harce

harce 1. «swawolna zabawa» 2. «popisy zręczności i gonitwy w jeździe konnej» 3. «sz»

ogólnie muzycznie

3 Komentarze

ameba podrzuciła mi linka do Coreline którego parę kawałków już miałem, ale bez nazwy, więc chwała jej za to, włączcie sobie „Point of Transience”, z w miarę nowych odkryć warta polecenia jest też płyta pan:core „ich bin kein machine” może nie wybitne ale miło wchodzi :]
no i jeżeli nie znacie sam serwis jamendo, będący świetną bazą copylefotwej (darmowej i legalnej) muzyki, dzięki wtyczce do mojego rhythmboxa (taki linuxowy winamp) mogę sobie na żywo puszczać z niego muzykę, np. wpisuje „noise” i sobie słucham, za darmo i legalnie :] (nie żebym się legalnością specjalnie przejmował) jest też wtyczka do last.fm
dalej, z bardzo zaległych informacji muzycznych: dość dawno temu wyszła nowa płyta dresden dolls, jak zwykle zabójcze teksty i ciekawa muzyka, chociaż wolałem poprzednie płyty, jakieś dwa i pół roku temu wyszła inna świetna płyta alarm will sound grający utwory aphex twin na klasycznych instrumentach… tytuł płyty „acustica„, do znalezienia „na wiodących serwisach z torrentami” – gorąco polecam.
no i dla dopełnienia, hipisiarsko-lajcikowo, ambient, brian eno & david byme „my life in the bush of ghosts” oraz ciężej; muslimgauze świetny noise, miejscami psychodeliczny, pełen „arabskich” motywów, polecam płytę „rhodesia”

no i w razie gdyby ktoś nie znał ostatnimi czasy mój ulubiony polski zespół, w równym stopniu za teksty co za muzykę (chociaż ta może być dla niektórych ciężkostrawna); Hercklekot, dla osób nie przepadających za digital hardcore proponuje po prostu poczytać teksty z których niektóre na prawdę zaskoczyły mnie poziomem i przekazem z którym obecnie równać może się tylko biała gorączka

Reklamy

Written by harce

21 Czerwiec, 2007 at 11:38

Napisane w media, recenzje, software

zwolnienie :)

2 Komentarze

siedzę proszę ja was sobie spokojnie w sklepie, klepie w laptopa o czym w osobnym poście, a tu wpada „szef” z jakimiś papierami do podpisania że dla ochrony, na papierze prawie nic, miejsce na moje dane osobowe, żadnej informacji do kogo to idzie wolne miejsce nad całą treścią tak że wstawić można co się zechce, i w sumie to już raz nam to wcześniej zostawiał do podpisu – podpisz to – sorry nie podpisze (wyjaśnienie) – to cię zwolnimy – no to proszę bardzo, na wyjściu przypomniałem żeby w przyszłym tygodniu była kasa za zeszły (dostawaliśmy wypłaty z przesunięciem) – chyba żartujesz – ależ nie, całkiem serio, czy muszę dzwonić do związku? – to co spotkamy się w sądzie – spoko, do zobaczenia i poszedłem

na czym polega dowcip? na tym że dziwnym trafem akurat dzień wcześniej skopiowałem sobie na swój dysk nagranie z kamer bo potrzebowałem (kompromitujących) zdjęć naziola który robił u mnie zakupy, tak że mam przy okazji dowód że tam pracowałem (na czarno), dzisiaj zresztą pod tą samą kamerą typ wręczył mi wypłatę (w gotówce bez wymaganego payslipa), o ile fakt pracy na czarno mi zupełnie nie przeszkadzał (mimo że oczywiście byłem tego nie świadomy) to zwolnienie mi się nie spodobało więc jedziem; brak dodatku za nocki, niedziele, święta oraz pracę o podwyższonym ryzyku (3 bójki w ostatnich 2 miesiącach), brak umowy i osobnej umowy/zgody na monitoring, że już o takich kwiatkach jak sklep wyładowany nielegalnymi kopiami filmów nie wspomnę… cóż teraz tylko pytanie czy więcej wygram na ugodzie czy idąc do sądu :]

ciekawostka:

„Paweł Janeczek z biura Independent Workers Union w Cork, w ciągu roku swojej pracy wygrał dla reprezentowanych przez siebie pracowników ponad 145 tysięcy euro”

kiszona kapusta nr.2

a co z tego ma związek? 8/16euro składki na miesiąc i to też nie zawsze… sąsiad ostatnio żalił mi się że związki nie chcą pomagać nie zapisanym do nich ludziom… uważam za coś dziwnego jeśli ktoś dziwi się że organizacja której nie wspomaga nie chce mu pomóc, a za śmieszne fakt że pomagać nie chcą duże związki typu SIPTU i inni reformiści grający z szefami w golfa…

Written by harce

14 Kwiecień, 2007 at 18:28

Napisane w związki

I’m back, and guess what? its raining.

