uproszczoną ‚logistykę mediów’, przy którym sporo też było mowy o youtube i wyłaniającym się groźnym modelu korporacyjno – własnościowej sieci. projekt jest dość masywny i wypadało by poświęcić oddzielną notatkę, tymczasem nagranie z wykładu, prezentacja.

najważniejszym punktem programu zdecydowanie było spotkanie indymedia które miało stanowić pierwszy krok w procesie rewitalizacji indymediów, tak kolektywu jak i strony – jak to zostało ujęte w prezentacji; nowe – lepsze – indymedia. prace w toku, wsparcie tak techniczne jak i intelektualne mile widziane, część prac toczy się na crabgrasie imc-pl można też wpaść na irca (#poland na irc.indymedia.org).
miło wiedzieć że poranne pogawędki przy kawie na angielskim dworku czasami przeradzają się w coś co ma szanse.

jako ciekawostka – statystyka – w niecały tydzień przemieszczałem się;
1 samolotem,
1 autokarem,
2 promami,
3/4 TIRami,
8 pociągami,
bliżej nieokreśloną liczbą samochodów.
na trasie zaliczyłem Londyn, Bruksele, Berlin, Poznań, Warszawę, oraz 3miasto i kolejny raz musiałem spać przy autostradzie w północnej francji, w związku z czym więcej na stopa tam nie jeżdżę, foch.

Written by harce

13 Czerwiec, 2009 at 19:07

wo the fuck ist Siegen?

leave a comment »

wróciłem do Dublina, jak zwykle przywitany deszczem, od czasu ostatniego posta posiedziałem chwilę w Berlinie, potem stopem pojechałem w odwiedziny do znajomego z Siegen (nocując na świeżo założonym skłocie i stołując się na drugim zalegalizowanym, obecnie funkcjonującym jako centrum kulturalne), świetna i bardzo gościnna załoga. stamtąd dzień później niż planowałem stopem przez belgię do francji i przez anglię do domu…
wszystkich próbujących się dostać do anglii przez Calais może zainteresować fakt że pieszy pasażerowie nie są wpuszczani na promy w nocy a terminal jest zamykany więc jeśli nie wjedzie się na prom od razu tirem to można skończyć tak jak ja nocując pod tym wspaniałym dziełem francuskiej architektury i myśli technicznej. oczywiście nie omieszkałem dodać tej informacji na hitchwiki .

swoją drogą okolica wokół portu z Calais wygląda dość surrealistycznie, wszędzie ogrodzenia z drutem kolczastym, wielka fabryka w tle, dochodzące w wydm rozmowy „nielegalnych” imigrantów próbujących przedostać się do anglii, huk rozpędzonych tirów, patrole uzbrojonych strażników/policjantów/żołnieży(?)… taki mały oblężony bastion wewnątrz twierdzy europa, podobnie wygląda eurotunel ale wokół niego nie miałem okazji pochodzić na piechotę (przez parę długich zimnych godzin).

ciekawostki:
• poznałem właściciela domeny hackbill.com, nie często jadąc na stopa dyskutuję na temat hakowania, stawiania VPNów i partii piratów
• według belgijskiego biznesmena jego chińscy producenci narzekają na blisko 50% spadek zamówień, temat praw pracowniczych coś szybko mu umykał
• w Siegen działa anti-anti-antifa a w centrum społecznym/kulturalnym „veb” dostępne są tylko napoje produkcji lokalnej ale za to wybór jedzenia ze śmietnika pobliskiego supermarketu przewyższa ten w mojej lodówce
(product placement dla ameby ;])

Written by harce

27 Kwiecień, 2009 at 21:23

Napisane w dublin, pomykanie, prywata, skłoting

Tagged with ,

und zurück

leave a comment »

od wczoraj jestem z powrotem w dublinie, co ciekawe od kiedy tu jestem jeszcze nie padało, czuję się nieswojo…

w zasadzie chciałem napisać tylko to ale i tak dodam że berlin daje rade :]. znowu, po drodze, spędziłem tam dwa dni (a w zasadzie to dwie noce), tym razem mieszkając u panny M. która zapewne nie omieszka puścić w świat podłej plotki odnośnie dłuższego niż planowany postoju. oczywiście wszystko to nieprawda, a tak w ogóle to jej wina.