7 Komentarzy

wróciłem do siebie w sobotę, jak zwykle powitał mnie deszcz, chociaż od wtedy nie pada, trochę już się ogarnąłem ze sprawami na tyle żeby mieć czas spisać ogólnie co się dzieje, a wygląda to tak;

obecnie:
– sobotni pokaz się nie odbył ze względów organizacyjnych, ale nie odpuścimy
– nadrabiam szkolne zaległości
– kończę komercyjną stronę która chyba mnie wykończy, jutro o świcie zaczynają rozdawanie gazetki której to strona więc chyba się nie wyśpię
– w sobotę targi książki, właśnie ściągam ostatnie (trojka i mam nadzieję że dotrą zielone brygady i pracownia), na targach mamy zarezerwowany stół, oraz godzinę na dyskusję
– w przerwach kończę tłumaczenie good girl

pomysły/plany:
– na maj wyprowadzam się do niemiec, wolna miłość, przygotowania do wielkiego G. i ogólnie, coś mi się tam spodobało, a i może się przydam
– w warszawie, a dokładniej dla emilki – można by spróbować zorganizować serię pokazów filmów które zainteresowały by lokalsów, a po wyrobieniu jakiejś już trochę lepszej znajomości próba wspólnego zeskłotowania nie używanej ziemi na przeciw emilki – powalić płot, sprzątnąć, posiać trawę (a może benefit na trawę w rolkach i ławeczki?) i stworzyć ogródek dla dzieciaków i miejsce do projekcji filmów, które pewnie służyło by też panom z piwkiem i starszym panią denerwowanym przez panów z piwkiem pod ich oknami ( a i miło było by czasem posiedzieć na zeskłotowanym skwerku zamiast w piwnicy :]) – jeśli nikt się nie podejmie realizacji wcześniej, to spróbuje w wakacje jeśli zląduje na co najmniej miesiąc, pytanie tylko jak późno będzie się robiło ciemno i czy administracja nie będzie robić problemów… (pomijając samą kwestię praw autorskich)
– na moim obecnym osiedlu chce rozkręcić LETSa który jak sądzę może mieć naprawdę spore szanse, tyle że kwestie trzeba dobrze opracować, przygotować i konsekwentnie wcielić w życie, co oznacza że w tym semestrze nie dam już rady, a co za tym idzie, pierwszy możliwy termin to wrzesień… zasadniczo teren idealny – dużo nie znających się ludzi z szerokim wachlarzem umiejętności, możliwość integracji i zatarcia bariery kulturowej

ciekawostki:
– do dystrybucji trojki dołączony został film „malinowa rzesza” wydany przez łódzką anarchię – jest to lewacki, gejowski pornos, i myślę że ma spore szanse na szybkie podbicie serc wszystkich rewolucjonistów tekstami typu „- ale ja nie jestem gejem. – pomyśl o rewolucji” i deklamowaniem całych rozdziałów marcusa oraz rewolucji życia codziennego pomiędzy jak i podczas stosunków
– rozkręca się kampania antytarczowa, pod adresem tarcza.org już niedługo nowy sajt i dużo więcej materiałów, a obecnie papiery do zbierania podpisów, co i tu czynić zamierzamy

(pozycjonowanie: polish neighbour, anarchizm)

Written by harce

27 Luty, 2007 at 00:10

Napisane w anarchia, film, pomysły

monster i seks

2 Komentarze

ostatnio trochę ciekawego wynikło ale nie miałem czasu tego ogarnąć, po pierwsze parę dni skłotowała pokój u mnie monster, z którą zrobiłem sporo kilometrów oprowadzając po okolicach i zaułkach oraz kolejnych wegańskich i anarcho miejscówach

monster i harc

tymczasem odbyło się drugie spotkanie miejscowej, świeżo upieczonej FA na którym do składu dołączyła się nowa osoba wyrosły nowe pomysły w tym pokaz za dwa tygodnie, jak sądzę dość oryginalny, przynajmniej jak na to miejsce:

„join the resistance – fall in love” submedia tv
„seksmisja” machulskiego
„the good girl” eryki lust

słowem – polityczny seks w 3 odsłonach, chyba nie muszę się specjalnie rozpisywać o troistości sprawy i jej rozmaitych poziomach, tylko krótkie „recenzje”:

join the resistance fall in love to ekranizacja fragmentu książki CrimethIncDays of War, Nights of Love zbioru esejów przedstawiających „crimethincową” drogę anarchizmu, join the resistance… opisuje rewolucyjny aspekt miłości, i jakkolwiek czerstwo to brzmi, tekst jest świetny, a ekranizacja moim zdaniem bardzo dobra, choć można powiedzieć że trochę „przegadana” ale jeżeli uznać za jej główny cel przekazanie treści tekstu to na pewno spełnia go doskonale – pokazuje miłość, a także seks, jako wyraz buntu przeciw kapitalistycznemu, burżuazyjnemu społeczeństwu, zresztą po prostu obejrzyjcie – do ściągnięcia ze strony

seksmisja – każdy zna – opozycja, seks, dehumanizacja przez jego odebranie, dekaden(ci/tki) i nowe niekoniecznie lepsze czasy kiedy w końcu udaje się wyplenić podły popęd płciowy :] (co mi się wiąże z jazdą na klimaty dystopijne w okolicach maxa hedrooma który w związku z reinstalką ściąga się od nowa)

good girl – porno w stylu „dostarczyciel pizzy” wręcz dosłownie – fajna zabawa konwencją, trochę dowcipu i niespotykane ilości fabuły połączone z poprawną kamerą i dźwiękiem (chociaż soundtrack niekoniecznie musi się podobać) – wyreżyserowane przez feministkę i mające za cel udowodnienie że porno bez uprzedmiotowienia kobiet jest nie tylko możliwe ale może być dobrym filmem, a do tego opublikowane na licencji copy left i do zassania ze strony :]

zresztą ad pierwszego – podobno cała książka jest już przetłumaczona na polski i przygotowywana do wydania – łiiiii

na cel pokazu zrobię tłumaczenie na polski ostatniego, bo mam nadzieje że pierwszego już jest gotowe oraz mam nadzieje znajdę angielskie napisy do seksmisji – jeśli macie pod ręką – poratujcie

oba tematy tego postu się nie łączą bezpośrednio :]

Written by harce

13 Luty, 2007 at 01:18

Napisane w anarchia, film, recenzje