uwagi z berlina:
• za ponad 80 metrowe mieszkanie o wysokim standardzie w centrum można płacić tyle samo co ja płacę za swoją klitkę w domu dzielonym z dwiema innymi osobami
• mają świetne falafele które w zestawie z półlitrowym piwem i tak kosztują mniej niż najtańsze falafele w centrum dublina
• te same uwagi dotyczą w zasadzie wszystkiego (przy porównaniu berlin-dublin) z wyjątkiem cen guinnessa
• ogólnie ceny w berlinie sprawiają też wrażenie zbliżonych jeśli nie niższych niż w warszawie (a mieszkania na pewno są tańsze)
• poleciłbym świetny bar w berlinie ale najpierw muszę ustalić jak się nazywał i jak tam dotarliśmy :P naprawdę bardzo fajny lokal prowadzony przez anarchistyczny kolektyw… mam nadzieję że warszawska cykloza (którą też polecam) będzie sobie radziła równie dobrze :)

Written by harce

30 Sierpień, 2008 at 19:45

Napisane w pomykanie, prywata

online

leave a comment »

wróciłem do miasta.

w ciągu ostatniego tygodnia zaliczyłem 3 łańcuchy górskie (beskidy, tatry i bieszczady). pochodziłem sobie po górach i lasach, pozalegałem na łąkach, sporo czasu przegadałem… o czym warto wspomnieć z tego okresu to;
– zjazd Federacji Anarchistycznej na której w końcu przeszły spore zmiany i chociaż spowolnione ze względów formalnych (sporo musi zostać zatwierdzone dopiero na następnym zjeździe żeby zachować porządek) zapowiada się że ten i następny będą kluczowe dla odnowienia FA (lub ją pogrzebią) ogólnie optymistycznie. dokładniejsza relacja oczywiście w biuletynie pozjazdowym.
– niezwykła gościnność Bizona i jego wesołej kompaniji z którą zabawiłem na pogórzu ze 3 razy dłużej niż zamierzałem a blisko było żeby uroki okolic przykuły mnie tam na jeszcze dłużej… ;]
– podobnie wielka gościnność Jędrka z rodziną, warto podkreślić że najwyraźniej umiejętności kucharskie są u nich dziedziczne :]
– mam dość mocne wrażenie że tak sobie podróżując przez południe kraju nie spotkałem osoby z którą gadał bym dłużej a nie miała by kogoś bliskiego kto wyemigrował. opisywanych przez prasę powrotów na masową skalę coś dalej nie widzę
– podobnie jak i wielkiej poprawy warunków pracy, kumpel zapier* na szlifierni 8 godzin 5 dni w tygodniu w systemie 3 zmianowym i zarabia ledwie ponad 1100zł na rękę. zobaczymy, mam nadzieję że uda się u nich w końcu zorganizować ludzi i coś zmienić
– ale to tylko ‚może’ bo gdzie bym nie gadał zawsze ta sama historia; ludzie są zupełnie bierni, pozbawieni zainteresowania nie tylko spraw które rzeczywiście mogą być dalsze ich życiu (powiedzmy prawa zwierząt) ale i bezpośrednich jak akcja wymuszająca należne i obiecane miesiące wcześniej podwyżki.

a teraz 716 nowych pozycji w kliencie rss, całe szczęście mniejsza ale też niezła ilość mejli i inne radości powrotu do cywilizacji. z już wyczajonych niusów; pod moją nieobecność wyszła wersja alfa modu open arena ‚class war’ – zaczynają się powoli prace nad scenariuszem i już poszły w obieg pomysły dyskutowane na obozie :]

Written by harce

24 Sierpień, 2008 at 17:12

idę w las póki czas

leave a comment »

właśnie kończę pakowanie sprzętu, po drodze przez miasto zgarniam namiot federacyjny (Warszawska Grupa Anarchistyczna posiada na stanie wojskową dychę :] ) i jadę w góry, na miejsce nadchodzącego wielkimi krokami 2 obozu Federacji Anarchistycznej. parę rzeczy trzeba na miejscu jeszcze dociągnąć, między innymi aprowizację (w tym roku na ile się tylko da od lokalnych rolników) i tym podobne pierdoły. gdyby ktoś się jeszcze nie zdecydował to zapraszam – miła ‚chiloutowa’ impreza, parę warsztatów/wykładów (w praktyce pewnie 2 razy więcej niż zaplanowane, na pewno więcej o mój o elektronicznej paranoi :] i integracja bez tępego chlania (warunki temu nie sprzyjają :] )

ze względu na ograniczony czas pobytu w ‚kraju’ pewnie nie dosiedzę do końca obozu i ruszę dalej w kierunku jury albo bieszczad, jeszcze nie wiem. w każdym bądź razie od teraz, zapewne do końca przyszłego tygodnia jestem AFK/offline.


zdjęcie z poprzedniego obozu

tak więc jak to śpiewali panowie z hecklekota – ‚ide w las póki czas

Written by harce

14 Sierpień, 2008 at 15:43

Napisane w anarchizm, pomykanie